Jak się uczyli współcześni wybitni pisarze polscy?
Juljan Tuwim

(Ankieta „Wiadomości Literackich”)

Julian Tuwim

Portret Juliana Tuwima autorstwa S.I. Witkiewicza, 1929 rok (źródło: wikipedia.org)

1. Jak się Pan uczył w szkole średniej?
2. Czem się Pan najbardziej interesował?
3. Jaki był Pana stosunek do literatury?

1. W szkole średniej uczyłem się bardzo źle i bardzo dobrze. Od klasy wstępnej do obu szóstych (w szóstej siedziałem dwa lata) nie było wakacyj bez poprawki. Z siódmej do ósmej przeszedłem nagle z pochwałą, przy zdawaniu egzaminów maturalnych byłem nawet kandydatem na „medal” – nie otrzymałem go jednak z powodu braku elementarnych wiadomości z religji i dziejów narodu żydowskiego. Piekłem izgrozą moich lat uczniowskich była matematyka, poczynając od skromnej arytmetyki i kończąc na straszliwej trygonometrji (był tam jakiś „kosekans”, który mnie do dzisiaj lękiem napawa). Twierdzę stanowczo, że przez dziesięć lat pobytu w gimnazjum nie rozwiązałem samodzielnie ani jednego zadania klasowego. Na egzaminie maturalnym dyktował mi rozwiązanie siedzący za mną kolega w sposób bardzo ciekawy, mianowicie graficzny: – Napisz alfa. – Gdzie? – Na górze. – Zrób kreskę. -Gdzie? – Z boku. Teraz napisz dwa pi er do kwadratu. – Koło kreski? – Tak. Teraz to podkreśl. – Już. – Pod tym napisz trochę na prawo znak mnożenia. I t. d. Słowem, stawiałem literki, znaki i cyfry, jak gdybym pod dyktando rysował domek z ogródkiem. Sensacją w dziejach łódzkiego gimnazjum była moja poprawka z geografji (z klasy piątej do szóstej) jedna jedyna w ciągu całego istnienia tej uczelni.

2. Interesowałem się wyłącznie chemją i naukami przyrodniczemi ale jakoś po szarlatańsku, niepoważnie. Miałem w domu „laboratorjum”, w którem wyczyniałem dość dziwne, jak na młode lata, rzeczy. Kupowałem w składzie aptecznym najrozmaitsze proszki, kwasy, olejki, mieszałem to, grzałem, pitrasiłem jakieś nieprawdopodobne świństwa – niewiadomo poco. W skrytości marzyłem o dokonaniu jakiegoś wiekopomnego wynalazku. Ale co mogła dać cuchnąca maść z gliceryny, lycopodium i kwasu solnego? Rezultat był tylko raz: wybuch metalowej rurki, napchanej „calichloricum” i nagrzewanej nad świecą. Poparzyłem sobie ręce w straszliwy sposób. Hodowałem węże i jaszczurki. Studjowałem „magję” z książeczki „Bosco – czarnoksiężnik”. Potem byłem pirotechnikiem i zbierałem rośliny lekarskie.

3. Nie miałem żadnego stosunku do literatury. Nudziła mnie. Poezją gardziłem. Ale dwóch poetów zawsze kochałem szalenie: Mickiewicza i Gogola. Nawet w okresie najzaciętszych eksperymentów chemicznych czytałem bezustannie „Dziady” i „Martwe dusze”. Wiersze zacząłem pisać mając lat siedemnaście – kiedy przypadkowo przeczytałem „Wybór poezyj” Staffa.

Tygodnik społeczno-kulturalny wydawany w Warszawie w latach 1924 – 1939. Założycielem i redaktorem naczelnym był Mieczysław Grydzewski. Pomimo swojej nazwy zawierał także , zwłaszcza od lat trzydziestych, materiały o tematyce politycznej. W okresie międzywojennym był najbardziej inteligenckim polskim pismem. „Wiadomości” były czytane i jednocześnie krytykowane przez wszystkie strony ówczesnej sceny politycznej. Na łamach tygodnika publikowali min. Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Boy-Żeleński, Ksawery Pruszyński, Antoni Sobański, Jan Lechoń, Karol Irzykowski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Stefania Zahorska, Irena Krzywicka a debiutował Bruno Schultz. Najlepszą charakterystyką pisma niech będzie cytat z gazety „Prager Presse”: „Jeżeli kiedyś ukaże się indeks prac wydrukowanych na łamach tego tygodnika, przekonamy się, że nie brak tu ani jednego nazwiska, które w polskiej literaturze współczesnej coś znaczy, od najskrajniejszej prawicy aż do radykalnej lewicy. Redaktor ma jedną tylko zasadę programową: żeby pismo było aktualne, żeby przynosiło rzeczy warte czytania i żeby każdy kto ma naprawdę coś do powiedzenia mógł się w niem wypowiedzieć, bez względu na swe poglądy. Rezultat takiego programu jest ten, że każdy czytelnik w każdym numerze pisma znajdzie coś dla siebie; może to go cieszyć lub złościć, ale obchodzi go zawsze.”

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close