STANISŁAW LENKOWSKI

Pochwała Wercyngetoryksa *

Prądy nacjonalistyczne, – właśnie nacjonalistyczne, – nurtujące w silnym stopniu również, w społeczeństwie francuskiem, zachęcają uczonych i pisarzy do przewartościowywania wszystkich dotychczasowych poglądów na dzieje Francji, a zwłaszcza na ten okres, kiedy to Galja dzięki podbojowi rzymskiemu weszła w ściślejszy krąg dziejów Europy. Poddaje się rewizji wszystkie utarte zapatrywania, ostatnie wyniki nauki, ponieważ pewne zdarzenia historyczne zostały pono mylnie ujęte; sceptycznie traktuje się źródła, jako podejrzanego bo rzymskiego, a zatem wrogiego pochodzenia; słowem, wydobywa się „prawdę” i odbronzowuje „fakty”.

Dotychczas podbój Galji przez Cezara uchodził naogół za dobrodziejstwo kulturalne: dziki kraj wciągnięty został w orbitę świata cywilizowanego, by odtąd kroczyć już właściwą przeznaczoną sobie drogą; bez czynników romanizacyjnych Galja uległaby niewątpliwie germanizacji, i Francjaby nie istniała. Tego zdania był nie tylko niemiecki Mommsen, ale i francuscy uczeni z Fustelem de Coulanges i Seignobos naczele, przyjmujący niemal stricte każde słowo autorów klasycznych, nie tylko Cezara ale nawet Diona Kasjusza, który pisał raczej powieść niż historję. Ale w ostatnich czasach niektórzy uczeni francuscy zaczęli zwalczać te poglądy; tak np. Camille Jullian, autor sześciotomowej „Historji Galji” pisze: „Ci, co przy każdej sposobności sławią imperjum rzymskie i jego rządy, są tylko nieświadomymi pochlebcami sukcesu (inconscients flagorneurs du succés)”. Z historyków, którzy wystąpili przeciwko Cezarowi, wymienić wypada przedewszystkiem Ferrera i Funck-Brentana.

Funck-Brentano w książce swej „Les origines” opisuje wysoką cywilizację Celtów. Słyszymy o żniwiarkach mechanicznych, wyrobie doskonałego szkła, jubilerstwie, przedmiotach emaljowanych, dużych kosach, przemyśle powozowym, łożach materacowych. W kraju Eduów kwitł ogromnie handel i przemysł, ośrodek jego Bibracte przezwany był celtyckim Rzymem, a według wyrażenia samego Cezara – „siostrą i rywalką Rzymu”. Kultura celtycka w Galji była w stanie rokującym już wspaniały rozwój. Zanim jeszcze zjawił się Cezar, tysiąc dwieście miast połączonych było dobremi drogami; pismo greckie wchodziło już w powszechne użycie.

Mając to na względzie, bracia Marius i Ary Leblond postanowili we właściwym świetle pokazać Wercyngetoryksa i sprostować utarte dotychczas poglądy na pierwszego francuskiego bohatera narodowego. Trzeba przyznać, że u nas już prof. Kazimierz Morawski w książce p. t. „Rzym a narody”, wydanej w r. 1924, pierwszy odniósł się krytycznie do imperjalistycznej agresji Cezara, występując równocześnie przeciwko Mommsenowi, który czyn Cezara aprobował w całej pełni. Morawski, jakby wierny głosowi wajdeloty mickiewiczowskiego, mógł z całą wrażliwością Polaka zrozumieć walczącego o wolność i niezawisłość Galji Wercyngetoryksa; dlatego analogje Morawskiego szły dość daleko. „Niema już tych na świecie – pisał we wspomnianej książce sławny filolog -którzy mawiali: wytracim narody, Roma jedna będzie, i niema barbarzyńskich społeczeństw, ale aspiracje i dążności rzymskie pokutują po głowach, zanieczyszczając powietrze wybuchami barbarzyństwa. Duch pruski pielęgnuje w dziewiętnastym wieku nietolerancję religijną i narodową i stał się jej szkołą”.

*

Po sześcioletnim niezorganizowanym oporze Gallów, gdy cała nowa prowincja leżała już u stóp pewnego siebie zwycięzcy, – Cezar zimę spędzał w dalekiej Rawennie, – pojawił się nagle w samym środku Galji młody wódz, który większą część swoich podbitych rodaków potrafił nakłonić do powstania przeciwko najeźdźcom. Wybuch nastąpił niespodzianie; ogrom nagłego pożaru mógł przerazić każdego przeciwnika, tem bardziej że zima była wyjątkowo ostra, a Sewenny, tak pokryte były śniegiem, iż zdawały się nie do przebycia. Teraz albo nigdy – brzmiało hasło Wercyngetoryksa. W całym kraju rozległ się okrzyk: „Śmierć Rzymianom”, okrzyk nie tyle nienawiści ile nadziei. Dotyczył on przede wszystkiem kupców rzymskich, którzy po ogołoceniu Azji i wywołaniu tam długotrwałej wojny z Mitrydatesem rzucili się teraz jak szarańcza na Galję, by wyssać tę przebogatą i nietkniętą jeszcze prowincję. Od rzezi kupców i kapitalistów rzymskich zaczęło się przecież i na Wschodzie, gdzie poszło pod miecz 70 000 Rzymian-dzierżawców, negocjantów, spekulantów i bankierów. Rzecz ciekawa: kupcy greccy byli wszędzie lubiani, kupcy rzymscy – jak hieny ciągnący wślad za armją – w najwyższym stopniu znienawidzeni. Wojsko rzymskie miało stałą eskortę tych grabieżców, którzy tuż na pobojowiskach sprzedawali jeńców i kobiety w niewolę. Jeśli zważyć że całe gromady starców skazywano na śmierć, że całe plemiona sprzedawano z licytacji do niewoli, że dzieci wydzierano rodzicom, wsie palono, ziemię niszczono, a kontrybucje pobierano w złocie, srebrze i zbożu – zgroza sześciu lat cierpień, nieznanych od czasu najazdu Teutonów, usprawiedliwi masakrę kupców rzymskich. Gdy się czyta umiejętnie „Wojnę gallijską” Cezara, widać z każdej strony, jak wielkiemi potokami płynęła krew nieszczęśliwych ofiar napaści. Bo nie tak łatwo wytępia się miljon ludzi jak to się niekiedy wydaje bezkompromisowym imperjalistom. Zrozumiałe stają się też słowa Leblondów: „Wolimy białe szaty druidów od purpury Rzymian”. Z intencji chciwych napastników zdawał sobie sprawę doskonale Tacyt, pisząc o Rzymianach: „Gdy szerzą spustoszenia, nazywają to pokojem (Ubi solitudinem faciunt, pacem appellant)”. Miecz rzymski srożył się okrutnie, praktykując sumaryczne rzezie.

Wobec ogromu powstania, wszczętego przez Wercyngetoryksa, załamałby się każdy najeźdźca. Genjalny Cezar, nie zważając na porę roku i trudności nieprzezwyciężone dla każdego innego, przeszedł jednak Sewenny i z błyskawiczną szybkością zjawił się w zagrożonej prowincji. Czyn Cezara da się porównać historycznie tylko z przejściem Hannibala przez Alpy. Przez dwadzieścia siedem dni bronił się Wercyngetoryks w oblężonem Avaricum (Bourges), a widząc że niewiele wskóra, postanowił miasto ewakuować, aby uratować je od zagłady. Lecz legjony Cezara w decydującym momencie wdarły się do miasta i wycięły wszystkich w pień. „Nie oszczędzono -jak krótko podaje Cezar – ani starców, ani kobiet, ani dzieci”; z 40 000 Gallów uciekło tylko 800.

Pierwsza ta klęska nie złamała na duchu Wercyngetoryksa, który wogóle był przeciwny obronie miasta Avaricum. Wiosną 52 r. okazał się on silniejszy niż kiedykolwiek, bo znalazł się we własnym kraju, w Owernji, w warownej Gergowji (Puy-de-Dôme) z 80 000 obrońców, którzy po raz pierwszy ośmielili się zaatakować obóz rzymski i w rezultacie zmusić Cezara do odstąpienia pod Bibracte (Autun). Nie ma już więcej Cezar sojuszników w Galji, nie ma już nigdzie oparcia; przykład Wercyngetoryksa jest zaraźliwy – Gallowie palą swoje wsie i niszczą zapasy żywności, aby Cezara wygłodzić i zniszczyć. Na wezwanie Wercyngetoryksa stawia się pięćdziesiąt plemion, które uznają go za swego naczelnego wodza, mimo podejrzeń o chęć zdobycia dyktatury nad całą Galją. Stał się cud: zanarchizowani i skłóceni Gallowie zjednoczyli się, a Wercyngetoryks utrzymał komendę, osiągając tryumf bez precedensu w dziejach Celtów. Pozbawionemu konnicy Cezarowi nie pozostaje nic innego, niż wezwać na pomoc jazdę germańską, której Gallowie boją się w sposób wyjątkowy, widząc w Germanach nie ludzi, lecz bestje ze strasznego lasu hercyńskiego, przez który idzie się sześćdziesiąt dni, nie znajdując końca. Odziani jedynie w skóry, żywiący się przeważnie mięsem, już samym wyglądem przypominali dzikie istoty: twarze barwili na czerwono. I Cezar wpadłby w niewolę pod Bibracte, gdyby jazda germańska nie uratowała go w porę od zguby. Ona też rozstrzygnęła wynik bitwy, żywiołowem natarciem zmusiwszy do ucieczki jazdę gallijską. Po raz czwarty od początku swojej kampanji Cezar zwycięstwo zawdzięczał Germanom.

Wercyngetoryks ocalił całkowicie swoją piechotę i zamknął się z nią w pobliskiej Alezji. Tu rozstrzygnęły się losy kultury europejskiej; oblężenie tego miasta stanowi jeden z najdonioślejszych momentów zwrotnych w dziejach ludzkości. Alezja była Jerozolimą Galji, „ogniskiem i metropolją całego świata celtyckiego” według określenia Diodora z Sycylji. Wercyngetoryks ma żywności tylko na trzydzieści dni, bo prócz stutysięcznej ludności trzeba wyżywić jeszcze 80 000 żołnierzy. Przez ten czas mają się Gallowie zorganizować i przyjść z odsieczą; powszechna mobilizacja ma zadać Rzymianom cios śmiertelny od zewnątrz. Tymczasem Wercyngetoryks, który głodem chciał wymorzyć Cezara, sam teraz cierpi od głodu. Wezwanie bohatera narodowego znajduje żywy oddźwięk w całej Galji. Gallowie przyszli; to nie miraż nadziei, ale fakt bezsporny. Plutarch oblicza grosso modo liczbę przybyłych na 300 000; stawiła się w istocie olbrzymia armja 250 000 pieszych i 8 000 jeźdźców. Fortyfikacje Cezara są jednak nie do zdobycia, a jazda germańska -po raz piąty – niszczy konnicę gallijską. Wercyngetoryks próbuje wypadu i niemal swój cel osiąga; gdyby równocześnie uderzyli Gallowie z zewnątrz, los Cezara byłby przypieczętowany. Ale z niewiadomych przyczyn nie ruszają się z miejsca, a jazda germańska po raz szósty rozstrzyga bitwę, odpierając oblężonych. Przybyli Gallowie, pozbawieni dowódcy na miarę Wercyngetoryksa, nie biorą właściwie udziału w akcji i bez uzasadnionego powodu salwują się ucieczką. Wercyngetoryks zmuszony jest poddać się, by po sześcioletniej nocy udręki w ciemnym lochu więzienia mamertyńskiego uwieńczyć tryumf Cezara i zginąć uduszony w kaźni.

*

Ciśnie się wszystkim na usta pytanie: coby się stało, gdyby Wercyngetoryks odniósł zwycięstwo i obronił niepodległość ojczyzny? Jakiemi torami potoczyłyby się wtedy dzieje Europy – czy Galja uległaby germanizacji, jak wiele innych krajów, czy rozwinęłaby własną kulturę? Trudno zaiste bawić się w proroctwa; rzecz oczywista, że niejeden historyk francuski, jak np. Jullian i Brentano, broni tej właśnie tezy narodowej i patrjotycznej. Ale z dużą dozą powątpiewania należy się odnieść do słów tegoż Julliana, że „pokój rzymski przyniósł (Galji)… pięć wieków naśladownictwa dziecinnego lub starczego, jak kto woli, z którego nic nie wyszło, nic nie mogło wyjść”. Bo jeżeli Francja jest tem dzisiaj czem jest, zawdzięcza to właśnie pięciowiekowym wpływom romanizacji, o które przewyższa inne narody europejskie. Można się tylko zgodzić na zasadniczą tezę Leblondów, że jeżeli Galja uległa, a rozpaczliwa próba Wercyngetoryksa zawiodła, to dlatego że Rzymianie złączyli się z Germanami, by wspólnemi siłami pokonać przeciwnika.

Czy teza ta ma być ostrzeżeniem na przyszłość?

Stanisław Lenkowski.

——–
*) Marius-Ary Leblond. Vie de Vercingétorix. La jeunesse. La victoire. Paryż. Denoel, 1937; str. 226 i 2nl. – Vercingétorix martyr. Le couronnement. Alésia. Romo. Tamże, 1938; str. 214 i 2nl.


Tygodnik społeczno-kulturalny wydawany w Warszawie w latach 1924 – 1939. Założycielem i redaktorem naczelnym był Mieczysław Grydzewski. Pomimo swojej nazwy zawierał także , zwłaszcza od lat trzydziestych, materiały o tematyce politycznej. W okresie międzywojennym był najbardziej inteligenckim polskim pismem. „Wiadomości” były czytane i jednocześnie krytykowane przez wszystkie strony ówczesnej sceny politycznej. Na łamach tygodnika publikowali min. Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Boy-Żeleński, Ksawery Pruszyński, Antoni Sobański, Jan Lechoń, Karol Irzykowski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Stefania Zahorska, Irena Krzywicka a debiutował Bruno Schultz. Najlepszą charakterystyką pisma niech będzie cytat z gazety „Prager Presse”: „Jeżeli kiedyś ukaże się indeks prac wydrukowanych na łamach tego tygodnika, przekonamy się, że nie brak tu ani jednego nazwiska, które w polskiej literaturze współczesnej coś znaczy, od najskrajniejszej prawicy aż do radykalnej lewicy. Redaktor ma jedną tylko zasadę programową: żeby pismo było aktualne, żeby przynosiło rzeczy warte czytania i żeby każdy kto ma naprawdę coś do powiedzenia mógł się w niem wypowiedzieć, bez względu na swe poglądy. Rezultat takiego programu jest ten, że każdy czytelnik w każdym numerze pisma znajdzie coś dla siebie; może to go cieszyć lub złościć, ale obchodzi go zawsze.”

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close