„Wisła – niemiecka rzeka”

I to ma być skutek polsko-niemieckiego zbliżenia?

W epoce zbliżenia polsko niemieckiego zdawałoby się, że z łamów prasy niemieckiej powinnaby zniknąć sprawa tak zwanego „korytarza” i próby podawania w wątpliwość polskości naszych ziem zachodnich. A tymczasem tak nie jest. Co raz to w prasie niemieckiej pojawiają się jakieś artykuły czy wzmianki, dowodzące, że pod nałożoną maską przyjaznych dla Polski uczuć czają się w Niemczech stare przeciwpolskie dążenia zaborcze.

Świeży przykład na to mamy w artykule „Wycieczka Wisłą” w znanym dzienniku berlińskim „Berliner Tageblatt” z dnia 17 lipca.

„Gdy jeszcze w dużej części należała do nas, nie była Wisła rzeką tak zakorzenioną w naszych uczuciach (volkstümlich), jak Ren, Łaba czy Dunaj. Gdzież byli jej poeci, gdzież byli jej chwalcy? Kto wyrósł na południu, czy na zachodzie, nie wiele o niej wiedział. Zakon krzyżacki – owszem – czyny i wydarzenia dziejowe największego znaczenia; ale kraj, krajobraz, ludzie i twarze, oblicza miast? Wszystko, co było nad Wisłą, było nam dalekie.

Gdyśmy ją utracili, zaczęliśmy widzieć cośmy w niej mieli. Ale przyszły inne troski, – musieliśmy o wielu rzeczach myśleć i wewnętrznych i zewnętrznych. My zapominamy łatwo. Ale jednak – mamy teraz inne oczy. I nad Wisłą jest dosyć rzeczy, godnych tego, by je ujrzeć i by o nich nie zapomnieć nigdy.

A więc najpierw – cóż za niespodzianka! Wzdłuż rzeki po obu brzegach, i to od Gdańska w górę aż do Warszawy, a nawet jeszcze dalej, ciągnie się łańcuch zagród, krytych słomianemi strzechami – niemieckich zagród chłopskich. Od stu i od dwustu lat, niektórzy nawet jeszcze i o sto lat dłużej, mają dni tutaj swoje mienia; co było bagnem, jest dziś łanem zboża, albo sadem, -wszystkie niziny i żuławy (die ganze „Niederung”) nad Wisłą jest ziemią niemieckich kolonistów”.

Dalej następuje opis miast pomorskich, starający się wykazać ich rdzenną niemieckość.

„Nowe nazwy, nowi mieszkańcy. Na wsi na Pomorzu wiele pozostało niemieckości; miasta, które dawniej były niemieckiemi w całości, pozostały niemi tylko w dziesiątej części. Ale ta dziesiąta część żyje i broni swych praw życiowych jak tylko może”.

Autor opisuje Toruń, Bydgoszcz i Grudziądz, oraz wymienia Chełmno i Tczew – i wszystko co w tych miastach jest, zapisuje na dobro dorobku niemieckiej kultury. Nie obeszło się też i bez nazwania Kopernika wielkim Niemcem) einer der grössten geistigen Deutschen”).

„I wreszcie osiągamy Gdańsk, miasto w którem i bez wielu słów wiemy dobrze że w niem jesteśmy u siebie”.

Artykuł nie zawiera wprawdzie otwartego przyznania się do dążeń rewizjonistycznych.

Ale czy dążenia te nie wyzierają jasno i z tego, co przytoczyliśmy wyżej?

Tak wygląda stanowisko opinii publicznej niemieckiej w okresie zbliżenia polsko – niemieckiego…

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close