Curiosa literackie i językowe

Chrząszcz brzmi w trzcinie

Pewna cudzoziemka zachwycała się kiedyś słowem „cielęcina”, uważając że nadaje się ono raczej do najczulszych wyznań miłosnych niźli na nazwę mięsa: tak jest wdzięczne i melodyjne. Naogół jednak obcokrajowcy narzekają, że nam „chrząszcz brzmi w trzcinie” i że może się u nas „wszcząć szept przechrzt”. Nie dziwmy się Francuzowi lub Anglikowi, przerażonemu takiemi słowami, jak: czczość, przestrzeń, przejście, szczerszy, źdźbło, ksztusiec, prześcieradło, opieszałość, rozwścieczenie, mściwość, wścibski, ściślejszy, Strzemieszyce i t. p. Albo co ma zrobić biedny Niemiec, nie znający dźwięku ą, ze słowami: mącącą, sądzącą, błądzącą? Co wykrztusi Anglik z „bezwzględności”? (pięć spółgłosek rzędem). Nam samym pewne zlepki dźwięków z trudem przychodzą. Powiedzmy: zmiażdż dżdżownicę, nie znam porubstw z twego życia, wiatr rtęcią chwieje, mistrz strzelania, łotr w trwodze o życie, pod Tczew, dreszcz szczęścia, zwiększ kształt. Ale z drugiej strony mamy takie „śpiewności”, jak „domowe pienia leje lutnia moja”, mamy „lata minione i tyle upojenia”, „umajone doliny”, „wiewy wiosenne nad niwą” oraz zestawienia słów brzmiące… całkiem po włosku: „Ale serce zapamięta i te ręce i oczęta”, „Wonna tam zakwita mięta i otawa tam trawiasta”, „Czyli flet to na polance?” i t. p. A całe widzenie Ewy w III części „Dziadów?” Sama muzyka. Skala tonów języka polskiego jest bardzo rozpięta i obok takich żwirowatych knedli jak Karola Sienkiewicza „twarde ci głosy nie zrażą ucha, kobzy tu milczą, trąba tu głucha, nie rży tu rumak, nie brzęczą bronie, roty nie krążą, nie tętnią konie”, upajamy się niebem, w którem „hołubiąc obłok w łonie, błogo błękina spływa głąb”.

Juljan Tuwim

Tygodnik społeczno-kulturalny wydawany w Warszawie w latach 1924 – 1939. Założycielem i redaktorem naczelnym był Mieczysław Grydzewski. Pomimo swojej nazwy zawierał także , zwłaszcza od lat trzydziestych, materiały o tematyce politycznej. W okresie międzywojennym był najbardziej inteligenckim polskim pismem. „Wiadomości” były czytane i jednocześnie krytykowane przez wszystkie strony ówczesnej sceny politycznej. Na łamach tygodnika publikowali min. Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Boy-Żeleński, Ksawery Pruszyński, Antoni Sobański, Jan Lechoń, Karol Irzykowski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Stefania Zahorska, Irena Krzywicka a debiutował Bruno Schultz. Najlepszą charakterystyką pisma niech będzie cytat z gazety „Prager Presse”: „Jeżeli kiedyś ukaże się indeks prac wydrukowanych na łamach tego tygodnika, przekonamy się, że nie brak tu ani jednego nazwiska, które w polskiej literaturze współczesnej coś znaczy, od najskrajniejszej prawicy aż do radykalnej lewicy. Redaktor ma jedną tylko zasadę programową: żeby pismo było aktualne, żeby przynosiło rzeczy warte czytania i żeby każdy kto ma naprawdę coś do powiedzenia mógł się w niem wypowiedzieć, bez względu na swe poglądy. Rezultat takiego programu jest ten, że każdy czytelnik w każdym numerze pisma znajdzie coś dla siebie; może to go cieszyć lub złościć, ale obchodzi go zawsze.”

Close