JERZY HULEWICZ

Pisarze polscy o kwestji żydowskiej
Może to jest źródłem sporu?

Dyskusja na łamach „Wiadomości Literackich”

„Wartoby bez zacietrzewienia pomówić o tem, czem są cechy narodowe, co składa się na odrębność kultury i przeciw jakim wpływom należy kulturę ochraniać”. Tak kończy Antoni Słonimski swą „Kronikę tygodniową” („Wiadomości Literackie”, nr. 699). Ten sam temat w tym samym numerze omawia artykuł „Prawda i kłamstwo”, podpisany „mg”.

Polemika na temat roli Żydów i ich wpływu na kulturę polską rozgorzała na dobre w prasie. „Wiadomości” zajęły w tej polemice wyraźne stanowisko. W tem stanowisku dostrzegam jednak pewne momenty nie dające się mojem zdaniem utrzymać. Poruszyć chcę tu sprawę bardzo zasadniczą, po której wnikliwem zbadaniu dopiero może się okazać, czy porozumienie dyskusyjne jest możliwe.

Zdanie Słonimskiego, przytoczone na czele, rzuca na szalę dyskusji aż trzy zagadnienia, które wymagają całych tomów a przynajmniej długich rozpraw filozoficznych. Niniejsze moje rozważania mają na celu zwięzłe omówienie ostatniego z problemów, postawionych przez Słonimskiego: „przeciw jakim wpływom należy kulturę ochraniać?”.

Wpływów takich jest bardzo wiele; pytanie to, postawione zbyt może ogólnie, staje się jednak ściśle określone i konkretne, jeżeli zważymy że mowa tu o wpływach żywiołu żydowskiego na polską kulturę. W tych też granicach zamykam moje rozważania.

Otóż w argumentacji zarówno Słonimskiego jak autora artykułu „Prawda i kłamstwo” widzę pewne przesunięcia bieżni dyskusyjnej, omijające istotę zagadnienia.

Nie w tem tkwi bowiem jądro sporu że „Mickiewicz zaraził Polskę romantyzmem, który wywodzi się z cywilizacji obcej…” i t. d.

Przeciw wzajemnemu oddziaływaniu poszczególnych kultur narodowych protestować może tylko bardzo ciemny umysł szowinistyczny. Gdybyśmy namowom takim ulegali, musielibyśmy, mimo wielkie walory specyficznie polskich pierwiastków twórczych, unicestwić naszą kulturę. Toteż nie sądzę, żeby komukolwiek szczycącemu się zdrowemi zmysłami zależało na zerwaniu nici łączących kulturę polską z kulturą Zachodu.

Może w atakach na „Wiadomości” także tak ciasne i pozbawione zdrowego sensu tendencje tu i ówdzie odgrywały rolę, to jednak wyłączam z dyskusji; a krytykę o zakroju poważniejszym i naprawdę istotnym rozumiem zgoła inaczej.

Nie o oddziaływanie obcych prądów kulturalnych na kulturę polską tu chodzi, lecz specjalnie o oddziaływanie kultury żydowskiej na kulturę polską. Sądzę, że na zapytanie Słonimskiego, „przeciw jakim wpływom należy kulturę ochraniać”, poważniejsza część przeciwników „Wiadomości” odpowie: „przeciw wpływom żydowskim”.

Odpowiedź ta jest tak pewna, że bez żadnych wahań można roztrząsać jej słuszność i badać, czy ma swoje uzasadnienie.

Mówimy tu (w myśl wspomnianych artykułów „Wiadomości”) o wzajemnem oddziaływaniu poszczególnych kultur i o wpływach kultur obcych na kulturę polską.

Jeżeli wzajemne oddziaływanie kultur poszczególnych narodów dla ludzi umysłowo i psychicznie rozwiniętych nie jest problemem, działanie kultury żydowskiej jest problemem bardzo istotnym.

Jeżeli badamy wpływy np. kultury łacińskiej na polską, musimy poznać podstawy kultury łacińskiej, odczuć jej ducha, ocenić jej wartości ekspansywne i atrakcyjne. Tak samo podejść wypada do oceny kultury żydowskiej.

Kultura żydowska, jak wiadomo, jest znacznie starsza od kultury łacińskiej i wszystkich innych kultur Europy XX wieku.

Jeślibyśmy mieli tu wyliczyć i omawiać zdobycze i wartości np. kultury łacińskiej, musielibyśmy poświęcić temu tematowi szereg lat pracy i sporą ilość tomów. Inaczej ma się rzecz gdy chodzi o kulturę żydowską. Wystarczy wyliczyć, czego żydowska kultura nie dała światu, czego nie stworzyła. Wystarczy narysować rzecz w bardzo ogólnych konturach, zarówno pozytywnych jak negatywnych, aby stworzyć sobie obraz kultury Żydów. Tak więc nie stworzyła kultura żydowska ani odrębnej literatury, ani muzyki, ani malarstwa, ani rzeźby, ani architektury. Naród żydowski nie uwiecznił swego kulturalnego oblicza w żadnej gałęzi twórczości. To jest to czego naród żydowski nie dorzucił do ogólnego skarbca kultury świata. Jeżeli zaś szukamy wartości pozytywnych, wymienić musimy: jedno dzieło literatury obyczajowej (Biblja Starego Testamentu), jedno dzieło prawno-etyczne (Talmud), jedno dzieło plastyczno-zdobnicze (świecznik pięcioramienny), a w czasach najnowszych kilka utworów w rodzaju „Dybuka”.

Jeżeli w tym krótkim rejestrze przeoczyłem coś ważniejszego, jeżeli rejestr ten powinien być nawet podwojony, przyznać musimy, że zgórą trzydziestowiekowa kultura żydowska ilościowo stworzyła niesłychanie mało. Jakościowo zaś poważnie w grę wchodzi jedynie Biblja Starego Testamentu, która wywarła pewien wpływ na ukształtowanie się źródeł chrześcijaństwa.

Kultura żydowska nie stworzyła żadnego stylu w jakiejkolwiek gałęzi sztuki; nawet tak osławiona świątynia w Jerozolimie, zburzona przecież po najwyższym rozkwicie państwa Izraela, niczem nie zaznaczyła swej odrębności żydowskiej, ani nie wywarła na sztukę architektoniczną żadnego wpływu. Egipt, Asyrja, Babilon, Persja, lndje, że już sprawy nie przymierzymy do Grecji, dały światu wiekopomne dzieła kultury i też odpowiednio wpłynęły na rozwój kultury świata.

I oto zjawisko ciekawe: ludy starożytne, które swą twórczością tak hojnie ludzkość obdarowały, zniknęły z powierzchni globu. Naród starożytny, który w kulturze świata własnemi twórczemi pierwiastkami nie brał udziału, zalał świat i z niego żyje.

Ten naród starożytny zalał Polskę w większej mierze, niż inne narody i – oddziaływa na kulturę polską.

Oddziaływa – czem? Jakiemi kulturalnemi pierwiastkami? Jaką kulturą? Czy żadną?

Nie! „Żadną” kulturą oddziaływaćby nie mógł, więc jaką?

Aby na to pytanie odpowiedzieć, trzeba wysunąć nowe zagadnienie – czy kultura może być narodowo nijaka, czy też jest zawsze wytworem danego narodu?

Obojętna jest tu polityczna spoistość, obojętny jest stopień narodowej świadomości. Ułatwia to jedynie formę wyrazu kulturalnego, nie decyduje o źródle kultury.

A w takim razie historja poucza, że podłożem i siłą dynamiczną każdej kultury jest zawsze zespół narodowy, bez niego kultura jest niczyja, a więc nijaka.

Kultura polska, oparta na wielkich założeniach kultury chrześcijańskiej (pojętej w najszerszem tego słowa znaczeniu), w ciągu kilku swych kulturalnych stuleci zdołała się na swój sposób wyodrębnić i w swej pracy wciąż się krystalizuje. Do skarbca kultury ogólnoludzkiej dołącza zdobycze własnego genjusza. W tej pracy kultura nasza odczuwa współdziałanie, często nawet decydujące oddziaływanie na rozwój własny. Jeżeli właściwości kultur obcych rozwój naszej kultury wspomagają czy przyśpieszają, jeżeli uzupełniają możliwości wypowiedzenia się polskiej kultury – to jej sprzyjają i równocześnie zawiązują nić porozumienia między nią a innemi narodami. Poszczególne wymowy duchowe poznają się i dają możność rozumienia się wzajemnego.

Poszczególne wymowy kulturalne -powiadam; wymowy poszczególnych narodów.

Jaka wszakże jest kulturalna wymowa narodu żydowskiego? Czy Żydzi dają światu, a więc i Polsce, jakiekolwiek wartości twórcze, które są wyrazem specyficznym narodu żydowskiego? Nie! Tego nam nie dają. Żydzi, nie rozporządzając własną kulturą, posługują się kulturami danych narodów i skłonni są do powoływania się na zagadnienia ogólnoludzkie, a to jest właśnie kultura niczyja.

Jestem przekonany, że gdyby Żydzi przyszli do nas z kwitnącą kulturą własną, nie spotkaliby się z odporem Polaków; zbyt wiele dawaliby wzamian za to czego im użyczamy. Tymczasem kultura nijaka nic nam nie mówi, nic nam nie daje, jest nam obca, a gdy w kulturę nijaką wprzęga się nasze właściwości, nasz język, obyczaj, nawet nasze myśli i tęsknoty, jeżeli nasze tradycje zapomocą piękna języka Mickiewiczów, Słowackich, Norwidów, Wyspiańskich usuwa się w cień w imię t. zw. postępowości, jeżeli się wmawia, że co narodowo nieokreślone to postępowe, a co narodowe (nie endeckie oczywiście), to wsteczne, w takim razie odruch Polaków jest aż nazbyt zrozumiały. Łatwe jest porozumienie dwóch kultur, które są wyrazem duchowym dwóch narodów; trudne, może nawet niemożliwe, porozumienie kultury danego narodu z kulturą nijaką. Może na tem polega zawiązek nieporozumienia kulturalnego między Polakami i Żydami? może na tem, że Żydzi świadomie, czy nieświadomie, rzucają nijakosć swej kultury na szalę najistotniejszych potrzeb i pragnień narodu polskiego?

Zestawienie zaś wpływu romantyzmu obcego na Mickiewicza, a więc na poezję polską, lub wpływu impresjonistów francuskich na Pankiewicza (dodajmy: i wielu innych), a więc na polskie malarstwo, z wpływami żydowskiemi na ogólną kulturę polską, – w tym wypadku na współczesną literaturę polską, – nie stwarza żadnej analogii spowodu zgoła odmiennych walorów wszystkich narodowych kultur od bezstylowej zawsze kultury żydowskiej w jakiejkolwiek by erze się zjawiła. Ostateczną formą uzmysławiającą kulturę jest styl; styl narodu, styl epoki. Kultura żydowska, jako niesamoistna, żadnego stylu nigdy nie stworzyła i nie stwarza: posługuje się stylami danych narodów w danej epoce i temi stylami żyje. Biorąc niekiedy żywy udział w kształtowaniu się danego stylu, tu i owdzie przeinacza go, a to właśnie wywołuje sprzeciw w społeczeństwach mogących się poszczycić własną kulturą narodową

Zdaje mi się, że tu leży sedno rzeczy i że uwagi niniejsze podane bez jakichkolwiek animozyj, spokojnie i na zimno, powinny być wzięte w rachubę. Nie widzę bowiem powodu, dla którego Żydzi nie mieliby uznać odrębności swej kultury. A jeżeli ocena moja jej właściwości była mylna lub niedostateczna, proszę wziąć ją pod skalpel krytyki.

Jestem przeświadczony, że „Wiadomości”, czując się w swej pozycji dość silne, nie zawahają się poddać dyskusji mojego wywodu, czem stwierdzą swą bezstronność i – liberalizm w stosunku do ludzi odmiennych przekonań.

Jerzy Hulewicz.

Tygodnik społeczno-kulturalny wydawany w Warszawie w latach 1924 – 1939. Założycielem i redaktorem naczelnym był Mieczysław Grydzewski. Pomimo swojej nazwy zawierał także , zwłaszcza od lat trzydziestych, materiały o tematyce politycznej. W okresie międzywojennym był najbardziej inteligenckim polskim pismem. „Wiadomości” były czytane i jednocześnie krytykowane przez wszystkie strony ówczesnej sceny politycznej. Na łamach tygodnika publikowali min. Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Boy-Żeleński, Ksawery Pruszyński, Antoni Sobański, Jan Lechoń, Karol Irzykowski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Stefania Zahorska, Irena Krzywicka a debiutował Bruno Schultz. Najlepszą charakterystyką pisma niech będzie cytat z gazety „Prager Presse”: „Jeżeli kiedyś ukaże się indeks prac wydrukowanych na łamach tego tygodnika, przekonamy się, że nie brak tu ani jednego nazwiska, które w polskiej literaturze współczesnej coś znaczy, od najskrajniejszej prawicy aż do radykalnej lewicy. Redaktor ma jedną tylko zasadę programową: żeby pismo było aktualne, żeby przynosiło rzeczy warte czytania i żeby każdy kto ma naprawdę coś do powiedzenia mógł się w niem wypowiedzieć, bez względu na swe poglądy. Rezultat takiego programu jest ten, że każdy czytelnik w każdym numerze pisma znajdzie coś dla siebie; może to go cieszyć lub złościć, ale obchodzi go zawsze.”

Close