Dmowski o przewrocie

W artykule ogłoszonym we wczorajszej Gazecie Warszawskiej Porannej Roman Dmowski, zastanawiając się nad celami przewrotu i głoszonem przez jego zwolenników haśle, że chodziło tu o umoralnienie naszego życia państwowego, stwierdza:

– Jednym z najważniejszych warunków naprawy moralnej życia państwowego jest podniesienie poziomu inteligencji politycznej społeczeństwa. Bo w polityce, zwłaszcza u nas, najwięcej nieuczciwości popełniają ludzie dlatego, że są za głupi, ażeby zrozumieć, co jest uczciwe, a co nieuczciwe. Hasłami, choćby były rzucane najszczerzej, nie umoralni się życia państwowego…

Cele zatem były inne:

– Jak dotychczas, to jeden tylko cel przewrotu warszawskiego jest jasny: mianowicie, ażeby wojsko w Polsce, które przez ostatnich lat parę usiłowano zrobić wojskiem państwa polskiego, stało się wojskiem jednego człowieka, ażeby on wespół ze swymi zorganizowanymi przyjaciółmi trzymał je całe w ręku. Ten zaś kto ma wojsko w ręku, ma władzę dyktatorską w państwie, bez względu na to, czy się ogłosi dyktatorem czy nie, czy on lub kto inny będzie formalnym szefem państwa… To jedno wiemy pozytywnie o celu przewrotu… Jeśli zaś tak jest, to przewrót sprowadza tylko z jednej strony zniszczenie dotychczasowej pracy nad uzdrowieniem gospodarczem i finansowem państwa, co w naszem położeniu jest najważniejszem, z drugiej zaś dezorganizuje, rozbija samo wojsko.

…Jeżeli przewrót ma taki cel i takie wyniki, to jest on stylowym przewrotem typu środkowo-amerykańskiego, i Polska wygląda dziś, jak Meksyk czy Nicaragua.

Dalej czytamy o następstwach przewrotu:

– Przewrót w stolicy państwa udał się, bo w danych warunkach musiał się udać. Dlaczego? O tem kiedyś jeszcze pomówimy. Wywołał on silną reakcję w kraju, bo musiał wywołać. Gdyby tej reakcji nie było, byłby to dowód, że Polska jest krajem półdzikim. Najsilniej ta reakcja wystąpiła w Wielkopolsce. Jest to zrozumiałe, że najkulturalniejsza część naszego państwa i narodu, najmniejszą ma ochotę być, jak Meksyk lub Nicaragua. Ponieważ zaś jest to ziemia polska z najwięcej wyćwiczoną zdolnością do organizacji i do czynu, reakcja jej na wypadki warszawskie, wykazała najsilniejszą tendencję do wyrażenia się w zorganizowanym czynie.

Z czynu tego jednak, skoro już w Warszawie skapitulowano, Poznańskie, nie chcąc doprowadzać do przeciągłej wojny domowej, zrezygnowało i zajęło postawę wyczekującą:

– Co oznacza w tych warunkach postawa wyczekująca? W stolicy istnieje stan tymczasowy, który się może rozwinąć albo w mniej więcej trwały porządek prawny, albo w anarchję.

Poznańskie jest ziemią, której przewrót nie dotknął, w której nie było wojny domowej, w której władze funkcjonują prawidłowo, a wojsko nie zostało zdezorganizowane… Jeżeli stan rzeczy w stolicy nie będzie zdolny się utrwalić, jeżeli grozi jej nowe zaburzenie spokoju, mogące się rozwinąć w arnarchję, dla całej Polski zbawieniem będzie, jeżeli poza stolicą jak największa część kraju pozostanie nie zanarchizowana, jeżeli będą tam zorganizowane siły zdolne do współdziałania w szybkiem przywróceniu porządku. Bo długotrwały zamęt wewnętrzny byłby pogrzebem państwa polskiego. Dlatego pożądanem jest, ażeby Wielkopolska mogła jak najdłużej utrzymać swą postawę wyczekującą, żeby mogła jej nie zmienić, dopóki w państwie nie utrwali się taki czy inny porządek prawny.

Wreszcie Dmowski występuje przeciw lekkomyślnie a szkodliwie rzucanemu hasłu autonomji czyli odcięcia się Poznańskiego od reszty Polski:

– Rozbijmy Polskę na autonomiczne ziemie, to ją rychło zlikwidujemy. Właśnie całą zasługą społeczeństwa wielkopolskiego, jego przedstawicieli władzy państwowej w Poznaniu jest, że pomimo całego oburzenia na to, co się stało w Warszawie, pomimo całej gotowości do walki o cywilizowane, prawne podstawy bytu politycznego, nie zrobili nic, coby naruszało jedność Państwa lub zagrażało jego całości. Dlatego Poznań ma dziś zaufanie w całej Polsce, zaufanie wszystkich Polaków, którym droga jest jedność i całość Ojczyzny i pomyślna jej przyszłość. Gdy twórcy przewrotu zapomnieli o położeniu Państwa, czy raczej nigdy nie umieli należycie o niem myśleć, tu, na zachodzie kraju, myśl o państwie, jako całości, zapanowała nad wszelkiemi uczuciami i czynami ludu.

Dziennik wydawany przez Stanisława Strońskiego w latach 1924 – 1928.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close