O prawie lynchu

LinczPochodzenie terminu „lynch” nie jest całkowicie wyjaśnione. Jedni starają się wyprowadzić go od nazwiska mera irlandzkiego miasta w Galway, Jamesa Fitz-Stephena Lyncha. Ów Lynch miał syna, który zabił jakiegoś podróżującego Hiszpana czy też swego wierzyciela. Za czyn ten został przez ojca skazany na śmierć. Obawiając się, że tłum odbije skazanego i nie dopuści do wykonania wyroku, Lynch własnoręcznie powiesił go na oknie domu, twierdząc, że czyni to „dla dobrego przykładu potomków”. Inni wywodzą, iż nazwa „lynch” pochodzi od farmera wirginijskiego Charlesa Lyncha, będącego, być może, założycielem miasta Lynchburg w stanie Wirginia. Lynch ten miał się bardzo zasłużyć, oczyszczając okolicę z rabusiów i koniokradów, których ścigał na własną rękę, a schwytanych wieszał na przydrożnych drzewach. Inni wreszcie wywodzą słowo „lynch” od staroangielskiego czasownika „linch”, który po polsku znaczy „łamać kołem”. Przypuszczają, iż słowo to, które zanikło w Anglji, w nowej ojczyźnie przetrwało w innem już znaczeniu.

O ile pochodzenie nazwy „lynch” jest bardzo wątpliwe i raczej legendarne, powstanie samej instytucji sądów lynchu można wytłumaczyć stosunkowo nietrudno. Tam gdzie władza państwowa nie jest należycie zorganizowana, gdzie jest ona zbyt słaba, aby móc zająć się skutecznie pościgiem i karaniem nawet niebezpiecznych zbrodniarzy, funkcję tę bierze na siebie społeczeństwo. Przestępstwo i wyrządzona przez nie szkoda powodują u członków danego społeczeństwa powstanie szeregu skomplikowanych stanów emocjonalnych. Uczucia doznanej krzywdy, niesprawiedliwości, obawa przed możliwością powtórzenia się w przyszłości podobnych czynów, chęć odpłaty, zemsty, natrętnie szukają zewnętrznego wyrazu, a gdy znaleźć go nie mogą w legalnej działalności sądów, – popychają do gwałtownych czynów, skierowanych przeciw sprawcy przestępstwa. Tłum sam wymierza sprawiedliwość tem okrutniejszą i bezwzględniejszą, im mocniej działają w jego psychice owe emocjonalne impulsy.

Dlatego podobne do lynchu instytucje spotykamy nietylko w Ameryce, lecz w różnych czasach tam, gdzie istniały sprzyjające jego rozwojowi warunki społeczne. W Niemczech w wiekach średnich zjawiają się „Vehmgerichte”, w Anglji -„Lydford-law”, w Szkocji – „Jeddard-Justice”, w Hiszpanji – ,,Św. Hermandada”. Jednak w Ameryce właśnie lynch znalazł specjalnie szerokie zastosowanie dzięki szczególnym warunkom, w jakich znalazło się społeczeństwo amerykańskie w końcu XVIII i w XIX w. W owym to czasie nastąpiła szybka kolonizacja zachodnich połaci Stanów Zjednoczonych. Coraz to nowe obszary zaludniają się ciągnącymi na zachód kolonistami. Władze państwowe nie mogą dotrzymać kroku temu pochodowi. Ich nieliczni przedstawiciele, źle zorganizowani, rozsiani na ogromnych przestrzeniach słabo zaludnionych i pozbawionych dróg, nie mogą podołać obowiązkom, które na nich ciążą, i zapewnić ludności bezpieczeństwa życia i mienia.

Toteż na całym Dalekim Zachodzie, w stanach California, Oregon, Nevada, Colorado, w ciągu całych dziesiątków lat jedyną gwarancją bezpieczeństwa publicznego były prywatne stowarzyszenia, znane pod nazwami „regulatory”, „regulation”. Stowarzyszenia te śmiercią karały kradzież bydła, rozbój, zabójstwa, gwałt i oszustwo. Ich zamaskowani członkowie wykonywali potajemnie wydane wyroki przez powieszenie lub zastrzelenie. Ludzie, którzy w owych czasach żyli w Stanach, przechodzili twardą szkołę życia. Abstrakcyjne formuły procedury karnej nie znalazłyby wśród nich żadnego zrozumienia. Przeciwnie, doraźny wymiar sprawiedliwości metodą kolonistów Dalekiego Zachodu znajdował wszędzie ogólny posłuch. Toteż lynch szybko się rozpowszechnił. Tak więc w wielu stanach Ameryki Północnej znajdujemy zwyczaj wymierzania doraźnie kary gwałcicielom kobiet i przeróżnym włóczęgom. W Nowej Anglji popełniano szereg nadużyć w stosunku do Indjan wbrew chroniącym ich prawom, w Północnej Karolinie możemy zanotować w latach 1767 – 1771 działalność „regulation”. Wreszcie w czasie wojny o niepodległość, gdy niezadowolenie ludności z rządów Wielkiej Brytanji osłabiło autorytet władzy, – działalność trybynałów rewolucyjnych często wprowadzała w życie metody lynchu.

Myliłby się jednak ten, ktoby sądził, iż prawo lynchu było zwykłym gwałtem, bezprawnem morderstwem, dokonywanem przez rozdrażniony tłum. Przeciwnie, lynch był wyraźnem przeciwstawieniem aktów gwałtu, stanowił jakby legalny wymiar sprawiedliwości, dokonywany w zastępstwie władzy państwowej. Postępowanie rozpoczynało się zwykle od zatrzymania posądzonego o zbrodnię lub schwytanego na gorącym uczynku. Oskarżonego ciągnięto na plac publiczny, na którym gromadził się tłum. Wnet jeden z zebranych obejmował rolę przewodniczącego. Jeśli był na miejscu urzędnik, zwykle interwenjował, żądając wydania oskarżonego w ręce władz. Głosowano wówczas nad tym wnioskiem przez podniesienie rąk, a gdy żądanie odrzucono, urzędnik, protestując, musiał opuścić zgromadzenie, które już bez przeszkód rozważało sprawę. Przesłuchiwano pokrótce świadków dowodowych i odwodowych, a jeśli się znalazł taki, który chciał przemawiać w obronie oskarżonego, mógł mówić, i tłum go słuchał. Wyrok wydawano bezzwłocznie, a karę znano tylko jedną – śmierci. Wykonanie wyroku następowało natychmiast po jego wydaniu. Szybkość wymiaru sprawiedliwości i prostota form postępowania, oto cechy lynchu. Tak było w r. 1849 i 1860 w Kalifornji, gdzie sądy lynchu odbywały się w owym czasie często i gdzie nigdy nie zachodziły akty gwałtu tłumów, tak charakterystyczne dla lynchu nowych czasów.

W czasie wojny domowej lynch znajduje częste zastosowanie za sprawą tajnego stowarzyszenia zwanego Ku-Klux-Klan. W tym czasie nabiera on specjalnego znaczenia wobec silnych antagonizmów, które powstają w południowych stanach między białymi a murzynami. Pogardzani ogólnie i znienawidzeni czarni często są oskarżani o ciężkie zbrodnie, szczególnie o gwałcenie białych kobiet, i w następstwie lynchowani. Od r. 1870 w stanach południowych obowiązuje jakby niepisane prawo, dozwalające zlynchować każdego murzyna oskarżonego o zgwałcenie białej kobiety lub o zabójstwo białego. Ta nienawiść do murzynów i powtarzające się coraz częściej wypadki lynchowania ich są przyczyną, że ilość osób zlynchowanych wzrasta w tym czasie niepomiernie. Powoli nienawiść ta przenika i do stanów północnych, tak że wkońcu w stanach Indiana, Illinois, Ohio czarnych nietylko lynchują, ale i palą.

Statystyka amerykańska zanotowała w okresie od 1885 – 1926 4 250 wypadków zlynchowania, w tem 3 205 murzynów i 1 045 białych. Jeśli chodzi o terytorjalne rozmieszczenie wypadków lynchu, wschód jest od nich prawie wolny.

Ilość wypadków lynchu z roku na rok maleje. Składają się na to różne przyczyny. Przedewszystkiem lynch, jako instytucja, działająca jakby w zastępstwie władzy państwowej, musi z natury rzeczy zanikać tam gdzie ta władza staje się silniejsza, ilość ludności wzrasta, powstają liczne drogi, poprawia się komunikacja, a policja działa coraz sprawniej. Dużą też rolę odgrywa podniesienie się poziomu kultury – dzikie uczucie zemsty wyszlachetnia się, przeradza się w poczucie sprawiedliwości, a opinja publiczna przekłada legalny wymiar sprawiedliwości nad gwałt nawet w wypadkach zbrodni najbardziej oburzających i godnych potępienia.

Nie pozostała też bez rezultatu walka, jaką władze Stanów oddawna prowadzą z lynchem. Wydano szereg ustaw, które mają za zadanie zwalczanie lynchu. W latach 1930 – 1932 28 białych i 155 murzynów i murzynek z wielkim trudem zostało uratowanych od doraźnego wymiaru sprawiedliwości. Pozatem wyroki skazujące oskarżonych o udział w lynchu są bardzo rzadkie, przysięgli bowiem darzą ich dużą sympatją.

Wypadki lynchu zdarzyć się mogą w każdem społeczeństwie. Emocjonalny stosunek do przestępstwa popycha do czynów gwałtu, skierowanych przeciw przestępcy, i wtedy zastosowanie lynchu staje się tylko dziełem sprzyjających okoliczności, braku policji na miejscu, osłabienia władzy państwowej i t. p. I dlatego, dopóki ten emocjonalny stosunek społeczeństwa do przestępcy nie zmieni się na bardziej racjonalny, nie znikną z gazet jaskrawe tytuły: „Prawo lynchu ciągle jeszcze działa”.

Tygodnik społeczno-kulturalny wydawany w Warszawie w latach 1924 – 1939. Założycielem i redaktorem naczelnym był Mieczysław Grydzewski. Pomimo swojej nazwy zawierał także , zwłaszcza od lat trzydziestych, materiały o tematyce politycznej. W okresie międzywojennym był najbardziej inteligenckim polskim pismem. „Wiadomości” były czytane i jednocześnie krytykowane przez wszystkie strony ówczesnej sceny politycznej. Na łamach tygodnika publikowali min. Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Boy-Żeleński, Ksawery Pruszyński, Antoni Sobański, Jan Lechoń, Karol Irzykowski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Stefania Zahorska, Irena Krzywicka a debiutował Bruno Schultz. Najlepszą charakterystyką pisma niech będzie cytat z gazety „Prager Presse”: „Jeżeli kiedyś ukaże się indeks prac wydrukowanych na łamach tego tygodnika, przekonamy się, że nie brak tu ani jednego nazwiska, które w polskiej literaturze współczesnej coś znaczy, od najskrajniejszej prawicy aż do radykalnej lewicy. Redaktor ma jedną tylko zasadę programową: żeby pismo było aktualne, żeby przynosiło rzeczy warte czytania i żeby każdy kto ma naprawdę coś do powiedzenia mógł się w niem wypowiedzieć, bez względu na swe poglądy. Rezultat takiego programu jest ten, że każdy czytelnik w każdym numerze pisma znajdzie coś dla siebie; może to go cieszyć lub złościć, ale obchodzi go zawsze.”

Close