EDWARD KUNTZE

Polska a Gdańsk w czasach Batorego

„Gdańszczanie będąc pod posłuszeństwem koronnem, zbogaciwszy się a prawie jako wieprze utuczywszy z majętności Korony, pany się poczynili, a nas pomamili, a już ci zaledwie rzeczą samą, choć nie nazwiskiem, dowiedli tego byli praktykami swemi, że naszymi panami byli, ponieważ wszytkie zboża, towary, majętnosci dochodów naszych w ręku swych mieli, szacując to jako chcieli…” – takim niemal rejowskim językiem, przedstawiał król Stefan Batory stosunek Gdańska do Polski w instrukcji na sejmiki 1577 r. Sprawiedliwe było to oburzenie nowego króla na Gdańszczan. Od przeszło wieku (1457) należał Gdańsk do Polski i bogacił się na handlu morskim produktami polskiej ziemi. Pod władzą krzyżacką handel gdański nie wychodził poza późniejsze Prusy Królewskie, a dopiero przyłączenie Gdańska do Polski stworzyło możliwość rozszerzenia stosunków handlowych z ogromnem zapleczem, jakiem było całe dorzecze Wisły. Drzewo z lasów polskich, olbrzymie ilości zboża z rozwijającej się podówczas gospodarki folwarcznej, wszystko to przechodziło przez ręce Gdańszczan, aby załadowane na statki, płynąć w początkach do Bruges, a od połowy XVI w. do Antwerpji. Ponieważ zaś miasto miało monopol handlu morskiego, przeto mogło dobrowolnie naznaczać ceny na polskie towary, czerpiąc z tego handlu niepomierne zyski. Przytem cieszyło się zupełną swobodą. Żaden z królów polskich nie myślał o ograniczeniu samorządu miasta, wyjątkowo tylko Zygmunt Stary w 1526 r. musiał wdać się w walkę patrycjuszów gdańskich z plebsem, rady miejskiej z cechami, i przywrócić porządek w mieście, zamykającem jedyny dostęp do morza. Przez dziesiątki lat bogaciło się miasto, by wywdzięczyć się Zygmuntowi Augustowi zniszczeniem jego flotyli kaprów w siedmioletniej wojnie północnej.

Tym razem jednak urwała się cierpliwość polska. Pod przewodnictwem biskupa włocławskiego Stanisława Karnkowskiego zjechali komisarze królewscy do Gdańska i po zbadaniu przywilejów miasta ułożyli dla niego konstytucję, ograniczającą „privilegium magnum” z 1457 r. Był to moment dziejowy dla Polski niezmiernie ważny, kiedy przed unją lubelską Zygmunt August włączał Prusy Królewskie do Rzeczypospolitej. Karnkowski żądał, „aby pruska prowincja, zwłaszcza zaś Gdańsk i porty, sławna i znakomita część państwa, z wielką pracą i krwią naszych przodków do wolności przywrócona, połączyła się z państwem na zawsze”. Do tego jednak nie doszło. Konstytucje Karnkowskiego, jakkolwiek przyjęte przez sejm 1570 r., nie weszły w życie. Przeszkodziły temu choroba i śmierć króla i dwie elekcje trwające kilka lat, które zupełnie osłabiły i bez tego niezbyt silny organizm Rzeczypospolitej. W obu elekcjach stanął Gdańsk przeciw głównej masie społeczeństwa polskiego i oświadczył się za niechętnie widzianymi kandydatami rakuskimi. I kiedy po wyborze i koronacji Stefana Batorego polska partja rakuska, a nawet Prusy Królewskie, uznały Siedmiogrodzianina, pyszny i zadufały w swą potęgę Gdańsk w dalszym ciągu obstawał przy swoim kandydacie, cesarzu Maksymiljanie II. Przeliczyli się jednak Gdańszczanie. Batory postanowił zmusić do posłuszeństwa uporne miasto nawet mimo bierności szlachty, nie rozumiejącej, czem jest dla państwa wolny dostęp do morza. „A teraz przyszedł czas, Pan Bóg za ich pychę i złość chce ich pokarać, iżby byli w swej hardej myśli uskromieni i do powinności przywiedzeni, aby się czuli być poddanymi koronnymi, jej zgodnymi a pożytecznymi, nie tyranami szkodliwymi” – głosiły odezwy królewskie. Rozpoczęła się wojna bez odpowiednich ze strony polskiej sił i środków, których sejmy poskąpiły, a tymczasem coraz groźniejsze chmury gromadziły się od strony Moskwy. Groziła utrata całych Inflant i okrążenie Litwy od północy, niebezpieczeństwo, które obok innych powodów skłoniło Zygmunta Augusta do włączenia posiadłości kawalerów mieczowych do Rzeczypospolitej. Wzgląd na sytuację na Wschodzie spowodował, że Batory zgodził się na pośrednictwo książąt niemieckich i przebaczył zbuntowanemu miastu. Warunki postawione Gdańskowi były bardzo łagodne, a wprowadzenie w życie konstytucji Karnkowskiego -największy szkopuł – odłożono do dalszych układów. Gdańsk musiał się poddać i upokorzyć, ale nie został złamany, a jego monopol handlowy nie został ograniczony. Plany skierowania handlu morskiego do Elbląga i przeniesienia do tego miasta faktorji „Eastland Company” pozostały w zawieszeniu. Przewidziane układem malborskim 1577 r. dalsze rokowania wlokły się przez szereg lat, a Gdańszczanie prowadzili je niezwykle zręcznie, jednając sobie w drobiazgach króla i kanclerza Zamoyskiego, który zawsze był względem nich ugodowo usposobiony, nie ustępując natomiast ani na krok w sprawach zasadniczych co do konstytucji Karnkowskiego i dopuszczenia Elbląga i Anglików do handlu morskiego. Ostatecznie też zwyciężyli. Na sejmie warszawskim 1585 r., sprawa ugody z Gdańskiem była rozważana jakby na marginesie walnej rozprawy króla i Zamoyskiego ze Zborowskimi, utrzymującej w napięciu całe społeczeństwo szlacheckie. Za połowę opłat „palowego” (tractatus portorii), zatwierdzono miastu wielki przywilej Kazimierza Jagiellończyka, utrzymując w ten sposób w mocy monopol Gdańska w handlu morskim i władaniu wybrzeżem morskiem oraz zarzucając ostatecznie myśl przeciwstawienia Elbląga Gdańskowi, zniesiono też groźne dla samorządu miasta konstytucje Karnkowskiego. Załatwienie zatargu można nazwać kompromisem – jeżeli za kompromis uważa się załagodzenie sporu przez wzajemne ustępstwa; w tym wypadku jednak ustępstwa ze strony Polski były ogromne, nie równoważone przyznaniem królowi połowy palowego, co dawało rocznie 30 000 – 40 000 zł. Nawet dla ówczesnego, bardzo skromnego polskiego budżetu państwowego była to kwota niewielka.

Cóż tedy mogło skłonić Batorego i Zamoyskiego do tak dużych ustępstw zrobionych wbrew opinji t. zw. komisji lubartowskiej, prowadzącej rokowania z Gdańszczanami, i dużej liczby senatorów? Wyjaśnienia tego nie dają nam źródła, możemy się go tylko domyślać. Wojnę z Gdańszczanami kończono przed ośmiu laty wskutek nadciągającej ze Wschodu grozy moskiewskiej, z którą trzeba było się rozprawić. Rok przed układem z Gdańskiem zmarł car Iwan Groźny, pozostawiając jako następcę upośledzonego na umyśle Teodora i małoletniego Dymitra. Zaznaczała się na wschodzie możliwość zawładnięcia Moskwą i połączenia jej w unji personalnej, co miało być wstępem do dalszych wielkich planów antytureckich, któremi Batory zajmował się od kilku lat. Czy nie jest prawdopodobne, że wobec takich widoków kierownicy polskiej nawy państwowej uważali, że wygodniej jest zapewnić sobie pokój w kraju i poczynić nawet duże ustępstwa miastu, aby mieć w nim przychylnego bankiera, któryby finansowo wsparł króla w razie potrzeby?

Historjografja polska ciężkie czyniła zarzuty królowi Stefanowi i Zamoyskiemu za zaprzepaszczenie sprawy ścisłego związania Gdańska z Koroną. Tłumaczono, że pierwszy jako obcokrajowiec, a drugi jako mieszkaniec dalekich od morza ziem ruskich, nie rozumieli znaczenia morza dla państwa i dlatego zlekceważyli sprawę Gdańska i Prus Książęcych. Być może, że tego zrozumienia nie mieli, ale pod tym względem byli w zgodzie z całem niemal społeczeństwem polskiem; odpowiedzialność jest więc co najmniej podzielona. Do wyjątków trzeba zaliczyć takie osobistości, jak ostatni Jagiellończyk, prymas Karnkowski, Kromer, Kostka i paru innych, którzy dążyli do silniejszego spojenia Gdańska z Rzecząpospolitą. Ale i tym chodziło przedewszystkiem z jednej strony o zabezpieczenie wolności żeglugi morskiej, a z drugiej – o zatamowanie żeglugi narewskiej, która wzmacniając Moskwę, bezpośrednio groziła interesom Polski. W czasach Batorego oba te momenty nie mogły zaważyć na decyzjach rządu polskiego. Polska była w niezłych stosunkach z Danją, która panowała na Bałtyku, mając w swym ręku przejazd przez Sund, i ze Szwecją, z którą walczyła w siedmioletniej wojnie północnej; obawa przed dostarczaniem broni Moskwie przez Narwę odpadła w chwili zajęcia z powrotem tego portu przez Szwecję.

Brakło tedy bezpośredniego impulsu do ograniczenia przywilejów miasta. Zagadką jest jednak, że tak światli ludzie, jak Batory i Zamoyski, którym z pewnością nie obce były merkantylistyczne tendencje, panujące podówczas w Europie zachodniej, nie rozumieli znaczenia tego nowego kierunku gospodarczego, mogącego ogromnie wzmóc potęgę państwa. Niezrozumiałe wprost jest, że znakomity gospodarz, jakim był Zamoyski, czego dowody złożył w powiększaniu i administrowaniu swych majętności, nie widział, że ograniczenie przywilejów Gdańska, podniosłoby bogactwo całego kraju. Od kilku lat rozważano na dworze królewskim projekty, podsuwane przez Hiszpanję, zakupywania zboża polskiego i magazynowania go, by w ten sposób ogłodzić Holandję i zmusić ją do uległości wobec Filipa II. Ale i te plany, mające już pewnego rodzaju charakter merkantylistyczny, rozwiały się sczasem, zapewne nie bez udziału Gdańska. Jak silne musiały być wpływy tego miasta, najlepszym jest dowodem, że nawet szlachcie polskiej nie udało się na tym samym sejmie, na którym zatwierdzono przywileje miasta, przeprowadzić uchwały, zezwalającej na sprzedawanie i kupowanie towarów w Gdańsku od cudzoziemców, z pominięciem pośrednictwa miejscowych kupców.

W piśmie politycznem „Rozmowa kruszwicka”, powstałem w czasie bezkrólewia w 1573 r., J. D. Solikowski, jeden z najświatlejszych naszych statystów, w ten obrazowy sposób przedstawiał znaczenie wyjścia na morze: „W ciele człowieczem oko jest członek najmniejszy ale najślachetniejszy, tego gdy nie masz, wszytek człowiek stawa się niepotrzebnym bałwanem; tak i Korona, dawszy sobie skazić port gdański, to oko, którem patrzy na wszytek świat, nie co innego będzie, jedno gburstwo a oractwo cudze a k temu niedostatek”. Trzeba stwierdzić, że w 1585 r. Rzeczpospolita „dała sobie skazić port gdański”, przepuściła sposobność załatwienia sprawy niesłychanie żywotnej dla państwa.

Wynik układów był dla Gdańska sukcesem, którego skutki wkrótce dały się poznać. Już w najbliższych latach zaczyna się najświetniejszy okres dziejów miasta. Handel wzmaga się do niebywałych przedtem rozmiarów. Ilość towarów dostarczonych z Polski wzrasta z roku na rok, a pierwsze miejsce zajmuje wśród nich zboże, którego roczny wywóz oblicza się na około 6 miljonów korców, przedstawiających wartość 5 do 6 miljonów złp. Co znaczą te cyfry, może wskazać porównanie z normalnemi dochodami całego państwa polskiego, które dochodziły zaledwie do 600 000 złp. A przecież zboże było tylko jednym z towarów, któremi handlowali Gdańszczanie. Nic też dziwnego, że wzrasta w mieście nie tylko dobrobyt lecz bogactwo. Gdańsk w czasach Zygmunta III i Władysława IV dochodzi do szczytu swej potęgi. Liczbą ludności dorównywa Lubece, a doskonała konjunktura handlowa sprawia, że staje się największym i najbogatszym portem na całym Bałtyku. Ale to bogactwo nie przynosi korzyści państwu polskiemu, a wśród samych Gdańszczan wywołuje stagnację w aktywności kupieckiej. Chronieni przywilejami, wykluczającemi wszelką konkurencję, okazują Gdańszczanie już w XVI w. bardzo małą ruchliwość, która stopniowo zamiera niemal zupełnie. Działalność Gdańszczan ogranicza się wyłącznie do pośredniczenia między szlachtą polską, która dostawia zboże, drzewo i inne towary do Gdańska i musi sprzedawać je Gdańszczanom, a kupcami przeważnie holenderskimi, którzy nabywają je od Gdańszczan i wywożą na własnych okrętach. Gdańsk nie ma żadnej floty, a zarabiając niepomiernie, bez żadnego ryzyka, na pośrednictwie, pozostawia Holendrom ogromne zyski z opłat za przewóz. Z tych obrotów handlowych nie czerpie zysków ani król polski, który zadowala się połową palowego, ani też producenci polscy, którym ceny za ich towar naznaczają Gdańszczanie.

Wzbogacenie się na handlu, opartym wyłącznie na ogromnem zapleczu polskiem, wytwarza sczasem w Gdańsku zrozumienie, że tylko w związku z Polską może miasto czerpać tak znaczne zyski. Z tego dobrze pojętego własnego interesu wynika wierne trzymanie się Polski, które widzimy w wojnach ze Szwedami w czasach Gustawa Adolfa i Karola Gustawa, oraz w stosunku do elektorów brandenburskich i królów pruskich aż do ostatnich czasów niepodległej Rzeczypospolitej. Przez całe dwa wieki często dochodziło do zatargów między państwem polskiem a Gdańskiem o wysokość opłat i inne drobniejsze sprawy, ale zawsze kończyły się one ugodą, okupywaną przez miasto mniejszem lub większem wsparciem dla stale pustego skarbu królewskiego. W ten sposób skończyła się ostatnia próba silniejszego związania jedynego portu polskiego z państwem, zrobiona przez Władysława IV, a od tego czasu zanikają wszelkie zamiary idące w tym kierunku. Ani warunki polityczne ani ogólne położenie gospodarcze kraju nie były tego rodzaju, aby Rzeczpospolita mogła podjąć sprawę, której załatwienie zaprzepaszczono w XVI w.

Edward Kuntze.

Tygodnik społeczno-kulturalny wydawany w Warszawie w latach 1924 – 1939. Założycielem i redaktorem naczelnym był Mieczysław Grydzewski. Pomimo swojej nazwy zawierał także , zwłaszcza od lat trzydziestych, materiały o tematyce politycznej. W okresie międzywojennym był najbardziej inteligenckim polskim pismem. „Wiadomości” były czytane i jednocześnie krytykowane przez wszystkie strony ówczesnej sceny politycznej. Na łamach tygodnika publikowali min. Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Boy-Żeleński, Ksawery Pruszyński, Antoni Sobański, Jan Lechoń, Karol Irzykowski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Stefania Zahorska, Irena Krzywicka a debiutował Bruno Schultz. Najlepszą charakterystyką pisma niech będzie cytat z gazety „Prager Presse”: „Jeżeli kiedyś ukaże się indeks prac wydrukowanych na łamach tego tygodnika, przekonamy się, że nie brak tu ani jednego nazwiska, które w polskiej literaturze współczesnej coś znaczy, od najskrajniejszej prawicy aż do radykalnej lewicy. Redaktor ma jedną tylko zasadę programową: żeby pismo było aktualne, żeby przynosiło rzeczy warte czytania i żeby każdy kto ma naprawdę coś do powiedzenia mógł się w niem wypowiedzieć, bez względu na swe poglądy. Rezultat takiego programu jest ten, że każdy czytelnik w każdym numerze pisma znajdzie coś dla siebie; może to go cieszyć lub złościć, ale obchodzi go zawsze.”

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close