Polacy i Anglicy kiedy mówią

Jeśli się zejdzie dwóch Anglików odmiennych wyznań, należących do przeciwnych partyj politycznych, różniących się we wszelkich poglądach – będą póty próbowali rozmaitych tematów, aż znajdą jeden, co do którego będą zgodni. Spędzą pół godziny na rozważaniu rozkoszy łowienia pstrągów.

Gdy się spotka dwóch Polaków tego samego wyznania, członków tego samego stronnictwa, o identycznych zapatrywaniach – będą póty szukali, aż znajdą kwestję, co do której będą się różnili zasadniczo. Spędzą parę godzin na spieraniu się o politykę Napoleona.

*

Wracając z odczytu Anglicy mówią:

– Prelegent wygłosił doskonałą mowę, pełną dowcipu. Wszyscy się śmieli…

A Polacy :

– Prelegent odczytał świetnie przemówienie, pełne patosu. Wszyscy mieli łzy w oczach…

*

Anglicy poważają ludzi dowcipnych.

Polacy z reguły uważają ludzi dowcipnych za niepoważnych.

*

Anglik, który pół życia spędził w Indjach, zapytany, co sądzi o tym kraju, odpowie :

– Mmmm…właściwie przypuszczam, że raczej trudno powiedzieć o Indjach coś konkretnego…

Polak, który się nogą z kraju nigdy nie ruszył i przeczytał w życiu tylko jedną powieść Rabindranatha Tagore, zasłyszawszy słowo „Indje”, wnet woła :

– Zaraz państwu wytłumaczę, co to są Indje. Otóż…

*

Angielski minister, zapytany co trzeba zrobić z Niemcami po wojnie, odpowiada powściągliwie, że to nie jego rzecz… że to bardzo trudne zagadnienie… że się zobaczy… że trzeba będzie sprawę przemyśleć…że on jeszcze nie wie…

Woźny w polskim urzędzie wykłada tubalnie czekającym interesantom swój plan rozparcelowania Niemiec, podziału Europy i urządzenia świata.

*

O kimś, co wczoraj przestał być ministrem, Anglicy nigdy dzisiaj nie będą dyskutowali. Skoro odszedł – nie warto.

W namiętnem chwaleniu i zaciekłem zwalczaniu jakiegoś męża stanu Polakom nic a nic nie przeszkadza fakt, iż umarł on już dobrych parę lat temu.

*

Polak i Anglik mogą być tegoż zdania, ale wyrażają się inaczej. Oto typowa rozmowa.

POLAK: Ten bękart zawszonego austryjackiego koniokrada-przemytnika i mytej raz na rok w cuchnącym rynsztoku rogówki, czyli ten łotr Hitler jest najohydniejszym zbrodniarzem pośród tej hordy zboczonych niemieckich morderców !

ANGLIK: Tak, nie sądzę, by Niemcy byli najprzyzwoitszym z narodów, a Hitler najprzyjemniejszym pośród nich człowiekiem…

POLAK : Całe szczęście, że jest opatrznościowy Churchill, najgenjalniejszy mąż stanu, jakiego wydała ziemia !

ANGLIK: Tak, wydaje mi się, iż możemy przypuszczać, że spośród ludzi babrających się polityką, Churchill nie jest bezwzględnie najtępszy…

*

Kiedy Anglik powie interesantowi :

– Mnie się raczej wydaje, iż nie myślę by tu było wiele do zrobienia ! – należy położyć krzyżyk na całej sprawie i uznać ją za przegraną.

Skoro Polak oświadczy petentowi :

– Wykluczone ! Zaręczam z całą pewnością, że to jest niewykonalne i absolutnie niemożliwe ! – można śmiało przyjść nazajutrz i znowu zagadnąć o tę samą sprawę z wszelkiemi widokami pomyślnego jej załatwienia.

*

Głośne mówienie uchodzi u Anglików za nieprzyjemne prostactwo.

Ciche mówienie uchodzi wśród Polaków za irytującą afektację.

*

Anglicy klną, kiedy są pijani, jednostajnie i bez potrzeby.

Polacy klną pomysłowo i jedynie poto by wyrazić oburzenie, radość, zdumienie, niechęć do kogoś, uwielbienie dla czegoś, zapał, rozczarowanie, zachwyt, przygnębienie, energję, niezdecydowanie… albo też poprostu dla podtrzymania rozmowy.

*

Anglik, jeżdżący od 25 lat co rano 14-ką na Piccadilly, zapytany na przystanku autobusowym, czy 14-ka idzie na Piccadilly, odpowie:

– Mam nadzieję…

Polak, będąc pierwszy dzień w życiu w Londynie, zapytany jak się dostać na Piccadilly, odpowie:

– Trzymaj się pan mnie, właśnie tam jadę!

*

Po spotkaniu z kimś niesympatycznym Anglik stwierdza :

– Tak go nie lubię, że nie odezwałem się doń ani słowem.

W podobnej sytuacji Polak zaręcza :

– Nie znoszę go, toteż tak mu nagadałem…

*

Normalna rozmowa towarzyska u Anglików polega na stwierdzeniu, że pogoda jest dziś śliczna, że jamniki są czarujące, że Borneo jest piękne, że ostatnie filmy są doskonałe…

Gdy zaczyna się zwykła rozmowa Polaków, usłyszy się nieodmiennie, że p. X. jest durniem, że p. Y. kradnie, że p. Z. robi świństwa, a pani K. się puszcza…

Anglicy nie wypowiadają żadnych opinij o narodach, bo się nimi nie interesują i beztrosko nic o nich nie wiedzą.

Polacy są ciekawi innych narodów, obserwują je powierzchownie i skwapliwie wypowiadają o nich całe masy mylnych spostrzeżeń.

KAROL ZBYSZEWSKI.

Pełny tytuł: Wiadomości Polskie Polityczne I Literackie – emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny ukazujący się w latach 1940 – 1944. Wydawany początkowo w Paryżu a od lipca 1940 roku w Londynie. Formalnym redaktorem naczelnym był Zygmunt Nowakowski ale założycielem i faktycznym redaktorem pisma był Mieczysław Grydzewski. „Wiadomości Polskie” były więc de facto kontynuacją przedwojennych „Wiadomości Literackich”. W związku z poruszanymi na łamach tygodnika niewygodnymi dla władz brytyjskich tematami, te ostatnie uznały, że „Wiadomości” godzą w sojusz z ZSRR i doprowadziły do zamknięcia pisma. Dla „Wiadomości Polskich” pisali min. Antoni Słonimski, Stefania Zahorska, Ksawery Pruszyński, Stanisław Stroński, Marian Hemar, Kazimierz Wierzyński, Adam Pragier, Arkady Fiedler, Stanisław Baliński, Stanisław Cat-Mackiewicz czy Maria Kuncewiczowa. Kontynuacją tygodnika były powstałe w 1946 roku „Wiadomości”, które ukazywały się aż do roku 1981.

Close