Dostojewskij a Polska

W nr. 455 „Wiadomości Literackich” pisaliśmy o pochodzeniu nazwiska Karamazow, bohaterów słynnej powieści Dostojewskiego. „O nazwiskach u Dostojewskiego i nazwisku Dostojewskiego” interesujący artykuł ogłasza prof. A. W. Sołowjew w „Rossiji i Sławianstwie”, zwracając uwagę na trafny instynkt artystyczny powieściopisarza w tworzeniu nazwisk. Dostojewskij rzadko ucieka się do sposobu tworzenia nazwisk oddających charakter bohatera (tutaj należy podkreślić zabawne nazwisko nieuznawanego literata Opiskina), rzadko także daje nazwiska powstałe z mechanicznej przeróbki nazwisk już istniejących (na wielką skalę robił to Tołstoj): przeważnie tworzy nazwiska nowe, których typ i rytm doskonale odpowiada sferze społecznej ich właścicieli a źródłosłów wywołuje głębokie nieraz asocjacje. Tak np. nazwisko Rodiona Romanycza Raskolnikowa z podkreślonym kilkakrotnie „r” ukazuje obraz upartego fanatyka, podobnie dzikie dźwięki nazwiska Swidrigajłowa, wywodzącego się od brata Jagiełły, Świdrygajły. Co się tyczy nazwiska Karmazinowa w „Biesach”, niewątpliwie chodziło Dostojewskiemu o aluzję do polskiej szlachty karmazynowej, do „karmazynów”, arystokratów: w ten sposób w nazwisku sportretowanego w Karmazinowie Turgieniewa był podkreślony i jego europeizm i jego arystokratyczne zapędy.

Dostojewskij umiał po polsku: pochodził ze szlachty zachodnio-ruskiej. Piotr Dostojewskij, herbu Radwan, był w r. 1598 marszałkiem pińskim i posłem na sejm, u Niesieckiego występuje nadto Piotr z Dostojewa w r. 1632, dalej Andrzej, Stanisław, Aleksander i Mikołaj w r. 1648. Imię Stanisław wskazuje, że po unji beresteckiej przynajmniej jeden Dostojewskij przeszedł na katolicyzm, naogół jednak rodzina Dostojewskich pozostała wierna prawosławiu. Nazwisko Dostojewskich spotykamy następnie w aktach konfederacji pińskiej r. 1649, zawiązanej w celu obrony „praw i wolności religji greckiej narodu ruskiego”, dalej w r. 1647 na zjeździe szlachty i duchowieństwa prawosławnego w Kijowie w celu wyboru archimandryty Kijowsko-Pieczerskiej Ławry, gdzie zjawia się Akandij Dostojewskij, najpewniej przeor jednego z poleskich klasztorów. Kiedy po r. 1733 szlachta prawosławna została pozbawiona prawa zajmowania jakichkolwiek urzędów w Rzeczypospolitej, zbiedniałym jej przedstawicielom pozostał jedynie stan duchowny. Stąd o ojcu wielkiego pisarza mówiono, że był ze „stanu duchownego”, aczkolwiek jednocześnie pamiętał o swem szlacheckiem pochodzeniu.

Prof. Sołowjew przypuszcza, że tradycje rodzinne Dostojewskiego o walce z naciskiem unji wpłynęły na nacjonalizm pisarza i jego wrogi stosunek do katolicyzmu i Polaków. Tego rodzaju uczucia obce są Wielkorusom. Ale w kotle Rusi Zachodniej na tle walk religijnych dojrzewały namiętne uczucia. Z kresów wyszli z jednej strony gorący patrjoci polscy, Kościuszko, Mickiewicz, Sienkiewicz, z drugiej – Glinka i Dostojewskij z ich „patosem nacjonalistycznym”.

Tygodnik społeczno-kulturalny wydawany w Warszawie w latach 1924 – 1939. Założycielem i redaktorem naczelnym był Mieczysław Grydzewski. Pomimo swojej nazwy zawierał także , zwłaszcza od lat trzydziestych, materiały o tematyce politycznej. W okresie międzywojennym był najbardziej inteligenckim polskim pismem. „Wiadomości” były czytane i jednocześnie krytykowane przez wszystkie strony ówczesnej sceny politycznej. Na łamach tygodnika publikowali min. Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Boy-Żeleński, Ksawery Pruszyński, Antoni Sobański, Jan Lechoń, Karol Irzykowski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Stefania Zahorska, Irena Krzywicka a debiutował Bruno Schultz. Najlepszą charakterystyką pisma niech będzie cytat z gazety „Prager Presse”: „Jeżeli kiedyś ukaże się indeks prac wydrukowanych na łamach tego tygodnika, przekonamy się, że nie brak tu ani jednego nazwiska, które w polskiej literaturze współczesnej coś znaczy, od najskrajniejszej prawicy aż do radykalnej lewicy. Redaktor ma jedną tylko zasadę programową: żeby pismo było aktualne, żeby przynosiło rzeczy warte czytania i żeby każdy kto ma naprawdę coś do powiedzenia mógł się w niem wypowiedzieć, bez względu na swe poglądy. Rezultat takiego programu jest ten, że każdy czytelnik w każdym numerze pisma znajdzie coś dla siebie; może to go cieszyć lub złościć, ale obchodzi go zawsze.”

Close