Obcy o inicjatywie Polski w latach 1933 i 1936

W ostatnich czasach pojawiły się na rynku angielskim trzy książki, które – omawiając odmienne sprawy i tematy – podkreślają wagę inicjatywy Polski w latach 1933 oraz 1936, kiedy polityka polska wystąpiła z propozycją wojny prewencyjnej z Rzeszą. Dotychczas literatura polityczna Anglji unikała naogół przypominania tej sprawy (przykładem jest tu praca Sir Charles’a Petrie, „20 Years Armistice and After”, omówiona przez Politicusa w nr. 49 „Wiadomości Polskich”). Tem bardziej godne uwagi są obecne sądy obcych o tej inicjatywie. Cytujemy wyjątki z trzech książek : zmarłego niedawno dziennikarza angielskiego Roberta Della, długoletniego sprawozdawcy „Manchester Guardian” z Genewy (książkę tę omówimy osobno w artykule „Prasa oskarża dyplomację”) ; André Simone, dziennikarza francuskiego (przypuszczalnie pod tym pseudonimem ukrywa się Geneviéve Tabouis); dziennikarza angielskiego Alexandra Wertha, paryskiego korespondenta „Manchester Guardian”, obecnie sprawozdawcy dyplomatycznego „Sunday Times” (dwie te książki omówimy osobno w artykule „Jeszcze raz Francja”).

„Pakt czterech mocarstw, podpisany w Rzymie przez rządy Anglji, Francji, Niemiec i Włoch w marcu 1933 r., zaproponowany został przez Mussoliniego niemal napewno za namową Hitlera. Była to próba usunięcia nabok Ligi Narodów na rzecz dyrektorjatu czterech wielkich mocarstw zachodnich, w każdym razie jeżeli chodzi o teren Europy. Gdyby układ ten wszedł w życie, byłby to cios śmiertelny dla Ligi; na szczęście jednak tak się nie stało, albowiem Francja nie ratyfikowała układu…

„Pakt czterech był pierwszym krokiem do porozumienia polsko-niemieckiego, które stało się ważnym czynnikiem w doprowadzeniu do wybuchu wojny obecnej. Głównym jednak powodem tego porozumienia była odmowa rządów Anglji i Francji podjęcia jakiejkolwiek akcji sprawie zbrojenia się Niemiec. W kwietniu 1933 r. Marszałek Piłsudski zaproponował rządowi francuskiemu wspólną akcję Francji, Polski i Małej Ententy, mającą na celu zapobieżenie niemieckiemu dozbrajaniu. Pierwszym krokiem byłoby wezwanie Ligi Narodów do przeprowadzenia badania w sprawie zbrojeń niemieckich na podstawie art. CCXIII traktatu wersalskiego, który przewidywał tego rodzaju śledztwo, jeżeli większość głosów Rady opowiedziała się za niem. Gdyby Anglja i Francja zgodziły się na propozycję Piłsudskiego, w Radzie Ligi uzyskanoby niewątpliwie dla niej większość. Jeśliby Hitler odmówił zgody na zbadanie sprawy (zrobiłby to napewno), inne zainteresowane państwa miałyby wszelkie prawo podjęcia akcji na podstawie traktatu wersalskiego oraz układu haskiego ze stycznia 1930 r. Armje Francji, Polski oraz Małej Ententy zajęłyby spory szmat terytorjum Rzeszy, przypuszczalnie Bawarję, Saksonję i Prusy Wschodnie oraz Nadrenję. W tym okresie Rzesza nie była zdolna do stawienia skutecznego oporu, a gdyby Hitler pokusił się o oparcie się siłą, zostałby szybko i łatwo pokonany. Francuski sztab generalny popierał propozycję Piłsudskiego, ale rząd francuski ani rusz nie chciał się na nią zgodzić. Nie potrafię powiedzieć z wszelką pewnością, czy zasięgnięto rady rządu brytyjskiego, ale trudno doprawdy przypuścić, żeby o tem zapomniano. W lecie 1933 r. przejazdem przez Paryż w drodze powrotnej do Genewy z Londynu, gdzie przysłuchiwałem się naradom konferencji gospodarczej, odbyłem rozmowę na temat propozycji Piłsudskiego z jednym z bliskich współpracowników Daladiera. W toku rozmowy powiedział mi, że rząd francuski zgodziłby się przypuszczalnie na propozycję, gdyby rząd brytyjski przystał na wysłanie floty angielskiej do Hamburga. Wyciągnąłem z tego wniosek, że Francja domagała się od Anglji podjęcia tego właśnie kroku i że Wielka Brytanja odmówiła.

„Mówi się często, że opanowanie części terytorjum Rzeszy w r. 1933 nie byłoby rozwiązaniem sprawy. Jeżeli oznacza to, że nie rozwiązanoby w ten sposób ostatecznie zagadnienia pokoju europejskiego, to zarzut taki jest słuszny, ale skoro nie potrafimy się zdobyć na zdecydowane załatwienie takiego czy innego realnego zagadnienia, nigdy nie zajdziemy daleko. Na tym niedoskonałym zaiste świecie trzeba często zadowolić się samem tylko odwróceniem, jeżeli to możliwe, niebezpieczeństwa chwili. Niebezpieczeństwem chwili w kwietniu 1933 r. było dozbrojenie niemieckie, i krok proponowany przez Piłsudskiego napewnoby to niebezpieczeństwo uchylił. Mógłby on nawet rozbić régime hitlerowski, który był u władzy zaledwie od trzech miesięcy i daleko mu jeszcze było do tego, by trzymał się zbyt mocno w siodle. Tego rodzaju względy usprawiedliwiały w pełni propozycję Piłsudskiego. Nie żywię najmniejszych wątpliwości, że gdyby podjęto kroki proponowane przez Piłsudskiego, w Anglji podniósłby się nieludzki wrzask. Wszyscy sentymentalni pacyfiści stanęliby dęba, krzycząc, że Rzesza ma takie samo dobre „prawo” do zbrojenia się jak każdy inny kraj. Oczywiście, w gruncie rzeczy może i mają rację. O ile się nie mylę, tygrys oraz grzechotnik mają również „prawo” działania zgodnie ze swoją naturą. Co więcej, muszą tak postępować, jeżeli wszechpotężny i wszechwiedzący Stwórca dał im taką właśnie naturę i zwyczaje. Nie widzę jednak powodu, dlaczegobyśmy nie mieli się bronić przed tygrysem i grzechotnikiem i jeżeli można, rozbroić te groźne stworzenia.

„Rezultatem zbrodniczego błędu, popełnionego przez rząd francuski, było to że Piłsudski doszedł do wniosku, iż Francja jest zbyt słaba by można na nią liczyć i że jedyną realną polityką dla Polski jest dojście do ugody z Rzeszą. Był on na tyle mądry, by wiedzieć, że najwłaściwszym sposobom otwarcia rokowań z Hitlerem jest mu pogrozić. W maju 1933 r. poseł polski w Berlinie otrzymał polecenie by zwrócić uwagę Hitlerowi na fakt, że na granicy polskiej wydarzają się ustawicznie niepokoje i prowokacyjne występy, i zapytać się go wprost, czy chce mieć wojnę czy nie. Hitler odpowiedział,
że pragnie dopełnić przepisów układów i traktatów. Zaraz potem incydenty na pograniczu polskiem ustały, a między Rzeszą a Polską rozpoczęły się rokowania. Przyniosły one wspólne oświadczenie rządów Niemiec i Polski z czerwca 1933 r., zapewniające o ich pragnieniu pokoju i o zamiarze zawarcia paktu o nieagresji.

„Jednakże Piłsudskiemu nie śpieszyło się do zawarcia paktu, i najwidoczniej wahał się z jego podpisaniem, skoro w październiku 1933 r., gdy Rzesza opuściła Ligę, powtórzył rządowi francuskiemu propozycję złożoną przed pół rokiem. Raz jeszcze Francja odmówiła, chociaż gdyby miała odwagę zażądania od Rady Ligi zbadania spraw zbrojeń niemieckich dn. 15 października 1933 r., a więc w dzień po wycofaniu się Rzeszy z Ligi, rząd brytyjski nie ośmieliłby się temu przeciwstawić…

„Zaraz potem rząd francuski przyłączył się do rządu angielskiego w udzielaniu nagrody za wystąpienie z Ligi przez ofiarowywanie Hitlerowi ustępstw, odmawianych mu przed opuszczeniem Genewy przez Rzeszę…

„Te kolejne kapitulacje wobec Hitlera umocniły Piłsudskiego w przekonaniu, że na Francję liczyć nie można i że Rzesza jest na drodze zostania dominującą potęgą na kontynencie Europy. Jednakże, chociaż rząd niemiecki nalegał na podpisanie paktu polsko-niemieckiego, Piłsudski wahał się dalej z dokonaniem tego skoku, wiedząc dobrze, że w rzeczywistości oznaczać to będzie koniec sojuszu francusko-polskiego. Pod koniec r. 1933 do Warszawy doszły alarmujące pogłoski o tajnych rokowaniach między Daladierem i Hitlerem, w których pośrednikiem był Fernand de Brinon. Rokowania te zaszły dalej aniżeli to się ogólnie sądzi, i wydaje się, że w toku rozmów padły iście fantastyczne propozycje. Wiem, że proponowano spotkanie Daladiera z Hitlerem na granicy francusko-niemieckiej, przyczem armje obu krajów zgromadzone na pograniczu miałyby chóralnie przysięgać sobie wieczystą przyjaźń. Rokowania spaliły na panewce wskutek rezygnacji gabinetu Daladiera w lutym 1934 r. w dobrze znanych okolicznościach. Na marginesie dodam, że Arthur Henderson udzielił mi ciekawej informacji dotyczącej rokowań Daladier-Hitler. Przypomieć należy, że w czasie swojej wizyty w Berlinie późną jesienią 1933 r., Henderson wywołał niemałe zdumienie oraz ściągnął na siebie sporo głosów krytycznych, ponieważ w mowie wygłoszonej publicznie oświadczył, iż powinno dojść do spotkania między Hitlerem a Daladierem. Henderson powiedział mi, że Daladier prosił go, by wysunął tego rodzaju sugestję.

„Pakt polsko-niemiecki podpisany został nareszcie w styczniu 1934 r., ale mam dobre podstawy do przypuszczenia, że z polecenia Piłsudskiego płk. Beck, polski minister spraw zagranicznych, dał wyraźnie do zrozumienia Paul-Boncourowi w Genewie w czasie sesji styczniowej Rady Ligi, że jeżeli Francja zajmie ostre stanowisko wobec Rzeszy, Polska układu nie podpisze. Paul-Boncour nie umiał dać żadnego zapewnienia w sprawie polityki Francji. Płk. Beck został ministrem spraw zagranicznych dn. 12 maja 1933 r. Na długo przedtem utrzymywał bliskie stosunki z Niemcami i wydaje się, że również z Włochami. Te właśnie kontakty sprawiły, że w r. 1921 rząd francuski zażądał odwołania płk. Becka ze stanowiska attaché wojskowego przy ambasadzie polskiej w Paryżu. Po tym incydencie Beck ustosunkował się wrogo do Francji, i jego osobiste sentymenty grały niewątpliwie rolę w proniemieckiej polityce, uprawianej przez niego aż do r. 1939. Nie były one jednak powodem zmiany w polityce Polski w r. 1933, która -jak już zaznaczyliśmy – spowodowana była brakiem zaufania do Francji. Długi czas jeszcze po objęciu ministerstwa spraw zagranicznych polityką polską kierował nie Beck ale Piłsudski. W ostatnich miesiącach życia Piłsudskiego, kiedy zdrowie jego było zniszczone a władze umysłowe nie zawsze w pełni działały, wpływ Becka wzrósł z zupełnie zrozumiałych względów, dopiero jednak po śmierci Piłsudskiego dn. 12 maja 1935 r. Beck uzyskał wolną rękę. Sam Piłsudski nie był nigdy nastawiony antyniemiecko, natomiast był gwałtownie antyrosyjski, – nie tylko antybolszewicki, – jak wszyscy Polacy urodzeni pod zaborem rosyjskim. Zarówno jednak Piłsudski jak Beck uznali w r. 1933, że zbrojenia Niemiec są groźbą dla Polski; polityka francuska zmusiła ich do zwrócenia się ku Rzeszy. Być może, że nie mieli złudzeń co do wartości podpisu Hitlera, a powinni byli wiedzieć, że nigdy nie zaniechał on ostatecznie swoich pretensyj i uroszczeń do ziem polskich; przypuszczali oni jednak, że pakt daje im zwłokę i margines na lat 10. W rzeczywistości Hitler wypowiedział jednostronnie układ z Polską w 5 lat po jego podpisaniu.

„Tajne instrukcje dla propagandy niemieckiej, wysłane do niemieckich przedstawicieli dyplomatycznych w obu Amerykach przez ministerstwo propagandy Rzeszy we wrześniu 1933 r. celem zakomunikowania ich agentom propagandowym Niemiec, zawierały następującą charakterystykę nowej polityki Niemiec w stosunku do Polski : „Wobec Polski narodowo-socjalistyczny rząd Rzeszy zajął chwilowo bardziej ugodowe stanowisko, a to z tego powodu, że czyni się szczególne wysiłki, żeby otrzymać zaspokojenie żądań niemieckich na innej drodze. Oczywiście, z żądań tych nigdy Rzesza nie zrezygnowała, podobnie jak nie porzuciła żądania zwrotu w każdym razie chociażby części dawnych zamorskich kolonij niemieckich. Ostatecznym celem narodowo-socjalistycznej polityki zagranicznej musi być: odzyskanie wszystkich części terytorjów przyległych do Rzeszy, gdzie znajduje się mniejszość niemiecka.

„Dowodziłoby to, że Hitler spodziewał się, iż porozumienie polsko-niemieckie doprowadzi do układu proponowanego przez Alfreda Rosenberga, na którego mocy Polsce oddanoby Ukrainę sowiecką, Litwę oraz port w Kłajpedzie jako kompensatę za zwrot Rzeszy „korytarza” i Gdańska. Trudno uwierzyć, ażeby Beck kiedykolwiek brał pod uwagę tego rodzaju rozrachunek. Piłsudski napewno nie.

„…Kapitulacja rządu Sarraut i rządu brytyjskiego w marcu 1936 r. wobec Hitlera była tem bardziej niewybaczalna, że rząd polski powiadomił natychmiast rząd francuski, iż Polska ruszy na pomoc Francji jeżeli mobilizacja francuska doprowadzi do zatargu zbrojnego z Francją. Nie było w tem nic dziwnego, albowiem – chociaż płk. Beck miał nastawienie antyfrancuskie – zrozumiał on wlot jakie są konsekwencje usunięcia strefy zdemilitaryzowanej dla Polski i całej Europy wschodniej… Jakkolwiek byłoby przesadą twierdzić, że umocnienie zachodnich granic Rzeszy zredukowało „niemal całkowicie” zdolność państw zachodnich niesienia pomocy zbrojnej wschodowi Europy i jakkolwiek w tym czasie zachodnie fortyfikacje Rzeszy nie były nie do zdobycia i złamania, to jednak budowa takich umocnień niewątpliwie utrudniała przyjście z pomocą wschodnim państwom europejskim. Rząd brytyjski oraz brytyjski Foreign Office wiedzieli o tem równie dobrze jak płk. Beck, i trudno doprawdy wytłumaczyć zachowanie się Anglji w marcu 1936 r. inaczej niż tylko przyjąwszy tezę, że celem polityki brytyjskiej w tym okresie było utrudnić jak najbardziej Francji przyjście z pomocą Czechosłowacji albo Polsce lub jakiemukolwiek krajowi na wschód od linji Renu i by w ten sposób przekreślić ewentualność pomocy angielskiej dla Francji, gdyby Francja wciągnięta została w wojnę z Rzeszą w wykonaniu swoich zobowiązań traktatowych”…(Robert. Dell: „The Geneva Racket 1920-1939″. Londyn, Robert Hale, 1941).

„W marcu 1933 r. dyktator państwa polskiego, Marszałek Józef Piłsudski, powiadomił rząd Daladiera o tajnych planach Hitlera w zakresie dozbrojenia. Rzesza wyszła już daleko poza kreślenie planów i szkiców; dozbrajała się ona we wściekłem iście tempie za grubą kotarą tajemnicy. Marszalek Piłsudski zaproponował rządowi francuskiemu złamanie rządu Hitlera zapomocą „wojny prewencyjnej”. Propozycja ta została powtórzona w kwietniu 1933 r. i poparta ,,aide-mémoire” ambasadora Polski w Paryżu, który dawał bogaty materjal informacyjny o gorączkowem budowaniu przez Hitlera potężnej machiny wojennej. Na memorjał ten nie raczono nawet odpowiedzieć. W kilka wszakże dni później szerzyć się zaczęły pogłoski, że pakt czterech mocarstw zaczyna przybierać bardziej określone kształty. Ambasador polski zaprotestował na Quai d’Orsay. W odpowiedzi zapewniono go, że sojusz francusko-polski w żadnej mierze nie ucierpi z tego powodu. Nie wystarczyło to jednak do uspokojenia Warszawy. Jeden z ministrów gabinetu francuskiego poinformował mnie, że w tym to czasie Piłsudski wezwał swoich doradców i polecił im wysondowanie możliwości porozumienia niemiecko-polskiego…

„Wszystko to zakończyło się prawdziwą bombą dyplomatyczną: niemiecko-polskim paktem o nieagresji, który zobowiązywał oba kraje na najbliższych lat 10 „nie uciekać się w żadnym wypadku do zastosowania siły przy załatwianiu kwestyj spornych”. Oto był skutek pierwszej fazy flirtu Daladiera z paktem czterech. Dokonany został pierwszy wyłom w zwartym i zamkniętym systemie sojuszów Francji. Rozpoczęło się wskakiwanie na wóz hitlerowski”.
(Andre Simone: „J’accuse! The Men Who Betrayed France”. Londyn, George G. Harrap, 1941).

„System sojuszów Francji załamał się w latach 1933-1939” poprostu dlatego, że Francja nie była gotowa do obrony tego systemu. Myśl o wojnie była czemś zanadto nienawistnem i wstrętnem dla Francuza. W r. 1936 Goebbels przechwalał się bezczelnie i bezkarnie: „Gdybyśmy byli w położeniu Francuzów i gdyby to we Francji doszedł do władzy Hitler, wypowiedzielibyśmy wojnę aż miło”. Ale wszelka sugestja wojny prewencyjnej nie mogła liczyć na najmniejsze poparcie narodu francuskiego. Sprawa wojny prewencyjnej zarysowała się w maju 1933 r. – z inicjatywy Polski. Rząd francuski uważał jednak, że Piłsudski zwarjował, podobnie jak jeden czy dwóch generałów francuskich, którzy zgadzali się z Piłsudskim. Gdyby zapytano o zdanie naród francuski, poparłby on swój rząd w tem stanowisku. Reakcja taka była niezależna od stanowiska Francuzów wobec Ligi, którą popierała lewica a potępiała prawica Francji. Opozycja wobec idei wojny prewencyjnej z Niemcami hitlerowskiemi była czemś niezależnem od takich czy innych przekonań politycznych lub zastrzeżeń prawnych.

„W latach następnych Hitler bez trudności zdołał przekonać naród francuski, że nie chce zrobić Francji żadnej krzywdy. Oczywiście, Francuzi nie wierzyli mu całkowicie gdy obsypywał ich obietnicami wieczystego pokoju, ale ufali, że w najbliższej przyszłości nie żywi on zamiaru atakowania Francji. Najbardziej jaskrawym przykładem utraty przez Francję instynktu samozachowawczego była zupełna nieudolność zareagowania na remilitaryzację przez Rzeszę Nadrenji. Gdy się próbowało wytłumaczyć Francuzowi znaczenie posunięcia w Nadrenji, często czekała nas taka oto odpowiedź: „Jeżeli nie ruszymy teraz palcem, to będziemy mieli spokój przynajmniej na dwa lata”. Naturalnie, nie tłumaczy to w niczem i nie usprawiedliwia całkowitej ślepoty rządu angielskiego oraz opinji brytyjskiej w stosunku do sensu i znaczenia manewru z Nadrenją z marca 1936 r. Mimo to pozostaje faktem, że sam naród francuski nie okazywał najmniejszej ochoty zrozumienia pełnej wagi i znaczenia tego kroku. W gabinecie Sarrauta jeden tylko Mandel gotów był podjąć ryzyko akcji wojskowej na wielką skalę. Minister spraw zagranicznych Flandin nie chciał nawet o tem słyszeć. „Kompromis”, który ukuto, wyraził się gniewnemi ale pustemi groźbami Sarrauta rzuconemi przez radjo francuskie. Nowa propozycja polska zaatakowania Rzeszy została raz jeszcze pominięta milczeniem i odrzucona”.
(Alexander Werth: „The Last Days of Paris. A Journalist’s Diary”. Londyn, Hamish Hamilton, 1940).

Pełny tytuł: Wiadomości Polskie Polityczne I Literackie – emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny ukazujący się w latach 1940 – 1944. Wydawany początkowo w Paryżu a od lipca 1940 roku w Londynie. Formalnym redaktorem naczelnym był Zygmunt Nowakowski ale założycielem i faktycznym redaktorem pisma był Mieczysław Grydzewski. „Wiadomości Polskie” były więc de facto kontynuacją przedwojennych „Wiadomości Literackich”. W związku z poruszanymi na łamach tygodnika niewygodnymi dla władz brytyjskich tematami, te ostatnie uznały, że „Wiadomości” godzą w sojusz z ZSRR i doprowadziły do zamknięcia pisma. Dla „Wiadomości Polskich” pisali min. Antoni Słonimski, Stefania Zahorska, Ksawery Pruszyński, Stanisław Stroński, Marian Hemar, Kazimierz Wierzyński, Adam Pragier, Arkady Fiedler, Stanisław Baliński, Stanisław Cat-Mackiewicz czy Maria Kuncewiczowa. Kontynuacją tygodnika były powstałe w 1946 roku „Wiadomości”, które ukazywały się aż do roku 1981.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close