ROZMOWY O WOJNIE

„Sekretna broń” Hitlera

W ostatnich czasach mówi się wiele o „sekretnej broni”, którą ponoć Hitler trzyma w zanadrzu. Domysły idą w kierunku znanych już wynalazków z dziedziny mechaniki i chemji. Można również pójść innemi drogami, opierając się na mniej lub więcej znanych proroctwach o obecnej wojnie. Nie wyłączając Nostradamusa, którego dwie centurje prawie napewno odnoszą się do toczącej się obecnie wojny (nawiasem wspomnieć należy, że Nostradamus z iście gallicką beztroską zapomniał o Polsce) – wszystkie owe wizje przyszłości mówią o ogniu.

Ogień niewątpliwie stał się dziś głównym elementem walki; lecz byłoby pewną, choć niezupełną nowością użycie go w sposób bezpośredni, z jakichś gigantycznych ogniomiotów. W tej chwili, poza znanemi jeszcze z wojny światowej nie bardzo skutecznemi ogniomiotami, oraz poza pociskami zapalającemi, stanowi raczej niepożądany objaw, towarzyszący wyrzutowi i wybuchowi pocisku.

Jest rzeczą możliwą wzmocnić jego działanie przez specjalny ładunek pocisku, uzyskując przy wybuchu tak wysoką temperaturę, że w ułamku sekundy zwęgli wszystko wokół. Można wreszcie uzyskać to samo w sensie odwrotnym: zupełne zamrożenie znajdujących się w pobliżu ciał żywych przez odpowiednie działanie chemiczne przy wybuchu. Można nakoniec działać gazami, które mieszając się z powietrzem, tworzyłyby w określonej przestrzeni mieszankę piorunującą. W tej przestrzeni nicby się nie ostało słupowi płomienia. Zasięg tego płomienia byłby przypuszczalnie identyczny z zasięgiem zwykłego fosgenu lub chloru, wypuszczanego ze zbiorników, jak to się działo w czasach wielkiej wojny. Ponieważ jednak możliwości tej dziedziny są naogół dobrze znane, można z prawdopodobieństwem 90% oświadczyć, że podobne użycie gazu „piorunującego” jest niemożliwe, czy też że wykonanie techniczne natrafi na nieprzezwyciężone trudności. Lecz to co dziś jest jeszcze niemożliwe, jutro staje się prawdopodobnie, a pojutrze wykonalne.

Użycie tego rodzaju ognia znajduje się w stadjum dnia jutrzejszego. Wszystko jesi prawdopodobne i ze wszystkiem trzeba się liczyć.

Przypatrzmy się bliżej ewentualnym niespodziankom mechanicznym. Może tu chodzić o nowe typy samolotów, które mogłyby zatrzymać swój lot i zawisnąć nad ściśle określonym punktem; o nowe typy-olbrzymy, które zdołałyby unieść na duże odległości niespotykany dotychczas tonnaż bomb. W tej chwili według wiadomości z gazet amerykańskich jedna z konstrukcyj Sikorskiego podnosi 30 tonn ciężaru użytecznego (czytaj: bomb) i może swobodnie lecieć z San Francisco do Szanghaju i z powrotem bez lądowania. Trzy lata temu projekt podobnej maszyny nie był jeszcze wykonalny, dziś oblekł się w realne szaty.

Z frontu sowieckiego doszły nas wieści o czołgach 70-tonnowych, uzbrojonych w ciężką artylerję, jak również o minach powietrznych o własnym napędzie, które na dalekiej przestrzeni rozrzucają pociski zapalające na osiedla.

Nic w zasadzie nie stoi na przeszkodzie, by w powietrzu szybowały eskadry samolotów, naładowanych po brzegi materjałem wybuchowym, bez pilotów, sterowanych drogą radjową, przyczem jako koniuszy tabunu, złożonego z dziesiątek tysięcy koni motorowych, unosiłby się w powietrzu, daleko za niemi czy wysoko nad niemi, lekki samolot, zaopatrzony tylko w stację nadawczą. Wszak Niemcy wprowadzili już sprzęt telewizyjny na samoloty, tak że dowódca baterji na ziemi ogląda spokojnie na ekranie wybuchy swych pocisków przy celu, przekazane właśnie drogą telewizji, i koryguje własne strzelanie. Nic nie stoi również na przeszkodzie, by wprowadzić do walki torpedy ziemne, lekkie czołgi, niosące potężne ładunki wybuchowe, które również kierowane drogą radjową, będą maszerowały na przeszkody i usuwały je własnym wybuchem.

Naturalnie wszystkie te wynalazki bywają piękne w teorji, natomiast w praktyce okazują się znacznie mniej przełomowe i decydujące na polu bitwy; tu jednak najwspanialszą i najbardziej doniosłą bronią jest odwaga osobista żołnierza i jego głębokie przekonanie o słuszności sprawy, o którą walczy. Ale z pojawieniem się niespodzianek mimo wszystko trzeba się liczyć i trzeba przygotować się na ich odparcie. Trzeba zawsze pamiętać o 40 000 Rosjan, porażonych gazem spowodu braku masek.

Tymczasem stwierdzić należy, że stoimy wobec pewnych nowości technicznych, o których jeszcze nie można powiedzieć, czy są praktyczne i czy dadzą rewelacyjne wyniki. Myślę tu o uzbrojeniu samolotów w szybkostrzelne działka średniej mocy (około 100 pocisków 2 – 4 cm na minutę), wreszcie o opancerzeniu gondol i motorów. Jedno i drugie wprowadza i wprowadzać musi zmniejszenie szybkości bombowców. Ponieważ jednak obecnie wiele się mówi i myśli o zwiększeniu zwrotności maszyn pościgowych, kosztem ich szybkości – oba te zjawiska wpłynęłyby na znaczne powiększenie krwawych wyników w walce jednostek w powietrzu.

W wyniku rozważań historycznych wszystkich wojen należy wziąć pod uwagę, że w wojnach nigdy nie pojawiają się bronie, zmieniające rewolucyjnie samą treść walki. Armaty wprowadzone przez Niemców pod Grunwaldem nie wywalczyły zwycięstwa. Czołgi użyte w 1918 r. także nie złamały frontu niemieckiego. Dopiero stopniowy ich rozwój dał sczasem pewne elementy nowej taktyki. Tak też będzie z „sekretną bronią” Hitlera.

ADAM STERBAŁŁA.

Pełny tytuł: Wiadomości Polskie Polityczne I Literackie – emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny ukazujący się w latach 1940 – 1944. Wydawany początkowo w Paryżu a od lipca 1940 roku w Londynie. Formalnym redaktorem naczelnym był Zygmunt Nowakowski ale założycielem i faktycznym redaktorem pisma był Mieczysław Grydzewski. „Wiadomości Polskie” były więc de facto kontynuacją przedwojennych „Wiadomości Literackich”. W związku z poruszanymi na łamach tygodnika niewygodnymi dla władz brytyjskich tematami, te ostatnie uznały, że „Wiadomości” godzą w sojusz z ZSRR i doprowadziły do zamknięcia pisma. Dla „Wiadomości Polskich” pisali min. Antoni Słonimski, Stefania Zahorska, Ksawery Pruszyński, Stanisław Stroński, Marian Hemar, Kazimierz Wierzyński, Adam Pragier, Arkady Fiedler, Stanisław Baliński, Stanisław Cat-Mackiewicz czy Maria Kuncewiczowa. Kontynuacją tygodnika były powstałe w 1946 roku „Wiadomości”, które ukazywały się aż do roku 1981.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close