Pisarze polscy a Rosja sowiecka
F. A. Ossendowski

(Ankieta „Wiadomości Literackich”)

Literatura sowiecka – Eksperyment komunistyczny – Zbliżenie polsko-rosyjskie

Ferdynand A. Ossendowski1) Dzielę współczesną literaturę rosyjską na dwie kategorje: a) prorządową, czerpiącą tematy z cyrkularzy Kominternu lub centrali Rosyjskiej Partji Komunistycznej – nieszczerą, najemną, niewolniczą; b) tolerowaną przez C. I. K. i Komintern, którą dźwigają na swych barkach literaci, nie obarczeni specjalnemi zleceniami władzy. Do tej kategorji należy szereg pisarzy i pisarek o wyraźnych talentach narracyjnych, psychologicznych i… dyplomatycznych. W utworach tych pisarzy, których nazwisk z przyczyn zrozumiałych nie mogę wymienić, w każdym stylistycznym zwrocie, w umyślnym doborze wyrazów archaicznych lub gwarowych utajona bywa nieraz głęboka i główna myśl wytyczna. Sceptycyzm i poczucie bezdroża myślowego, etycznego i twórczego przedewszystkiem cechuje te utwory, a pozatem wyczuwamy w nich niemal zawsze gorzką, bolesną ironję nad własnym losem. Pod względem formy artystycznej literatura sowiecka szwankuje na całej linji, wskazując obniżenie poziomu ideologicznego, przystosowanego do pojęć i uczuciowości szeregowego półinteligenta.

2) Idea komunizmu państwowego posiada charakter abstrakcyjny, obcy osobnikom rodzaju homo sapiens, odznaczającego się głęboko sięgającem zróżniczkowaniem indywidualnem. Nauka biologiczna też nie uznaje skomunizowanego kompletnie społeczeństwa ludzkiego, przyczem na przeszkodzie stoją tu przyczyny fizjologiczne i psychologiczne. Istnieją, coprawda, społeczeństwa owadzie (mrówki, termity, pszczoły) o ustroju komunistycznym, jednak ustalił się on naskutek przymusu i ewolucyjnego przekształcenia natury tych stworzeń – kto wie, czy nie drogą jakiejś chirurgicznej operacji, np. wycięcia łub skaleczenia pewnych gruczołów lub węzłów nerwowych. Toteż realizacja komunizmu w Z. S. R. R. odbywa się metodami gwałtu i przymusu, co budzi najsilniejszy protest w indywidualistycznem społeczeństwie Zachodu. Metody te jednak wymagają wychowania odrębnej grupy osobników – specjalnego rodzaju, odłamu lub kasty koczowników, nakształt „królowej” w ulu lub matki w kopcu termitowym, które to osobniki mogłyby popychać bezbarwne psychicznie i jednorodne społeczeństwo komunistyczne drogą postępu, a jednocześnie niszczyć zbyt wybujałe i niebezpieczne przez to indywidualności, jak to czynią pszczoły z nadmiarem poczwarek królewskich. Społeczeństwo komunistyczne zdegenerowałoby się lub zanikło z chwilą, w której zbrakłoby kierowniczych osobników, chyba że nauka rozwiązałaby problemat kultury zarodków ludzkich w kierunku dalszego rozwoju ich do stopnia genjalności. Obecnie nie posiadamy podstaw dla takiego twierdzenia, gdyż nauka biologiczna badań i eksperymentów w tej dziedzinie nie prowadzi.

Wobec tego uważam budowę państwa komunistycznego podług metod bolszewickich za oderwany eksperyment, aczkolwiek ważny dla historji ludzkości, ponieważ pokazał doświadczalnie, jakie można mieć wpływy na psyche społeczeństwa i jakie w niem spowodować zmiany wewnętrzne i zewnętrzne.

3) Czy uważam zbliżenie polsko-rosyjskie za pożądane i możliwe? Tak jest. Pod względem:

a) ekonomicznym;

b) politycznym – w celu stworzenia bloku ludów słowiańskich, co wydaje się być niezbędne wobec panującego w Europie chaosu i tendencji presji ze strony wielkich mocarstw;

c) moralnym – otrzeźwienia i zracjonalizowania polityki Z. S. R. R., co Polakom przy ich współczesnem nastawieniu myśli polityczno-społecznej udałoby się przeprowadzić najłatwiej.

Czy możliwe to jest przy istniejących różnicach ustrojowych?

Myślę, że – tak, ale na płaszczyźnie kompletnego desinteressement wewnętrzno-ustrojowego i ideologicznego, ścisłości w wykonaniu zobowiązań traktatowych, absolutnego zaniechania przez Rosję propagandy i sprzyjania rozkładowym czynnikom działającym u nas, oraz wyłącznie ekonomicznej narazie platformie zbliżenia, rozumiejąc tę platformę jako dającą nam możność importu do Z. S. R. R. naszych specjalistów technicznych, naukowych i przedstawicieli literatury i sztuki.

Tygodnik społeczno-kulturalny wydawany w Warszawie w latach 1924 – 1939. Założycielem i redaktorem naczelnym był Mieczysław Grydzewski. Pomimo swojej nazwy zawierał także , zwłaszcza od lat trzydziestych, materiały o tematyce politycznej. W okresie międzywojennym był najbardziej inteligenckim polskim pismem. „Wiadomości” były czytane i jednocześnie krytykowane przez wszystkie strony ówczesnej sceny politycznej. Na łamach tygodnika publikowali min. Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Boy-Żeleński, Ksawery Pruszyński, Antoni Sobański, Jan Lechoń, Karol Irzykowski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Stefania Zahorska, Irena Krzywicka a debiutował Bruno Schultz. Najlepszą charakterystyką pisma niech będzie cytat z gazety „Prager Presse”: „Jeżeli kiedyś ukaże się indeks prac wydrukowanych na łamach tego tygodnika, przekonamy się, że nie brak tu ani jednego nazwiska, które w polskiej literaturze współczesnej coś znaczy, od najskrajniejszej prawicy aż do radykalnej lewicy. Redaktor ma jedną tylko zasadę programową: żeby pismo było aktualne, żeby przynosiło rzeczy warte czytania i żeby każdy kto ma naprawdę coś do powiedzenia mógł się w niem wypowiedzieć, bez względu na swe poglądy. Rezultat takiego programu jest ten, że każdy czytelnik w każdym numerze pisma znajdzie coś dla siebie; może to go cieszyć lub złościć, ale obchodzi go zawsze.”

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close