Czerwona biurokracja

Spór między pracownikami drukarskimi a właścicielami drukarń w wielkiej Brytanii nie wyraził się w otwartym strajku. Strajk zastąpiono rodzajem sabotażu. Polega on na tym że pracownicy drukarscy przestrzegają ściśle regulaminu, ustalonego przez związki zawodowe. Jeżeli przestrzegają dzisiaj regulaminu, znaczy że do tej pory regulaminu nie przestrzegali. Powstaje pytanie co wart jest regulamin, którego normalnie się nie przestrzega i który przestrzega się jedynie wtedy gdy trzeba wywrzeć nacisk?

Przywykliśmy jednak do zbyt wielu bredni w życiu publicznym aby się zastanawiać nad tą zasadniczą kwestią; dość że taki regulamin istnieje i że pracownicy obecnie go stosują. Ale jak zobaczymy, regulamin ten nie ma nic wspólnego ze sprawą bytu pracownika drukarskiego: jest on po prostu regulaminem złośliwości, próżniactwa, marnowania czasu, pracy i pieniędzy bez żadnej dla pracownika korzyści.

Zecer, który złożył, dajmy na to, ulotkę lub broszurę, nie jest obowiązany do składania czegokolwiek innego dopóki nie otrzyma do poprawienia korekty. Jeżeli korekta zajmie korektorowi dzień czasu, siedzi przez ten czas bezczynnie.

Przed puszczeniem w ruch maszyny drukarskiej maszynista przyrządza cylinder. Czasami to przyrządzenie wystarcza na serie różnych druków o niewielkim nakładzie. Mimo to maszynista ma prawo przyrządzać cylinder przed rozpoczęciem każdego nowego druku.

Nocna zmiana nie musi kontynuować dziennej. Podobnie zmiana dzienna nie jest obowiązana do ukończenia pracy zmiany nocnej. Nawet gdyby robota była pilna.

Ogłoszenie powtarzane w czasopiśmie co tydzień musi być za każdym razem składane na nowo.

Jak widzimy, wyzwolenie proletariatu idzie w parze z coraz większą niewolą wolnego obywatela zaplątanego w sieci drobiazgowych, dokuczliwych i bezsensownych przepisów czerwonej biurokracji („red tape” jest tu prawdziwym „nomen omen”).

Inny rodzaj niewoli narzuconej wolnemu obywatelowi przez związki zawodowe ukazała niedawno sprawa rzeźnika który chciał zakupione przez siebie mięso zabierać bezpośrednio od dostawcy bez pomocy tragarzy-pośredników. Socjalizm, ruch spółdzielczy, widziały zawsze źródło upośledzenia klasy robotniczej w nadmiernych zarobkach sfery pośredniczącej i sfory pośredników. Ale z chwilą gdy pośrednikiem jest członek związku zawodowego, socjalizm przestaje być czuły na pośrednictwo. Wolny obywatel wolnego państwa nie ma prawa zakupionego przez siebie towaru przenieść sam. Niech stoi za nim prawo, wyrok sądowy, zdrowy rozsądek, musi on w końcu ulec szantażowi strajku, który odbiłby się na całej ludności. Jeśli społeczeństwo będzie nadal tolerowało tę dyktaturę, przyjdzie chwila kiedy związek tragarzy kolejowych oznajmi że pasażer nie ma prawa wnieść sam swojej walizki do wagonu. Przyjdzie chwila kiedy związepracowników autobusowych zakaże poruszania się na piechotę w imię interesów tych którzy żyją z przewożenia ludzi.

Jasne jest że w wolnym społeczeństwie każdy ma prawo do obrony swoich interesów materialnych, do walki o poprawę bytu. Prawo do strajku jest prawem wolnego obywatela. Ale prawo to nie jest równoznaczne z prawem do nakładania rozmaitego rodzaju haraczów w rodzaju tych które do tej pory nakładane były tylko przez gangsterów operujących w skorumpowanych miastach amerykańskich. Najgorsze jest że tyrania uprawiana przez związki zawodowe musi doprowadzić do sowietyzacji wolnego kraju. Do sowietyzacji, w której nie będzie miejsca ani na związki, ani na strajki, ani na wolny kraj.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close