KORESPONDENCJA

Patos w modzie

Do redaktora „Wiadomości Polskich”

Z wielkiemi wydarzeniami wiążą się wielkie czyny, te zaś wyzwalają wielkie słowa. Wielkie czyny, to zazwyczaj wynik małych, szarych, nieznanych ludzi; z wielkiemi słowami zaś rzecz się przedstawia inaczej, szczególnie w czasach takich, jakie teraz przeżywamy.

Gdy czyta się gazetę, gdy słucha się radja, gdy uczestniczy się w jakiemś oficjalnem zebraniu, czy też przypadkowo zawędruje się na jakąś manifestację lub wiec, każdego uderza ten tak modny, powiedziałbym – dogmatyczny patos.

Każdy wypadek musi być odpowiednio zareklamowany – frazeologja święci swe tryumfy. Przypomina to czasem do złudzenia obyczaje prymitywnych kolorowych ludzi, którzy w podobny sposób, zapomocą patetycznych zaklęć, wprowadzają się w stan egzaltacji, bo właśnie tak tylko mogą wyzwolić z siebie maximum czynu.

Jednak, jeśliby tylko chodziło o to nawiązanie do pierwotnych tradycyj, do obyczajów murzyńskich, nie wartoby było poruszać tego tematu.

Obchodzi mnie więc w tym wypadku co innego – obchodzi mnie celowość tych górnolotnych słów: tej jedynej „Najjaśniejszej”, tych miljonów „ostatnich kropli krwi”, „dziejowych ról”, „historycznej nienawiści”, „nieugiętych narodów”, „żelaznej woli obywatela”, „nieustraszonej odwagi żołnierza” i t.d., możnaby podobnych wyrażeń wyliczyć bezliku, możnaby zacytować takąż ilość opowiadań, sprawozdań, reportaży w tym samym stylu co powyższe wyrażenia – i to się słyszy od przeszło trzech lat.

Piękne te słowa odpowiadają frakom dyplomatycznym, bortom generalskim i innym akcesorjom elitarnym, dźwięcznie, fonetycznie brzmią w lśniących rezydencjach dygnitarzy, w eleganckich hotelach ministerstw. Ale odmienny wydźwięk mają w zimnym baraku i w przeciekającym namiocie, jak inaczej brzmią dla tego, co właśnie calem swem jestestwem, mięśniami i wolą, swą żmudną i szarą pracą wykuwa z tysiącami sobie podobnych kolegów ten czyn – przedmiot górnolotnego wyrazu.

Patos ten jest dlań śmieszny i mdły, piękne słowa, niby do niego nieraz skierowane, odczuwa jako czczy frazes, który drażni i denerwuje.

Ten szary człowiek wie, dla czego pracuje, dla czego się poświęca z tak wielkiem samozaparciem, jednak jego czyn, maleńki, mikroskopijny składnik wielkiego czynu, którym chełpią się ci inni, jest tak często, zresztą prawie zawsze, tak bardzo prozaiczny, tak wyzuty z wszelkiej poezji, że za silnie kontrastuje z deklamacjami i patosom.

Ileż razy byłem świadkiem, gdy z przekleństwem zamykało się głośnik radjowy, mimo że o nieocenzurowane słowo polskie było tak trudno i komunikatu londyńskiego oczekiwało się tak niecierpliwie; ileż razy górnolotne słowa prowokowały salwy śmiechu wśród nas, których się niejednokrotnie tyczyły.

Wojnę i bez frazesu i patosu wygramy napewno, a ci panowie, którzy tak pięknie deklamują na związane z nią tematy, napewno nie zdają sobie wcale sprawy ile napsują krwi tym, którzy najbliższą zawarli z wojną znajomość, którym przypadła najcięższa praca przy budowie nowego porządku, tym licznym rzeszom żołnierskim, rozsianym po całym kontynencie, czy to w niewoli, czy na internowaniu, czy chwilowo w cywilu, czy też w szeregach armji.

ZIEMOWIT DĄBROWSKI

Pełny tytuł: Wiadomości Polskie Polityczne I Literackie – emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny ukazujący się w latach 1940 – 1944. Wydawany początkowo w Paryżu a od lipca 1940 roku w Londynie. Formalnym redaktorem naczelnym był Zygmunt Nowakowski ale założycielem i faktycznym redaktorem pisma był Mieczysław Grydzewski. „Wiadomości Polskie” były więc de facto kontynuacją przedwojennych „Wiadomości Literackich”. W związku z poruszanymi na łamach tygodnika niewygodnymi dla władz brytyjskich tematami, te ostatnie uznały, że „Wiadomości” godzą w sojusz z ZSRR i doprowadziły do zamknięcia pisma. Dla „Wiadomości Polskich” pisali min. Antoni Słonimski, Stefania Zahorska, Ksawery Pruszyński, Stanisław Stroński, Marian Hemar, Kazimierz Wierzyński, Adam Pragier, Arkady Fiedler, Stanisław Baliński, Stanisław Cat-Mackiewicz czy Maria Kuncewiczowa. Kontynuacją tygodnika były powstałe w 1946 roku „Wiadomości”, które ukazywały się aż do roku 1981.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close