Szara eminencja historji

Współczesna epidemjologja zachwiała wieloma naszemi poglądami na historję świata. Okazuje się, że Imperjum Rzymskie upadło właściwie wskutek złych warunków higjenicznych a na rezultat bitwy pod Trafalgar większy wpływ miały epidemje dziesiątkujące armję i flotę francuską, niż genjusz Nelsona.

Na czele tych epidemij kroczy zawsze zwycięski i bezwzględny tyfus plamisty, zrodzony z małej, niewinnej wszy. Dlatego też głównym doradcą w sprawach higjeny wojskowej i cywilnej jest dziś entomolog, który w ostatniem dziesięcioleciu dał studja nad historją, anatom ją, biologją i… psychologją wszy.

*

Herodot opowiada, jak Grecję uratowała zaraza, prawdopodobnie dżuma wraz z czerwonką. Gdy Kserkses wkroczył to Tessalji z 800-tysięczną armją – natychmiast choroba zaczęła następować na pięty źle odżywionych i zmęczonych żołnierzy. Kampanji zaniechano, i król wrócił do Azji z połową wojska.

Wielka zaraza w Atenach położyła kres potędze Grecji. Oto jak Tucydydes opisuje pierwszą wojnę peloponeską: „Na początku lata (430 przed Chr.) wielkie armje obozowały w Attyce. Choroba rozpoczęła się, zdaje się, w Etjopji, potem wędrowała przez Egipt i Libję i wreszcie dotarła do portu Pireus. Rozszerzała się szybko. Nikt już nie robił tego co dawniej uważano za uczciwe. Wszyscy widzieli, jak szybko zmienia się los – ci co mieli wszystko, nagle umierali, ci co przedtem nie mieli nic, nagle stawali się posiadaczami fortuny innych”. W drugim roku wojny zginęło 55 000 Ateńczyków, Perykles umarł od zarazy a Lacedemończycy rozpanoszyli się po półwyspie gdy Ateńczycy siedzieli zamknięci w swych miastach.

Ta sama zaraza uwolniła Syrakuzy w r. 414 i 396 od oblegających je Kartagińczyków. Jaki byłby koniec wojen punickich, gdyby Hannibal miał swoją flotę i armję usadowioną na dobre na Sycylji?

Wojnę domową w r. 88 przed Chr. wygrał nie Marjusz ale 170 000 żołnierzy armji Oktawjusza zmarłych od zarazy.

A potem panowanie Nerona przyćmi choroba, która wedle słów Tacyta „szerzyła się z domu do domu z taką szybkością, że żałobnicy chowani byli w tych samych grobach, co ci których przyszli opłakiwać”. Ta sama zaraza pchnęła 30-tysięczną armję Hunów do wędrówki na zachód.

Pierwsze stulecie po narodzeniu Chrystusa – trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i epidemje, które wraz z wracającymi z wypraw i wyruszającymi na nie żołnierzami zapanowały od Persji aż po Ren, szerząc się nawet wśród plemion germańskich i gajlijskich. Miasta w Italji i prowincjach pustoszały i zamieniały się w ruiny. Marek Aureljusz umarł na siódmy dzień choroby. Tylko dziewięć lat zaraza litowała się nad Imperjum. W r. 189 wybuchła znowu, i w samym Rzymie było dziennie ponad 2000 zgonów.

I za Cyprjana choroba o bliżej nieznanych symptomach srożyła się od Egiptu aż po Szkocję; ta wielka klęska wraz z głodem i trzęsieniami ziemi przyczyniła się w największym może stopniu do masowych nawróceń na chrześcijaństwo. Wśród chaosu i epidemij, gdzie dżuma i tyfus mieszają się z ospą i szkarlatyną, upada Imperjum Rzymskie. Jest jeszcze Bizancjum – cesarz Justynjan.

I tu znowu przywleka się straszliwa „dżuma Justynjana” z Egiptu poprzez Palestynę do Bizancjum. Rok 540 – 10 000 zmarłych dziennie. Trupy ładuje się na statki i posyła na dno morza.

„A gdy dżuma ustala, było tyle deprawacji i zbrodniczości jakby zaraza oszczędziła tylko najniegodziwszych” – pisał Prokopjusz.

Przedtem Hunowie odstąpili od Konstantynopola spowodu plagi dziesiątkującej ich hordy. Imperjum Saracenów rozpadło się, bo król Abisynji wrócił spod Mekki gdy „święty ogień” zniszczył jego 60-tysięczną armję. Wojnę wygrała czarna ospa.

*

Pierwsza armja krzyżowa w sile 300 000 ludzi oblegała Antjochję. Kawalerja stała się bezużyteczna, bo z 7000 koni pozostało zaledwie 2000. Mimo to miasto zdobyto po dziewięciomiesięcznem oblężeniu. Ale w marszu na Jerozolimę za krzyżowcami szedł wróg gorszy od pogan. Gdy wzięto Jerozolimę, z 300 000 została jedna piąta a i ta stopniała w ciągu dwóch lat do 20 000.

Druga wyprawa krzyżowa jest jeszcze tragiczniejsza. Ludwik VII, król Francji, poprowadził pól miljona ludzi, garstka zaledwie wróciła do Europy, Podobny los spotkał następne.

Tyfus plamisty zniszczył armję Fryderyka Barbarossy w Rzymie w r. 1157. Śmiertelność i strach wśród żołnierzy były tak wielkie, że w r. 1167 Niemcy zwinęli namioty i ruszyli na północ. Taki sam los spotkał w osiemdziesiąt lat później wyprawę króla Francji Filipa II na Aragonję.

Dn. 1 października 1439 r. cesarz Niemiec Albrecht dotarł pod mury Bagdadu, dn. 13 t.m. armja była w rozsypce a cesarz w grobie. Zwycięzcą była czerwonka, najbliższa krewna tyfusu.

Spór, kto ma rządzić Europą w. XVI, Francja czy Hiszpanja, – rozstrzygnął energicznem posunięcem… tyfus. Papież Klemens VII w niewoli, Rzym w rękach armji Franciszka I pod wodzą Lautreca, który oblega Neapol. Książę Oranji pisze dn. 14 czerwca 1528 r. z oblężonego miasta do Karola V: „Od dziesięciu dni już żyjemy o chlebie i wodzie. Wojska Twoje nie otrzymują żołdu. Ani ja ani żołnierze nie potrafimy dokonać rzeczy niemożliwych. Zanim minie miesiąc, będziemy u kresu”.

I znowu wolno nam spytać, jak wyglądałaby przyszła Europa gdyby Neapol upadł wtedy, gdy Włochy i papież byli już gotowi uznać Franciszka I za obrońcę świata i wiary. Dn. 5 lipca Lautrec uważa, że Neapol nie może się już bronić, ale oto tyfus zaczyna się szerzyć wśród błot obozów francuskich. Lautrec i dwóch pozostałych generałów umiera. Zdziesiątkowana armja francuska zostaje rozbita w drzazgi, a Karol V uzyskuje koronę w Bolonji jako cesarz Imperjum Rzymskiego z łaski i woli tyfusu plamistego.

Wojna trzydziestoletnia jest nieprzebranym skarbcem dla epidemjologa. W ciągu pierwszej połowy owego trzydziestolecia bitwy wygrywał niepodzielnie tyfus a nie bohaterowie w rodzaju Wallensteina. Potem do tyfusu przyłączyła się jego najbliższa rodzina i przyjaciele. Dn. 3 września 1632 r. Gustaw Adolf odstąpił od oblężenia Norymbergi. Pozostawił za sobą stratowane pola, popioły wsi i stosy trupów na ulicach miasteczek. Resztki ocalałej ludności i maruderzy z obydwu armij włóczyli się po opustoszałych obozach żołnierskich w poszukiwaniu żywności i tak rozwlekali tyfus i inne choroby po całej Europie – od Rosji po zachodnią granicę Francji.

*

Napoleon, znalazłszy się z wojskiem na terenie biednej i w urządzenia sanitarne ubogiej Polski, właściwie przegrał już odrazu wyprawę na Moskwę. Po bitwie pod Ostrowem armja dźwigać musiała ciężar 80 000 chorych. Chirurg armji Napoleona de Kirchoff twierdzi nawet, że wszystko byłoby inaczej gdyby cesarz zadowolił się na jakiś czas Polską i podniósłszy jej stan gospodarczy, zorganizował odpowiednią służbę sanitarną w kraju i armji. Tymczasem już od chwili przekroczenia Niemna, tyfus ani na krok nie odstępuje Francuzów. Zorganizowano lazarety w Gdańsku, Królewcu i Toruniu. Gdy dotarto do Moskwy, nie można było zużyć stosunkowo dobrze skądinąd wyekwipowanych szpitali, bo miasto podpalili Rosjanie. Chorzy, ranni i dotąd zdrowi żołnierze obozowali w przepełnionych barakach. Żywności nie było.

Podczas odwrotu, w Smoleńsku pozostawiono 20 000 „przypadków tyfusu plamistego”. Dn. 8 grudnia do Wilna wróciły resztki armji cesarza – 20 000 złamanych na duchu i chorych żołnierzy. Chorzy na tyfus zapełnili wszystkie szpitale. Leżeli na słomie wśród własnych wydalin, o chłodzie i głodzie, bez opieki. Jedli skórę i podobno nawet ludzkie mięso. Nie było żołnierza, któryby nie przeszedł tyfysu – wyzdrowiało tylko 3000.

Tak wielki był genjusz Napoleona, że mimo tej straszliwej katastrofy, w niespełna rok zdołał zebrać nową armję, pół miljona ludzi. Nie znał się jednak na epidemjologji i nie przewidział, że z braku starszych werbując młodzież, zbiera tylko paliwo pod ogień zarazy. Zanim doszło do bitwy pod Lipskiem, armja Francuzów stopniała do trzeciej części. Z tego dwukrotnie większe żniwo zebrały epidemje aniżeli broń nieprzyjaciela.

Pod wpływem grozy tych straszliwych epidemij tyfusu był Mickiewicz, gdy pisał, że „bronią się jeszcze twierdze Grenady, ale w Grenadzie zaraza”. Żołnierze hiszpańscy przywieźli ją z Cypru po wojnie z Turkami. W obozie pod Grenadą Ferdynand i Izabella przekonali się, że armja ich zmalała o 20 000 ludzi. 3000 zabili Maurowie, 17 000 zginęło od zarazy, którą sądząc z dokładnych opisów ówczesnych kronikarzy był z pewnością tyfus plamisty.

*

Tyfus towarzyszy uparcie wszystkim powstaniom i wojnom wolnościowym na obu kontynentach. Ktoś nawet powiedział kiedyś, że właściwie tyfus plamisty a nie sprzymierzeni wygrał wielką wojnę. Zaczął się na froncie serbskim już w listopadzie 1914 r. Wszyscy niemal lekarze serbscy zapadli na tyfus, trzecia część zmarła. W lutym i marcu tyfus szerzył się z zastraszającą szybkością. W kwietniu 2500 chorych na tyfus przyjmowano dziennie do samych tylko szpitali wojskowych. W ciągu pół roku zmarło 150 000 ludzi. Z liczby 60 000 jeńców austrjackich pozostała połowa.

Tak więc Serbja była bezsilna. Ale mimo to Austrja nie atakowała. Strategicy monarchji wiedzieli dobrze co oznaczałoby wkroczenie do Serbji w tych warunkach. Granicy pilnował tyfus. Mocarstwa środkowe straciły bezpowrotnie pół roku. Gdyby w tym czasie zajęto Serbję, zdobyto Saloniki i stworzono front południowo-zachodni przeciwko Rosji, losy wojny wyglądałyby inaczej.

Tyfus zalał Rosję. 25 miljonów chorych, 3 miljony zgonów, i niechże historycy zastanawiają się, co utorowało drogę rewolucji: stosunki społeczne, klęski wojskowe czy tyfus?

Teren walk we wschodniej Polsce stał się zachodnią granicą panowania tyfusu. Na zachodnim froncie tyfusu plamistego w jego najczystszej i najgroźniejszej formie nie było. Drogo zapłaciła za ten zaszczyt ludność i armje wschodnich rubieży Rzeczypospolitej. Ale tam właśnie zrodziło się jedno z największych odkryć – tam profesor uniwersytetu lwowskiego Rudolf Weigl wypracował szczepionkę, po którą później przysyłały kliniki całego świata.

Tyfus plamisty nie zginął, i groza jego wisi nad dzisiejszym światem. Czeka tylko, by zaatakować tłumy uciekinierów, skupiska ludzkie w schronach, które zaniosą zarazę do wojsk walczących. Ta obawa kieruje pracami „Medical Research Council”, gdzie higjenista i entomolog przynoszą raporty o zawszeniu ludności. Dlatego z ulgą powitano oświadczenie Sir Wilson Jamesona, głównego lekarza ministerstwa zdrowia, że … pod tym względem jest znacznie lepiej niż przypuszczano.

Niektórym z nas staje przed oczami tyfus w Warszawie, tyfus w Białymstoku, Lwowie i Wilnie. W ustach brzmi przemówienie wygłoszone w jednym z ośrodków zdrowia magistratu m. st. Warszawy dn. 9 października 1939 r. Oberstaatsarzt prof. von Richter w mundurze pułkownika z piersią obwieszoną orderami, od nas lekarzy ze zburzonych szpitali, lekarzy Warszawy w gruzach, miasta bez wody i światła, OD NAS prof. von Richter żądał przyrzeczenia, że wszy i tyfus nie zjedzą wypasionego żołnierza niemieckiego.

BETA

Pełny tytuł: Wiadomości Polskie Polityczne I Literackie – emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny ukazujący się w latach 1940 – 1944. Wydawany początkowo w Paryżu a od lipca 1940 roku w Londynie. Formalnym redaktorem naczelnym był Zygmunt Nowakowski ale założycielem i faktycznym redaktorem pisma był Mieczysław Grydzewski. „Wiadomości Polskie” były więc de facto kontynuacją przedwojennych „Wiadomości Literackich”. W związku z poruszanymi na łamach tygodnika niewygodnymi dla władz brytyjskich tematami, te ostatnie uznały, że „Wiadomości” godzą w sojusz z ZSRR i doprowadziły do zamknięcia pisma. Dla „Wiadomości Polskich” pisali min. Antoni Słonimski, Stefania Zahorska, Ksawery Pruszyński, Stanisław Stroński, Marian Hemar, Kazimierz Wierzyński, Adam Pragier, Arkady Fiedler, Stanisław Baliński, Stanisław Cat-Mackiewicz czy Maria Kuncewiczowa. Kontynuacją tygodnika były powstałe w 1946 roku „Wiadomości”, które ukazywały się aż do roku 1981.

Close