WŁODZIMIERZ DZWONKOWSKI

Droga Stalina do faszyzmu

I

W Rosji sowieckiej już dawno, co najmniej od r. 1933, rozpoczął się proces kontrrewolucji, t. j. stopniowego przetwarzania się komunistycznej dyktatury proletarjatu w osobistą faszystowską dyktaturę Stalina, a zarazem dają się zauważyć symptomy nowych dążeń, którym sądzone jest przełamać sczasem dyktaturę Kremla.

Początkiem kontrrewolucji było zerwanie z trockizmem, czyli z hasłami rewolucji światowej, i osłabienie działalności Kominternu, czyli komunistycznej międzynarodówki.

Dn. 13 sierpnia minął rok od pierwszego terrorystycznego procesu starych bolszewików spod znaku Lenina: Zinowiewa, Kamieniewa i towarzyszy. W pół roku potem nastąpił proces Piatakowa, Radka, Sokolnikowa i innych.

Gdyby ktoś potrafił wskrzesić Lenina, twórca rewolucji zobaczyłby mało znajomych twarzy. Zniknęli wszyscy starzy ideologowie partji. Pozostała tylko garstka wypróbowanych praktyków. Zgładzono najlepsze głowy, najtęższe charaktery.

Przyczyny tego zjawiska były wielorakie.

1) Przed wojną światową socjaldemokraci rosyjscy ciągle nauczali, że nie należy zdobywać samemu władzy, gdyż Rosja jest zacofana i do przewrotu społecznego jeszcze nie dojrzała. Musi ona przeżyć okres burżuazyjny – rozwoju kapitalizmu. „A my będziemy poganiaczami wołów” – dodawali.

Ale władza była zawsze rzeczą łakomą. Gdy się nadarzy okazja – trudno jest przezwyciężyć oskomę. Ostatecznie awangarda proletarjatu rosyjskiego zdobyła władzę poto aby zużytkować potężny aparat państwowy Rosji w celu wywołania rewolucji w państwach o kapitalizmie wysoce rozbudowanym, tam gdzie przewrót społeczny miałby szanse realizacji. Ponieważ dyktatura proletarjatu w Rosji nie odpowiadała istotnemu ustosunkowaniu sił, utrzymać się ona mogła tylko przy pomocy krwawego terroru, który przybrał potworne rozmiary. Uznano że tę cenę można zapłacić za korzyści, wynikające z przyśpieszenia uszczęśliwienia całej ludzkości.

Ale zarówno Europa zachodnia jak i Stany Zjednoczone zawiodły. Po wojnie światowej nastąpił kryzys, który nie sprzyjał rewolucji. Przeciwnie, rozłam w obozie socjalistycznym, wprowadzony przez bolszewizm, przyczynił się do upadku rewolucji w Niemczech.

Długotrwałość bezowocnych wysiłków w kierunku zrewolucjonizowania Europy zmęczyła bolszewików. Za drogo ich kosztowała. Była odpowiednikiem w rewolucji francuskiej propagandy żyrondystowskiej na zewnątrz pod hasłem: „wojna królom, pokój chatom”. Tamto zjawisko trwało krócej, to dłużej, tak jak wogóle skala rewolucji rosyjskiej jest znacznie rozleglejsza niż sprzed półtora stulecia, francuskiej.    

A tymczasem bolszewicy zagospodarowali się i zasiedzieli – przyzwyczaili się do panowania i do korzystania z jego owoców. Trzeba było pomyśleć o własnej strzesze i o własnych interesach. Trzeba było się odgraniczyć od internacjonalistów.    

2) Rosja jest konglomeratem bardzo złożonym: obejmuje pół Europy i połowę Azji – od Dnieprostroju i Magnitogorska do jurt kałmuckich w Mongolji i odłogowej gospodarki rolnej we wschodniej Syberji. Różne gospodarki i różne ugrupowania etniczne. Jest Eurazją. Nadmierne ambicje odegrania roli awangardy światowego proletarjatu miał robotnik Petersburga i Moskwy, Jekaterynosławia i Uralu, ale polityka na dłuższą metę musiała się liczyć z feudalnemi przeżytkami kaukaskich górali i mongolskich koczowników. Toteż Żyda-kosmopolitę Trockiego zastąpił kaukaski Gruzin-Azjata Dżugaszwili.

3) Dyktatura Stalina nie jest obecnie niczem innem jak odmianą faszyzmu. Na przełomie od kosmopolitycznego bolszewizmu do stalinowskiego faszyzmu musiał znaleźć rozwiązanie dylemat; czy ten faszyzm ma być rządem wielogłowej kliki, czy też dyktaturą jednostki? Ostatecznie Stalin uwolnił się od rywali.

4) Na wymordowanie starych bolszewików wpłynęło parcie dołów, t. j. tych, którzy czyhali i czyhają na kolejne przesunięcie się personaljów na drabinie hierarchji partyjnej. Stara historja, znana nam dobrze z dziejów Rzymu lub dawnej carskiej Rosji XVI – XVIII w. Co pewien czas zmieniają się warstwy rządzące: stare upadają, wyrastają nowe. Ale w momentach fermentów dziejowych proces ten rozgrywa się nader szybko: następuje częsta i szybka zmiana dekoracyj, nieraz w tempie wprost zawrotnem. Sięgnijmy wstecz do czasów wojny cywilnej w Rzymie: w r. 88-    87    przed Chr. Marjusz i Cynna na czele popularów (proletarjat i italicy) zgładzili swych przeciwników – głównie senatorów i jeźdźców – bez sądu, na podstawie denuncjacyj. W r. 86 Marjusz umarł. Sulla powrócił ze Wschodu i w r. 82 wziął Rzym. Wymordował on 8 000 jeńców samnickich, którym obiecał życie. Poczem sporządził listę proskrypcyjną i bez sądu stracić kazał najwybitniejszych demokratów. Weterani, obdarzeni przez Sullę ziemią skonfiskowaną demokratom, utworzyli górną warstwę rządzącą po miastach prowincji. W Rzymie popierało Sullę 40 000 wyzwoleńców. którzy poprzednio byli niewolnikami u straconych popularów, czyli demokratów. To samo powtórzyło się za pierwszego tryumwiratu, podczas rozgrywki między Cezarem i Pompejuszem, lub za drugiego, podczas rozgrywki między Oktawjanem Augustem a Antonjuszem. To samo wreszcie widzieliśmy niejednokrotnie, pod tym lub innym pretekstem, za cezarów. Warstwy władające i rządzące zmieniały się, jak w kalejdoskopie, nieraz co kilka, kilkanaście lat.

II

Procesy „trockistów” zakończyły się wytępieniem starych ideologicznych kadrów partji bolszewickiej. Ale armja pozostała nauboczu. Ta czerwona armja, która była benjaminkiem rewolucji październikowej i bolszewickiego ustroju.

Armja jest nieodrodnem dzieckiem narodu, jego jakby projekcją, ogniskującą wszystkie jego narodowości, warstwy, możliwości gospodarcze i przekonania polityczne i społeczne. Gdy partja w Rosji jest przeważnie proletarcjacka, – a przodują jej robotnicy ciężkiego przemysłu, w armji przeważać musi żywioł chłopski, a znaczny odsetek w niej stanowić muszą inorodcy, t. j. ludy ujarzmione przez carat.

Gdy partja wyprzedza naród, armja, przeciwnie, odpowiada istotnemu ustosunkowaniu w nim sił. Musi więc być bardziej konserwatywna i bardziej nacjonalistyczna. Toteż nie mogła ona zapomnieć partji zdrady narodu dla celów międzynarodowych, nie mogła zapomnieć Brześcia i Rygi, utraty terytorjów, t. zw. „porażenczestwa”, t. j. klęski jako hasła. Nie mogła też pogodzić się z przymusowem przejściem, pod naciskiem przemocy, od indywidualnej gospodarki na roli do przymusowych kołchozów.

Wszystko to tworzyło z armji podatny grunt do kontrrewolucji chłopskiej. Tam też przedewszystkiem musiały się ujawnić pierwsze zalążki kontrrewolucji, analogiczne do spisku gen. Pichegru z czasów rewolucji francuskiej.

Mózgiem tej armji była generalicja, i w niej przedewszystkiem zrodziła się świadomość, że z ohydą podobnych rządów trzeba raz skończyć, chociażby dla świętych celów zorganizowanej obrony, w tym czasie, gdy wszystkie mocarstwa „z wściekłą furją szykują się do nowego podziału świata”, jak mówił Tuchaczewskij.

Współczesna armja wymaga rozwoju wysokiej techniki przemysłowej na tyłach, wzorowo funkcjonującego transportu i miłujących swą ojczyznę bojowników, śmiałych i ofiarnych, pełnych inicjatywy i decyzji. Takimi bojownikami mogą być tylko świadomi swych praw obywatele kraju, wyszkoleni w pracy patriotycznej i społecznej, samorządowej i państwowej, korzystający z wolnej prasy, na której łamach toczy się swobodna polemika w sprawie najważniejszych zadań, a wszelka działalność publiczna podlega swobodnej kontroli i krytyce. W walce bowiem wolnego obywatela z ujarzmionym niewolnikiem zwycięża zawsze wolny.

Pod wpływem nastrojów w armji zrodziła się stalinowska „demokratyczna konstytucja”, wskrzeszanie pojęcia ojczyzny, względniejszy stosunek do religji i do historji Rosji, przywrócenie w armji rang, liberalniejszy kurs wobec chłopów. Ale reformy były połowiczne i wcielane w życie ślamazarnie. Na tem podłożu powstał spisek przeciw Stalinowi z programem: rozwiązania pęt chłopstwu, przywrócenia praworządności, zapewnienia ludności praw obywatelskich, a jednostce spokoju na dzień jutrzejszy, likwidacji komunizmu i Kominternu, rozwoju samorządu lokalnego i niezawisłej prasy, mającej prawo wglądu i kontroli.

Spisek powstał już przed dwoma laty W momencie kiedy dojrzał do realizacji, zatopiono go we krwi. Jednym aktem terrorystycznym pozbawiono armję dowództwa, zmiażdżono jej mozg w osobie ośmiu szefów sztabów, dowódców armij, kierowników pogranicznych okręgów.

Spiskowcy zostali schwytani znienacka i wymordowani bez sądu, podobnie jak to uczynili hitlerowcy w r. 1934. Cały sąd był fikcją, a sędziowie podpisywali pojedynczo dostarczone im apokryficzne protokoły. Gamarnika zastrzelono w jego mieszkaniu.

Spiskowców śledzono oddawna. Nagłe zaprowadzenie instytutu przybocznych rad wojennych i wojennych komisarzy dozorujących przecięło możliwość wykonania planu. Role komisarzy i aniołow stróżów przy spiskowcach odegrało kilkunastu oddanych Stalinowi wyższych o-ficerów, którzy zostali nagrodzeni zaraz po kaźni dowódców. A przed samą likwidacją spisku przeznaczonych na zagładę przesunięto z miejsca na miejsce, aby oderwać ich od najbliższego otoczenia.

Spotkały się dwie wole, i ta jednolita, a bezwzględna i fanatyczna, musiała zwyciężyć zespół nie dość scementowany, wśród którego jeszcze może toczyła się wewnątrz walka o przodownictwo.

W prasie zagranicznej ogłoszono „sekretną zapiskę Stalina”, gdzie tłumaczy on rządowi francuskiemu, że „Tuchaczewskij nie był szpiegiem i tajemnic wojskowych nie wydawał”. On tylko „krytykował całą politykę władzy sowieckiej, był niemieckiej orjentacji i pragnął sprowokować wojnę na Zachodzie, aby potem czerwona armja mogła rzucić się na Europę w celach rewolucji światowej”. Wyjaśnienie kończy się akcentem antytrockistowskim. Ale to zapewne przyzwyczajenie i zapatrzenie się na bonapartystowski epilog rewolucji francuskiej.

„Temps” zaś pisał z Moskwy: „Nikt oczywiście nie uwierzy tutaj, aby straceni byli niemieckimi szpiegami; Jegorow, jak mówią dyplomaci niemieccy, był bardziej związany ze sztabem niemieckim niż Tuchaczewskij”.

Stare refreny. Dziś weszło to w modę. Ludzie nie liczący się z niczem, gdy chcą zdyskredytować i pogrążyć przeciwnika, nazywają jego działalność z lekkiem sercem „robotą agentur obcych”, nie mając na to zazwyczaj żadnych dowodów.

Spisek miał na celu obalenie dyktatury Stalina i partji komunistycznej i zaprowadzenie na jej miejsce republiki socjalistycznej. Armję „międzynarodowego proletarjatu” chciał przekształcić w armję narodową.

Proces się nie zakończył. Jeśli generałowie mieli odwagę iść w tym kierunku, znaczy że wyczuwali oni w armji i narodzie dojrzewanie nowych sił i nowych pragnień, na których mogli się oprzeć.

Wślad za likwidacją czerwonych dowódców postępuje planowy pogrom obecnego składu instytucyj wojskowych, administracyjnych, gospodarczych i transportowych. Prowadzi to do dalszej dekompozycji Sowietów i wojennej mocy Rosji. Tylko dzięki temu upustowi krwi i dezorganizacji dowództwa Rosja spokojnie przygląda się zaborowi Chin przez Japonję.

Z drugiej strony Stalin musi się na czemś oprzeć, gdyż trudno tkwić w pustce. Nawraca więc na te same tory, po których kroczyli straceni dowódcy armji, t. j. na tory ustroju parlamenlarno-demokratycznego. Ale ten wzrastający chaos, to spiętrzenie przeciwieństw, prowadzi w linji prostej, i zazwyczaj prędzej niż się tego spodziewamy, do 9 thermidora.

W każdym razie, czy w Rosji będzie panował Stalin, czy jego następca, podąża ona w kierunku nacjonalizacji, i logicznem zamknięciem orbity wypadków będzie faszyzm.

Nie napróżno w Rzymie mówią, że gdy Stalin przekształci się w pełnego dyktatora, nie liczącego się już z przeżytkami komunizmu, przed trzema wrogami demokracji „wyszłymi z łona ludu” odsłonią się nieograniczone możliwości międzynarodowe.

Przed tą perspektywą – zgniecenia między dwoma faszyzmami – ratować nas może jedynie demokracja zachodnioeuropejska, oparcie się na potędze wyzwolonego ludu i wypełnienie naszej misji dziejowej – utworzenia z zagrożonych państewek Europy środkowej scementowanego bloku, który zdolny będzie wytrwać na straży pokoju i nie da się złamać ponurym mocom.

Tygodnik społeczno-kulturalny wydawany w Warszawie w latach 1924 – 1939. Założycielem i redaktorem naczelnym był Mieczysław Grydzewski. Pomimo swojej nazwy zawierał także , zwłaszcza od lat trzydziestych, materiały o tematyce politycznej. W okresie międzywojennym był najbardziej inteligenckim polskim pismem. „Wiadomości” były czytane i jednocześnie krytykowane przez wszystkie strony ówczesnej sceny politycznej. Na łamach tygodnika publikowali min. Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Boy-Żeleński, Ksawery Pruszyński, Antoni Sobański, Jan Lechoń, Karol Irzykowski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Stefania Zahorska, Irena Krzywicka a debiutował Bruno Schultz. Najlepszą charakterystyką pisma niech będzie cytat z gazety „Prager Presse”: „Jeżeli kiedyś ukaże się indeks prac wydrukowanych na łamach tego tygodnika, przekonamy się, że nie brak tu ani jednego nazwiska, które w polskiej literaturze współczesnej coś znaczy, od najskrajniejszej prawicy aż do radykalnej lewicy. Redaktor ma jedną tylko zasadę programową: żeby pismo było aktualne, żeby przynosiło rzeczy warte czytania i żeby każdy kto ma naprawdę coś do powiedzenia mógł się w niem wypowiedzieć, bez względu na swe poglądy. Rezultat takiego programu jest ten, że każdy czytelnik w każdym numerze pisma znajdzie coś dla siebie; może to go cieszyć lub złościć, ale obchodzi go zawsze.”

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close