Dywersja obłudy

Los małżeństwa Rosenbergów, szpiegowskiej pary komunistycznej, skazanej na śmierć w Stanach Zjednoczonych (wykonanie wyroku zapowiedziano na 12 stycznia 1953), wywołał namiętne odruchy wzburzenia – płomienne protesty komunistycznych intelektualistów. Picasso zamieszczał w „Humanité” codzienne wezwanie: „Każda godzina się liczy. Każda minuta się liczy. Nie pozwólcie na tę zbrodnię przeciw ludzkości”. W numerze poświęconym zmarłemu poecie Eluardowi „Lettres Françaises” z 27 listopada b.r. podały na pierwszej stronie depeszę wysłaną do Nowego Jorku przez wdowę, Dominique Eluard, na ręce śpiewaka Paula Robesona: „Paul Eluard umarł dziś rano. Ostatnia myśl jego była poświęcona Rosenbergom, którym gorąco życzył ułaskawienia”. Włoska „Unità” zestawia sprawę dwojga szpiegów z najgłośniejszymi procesami historii, padają nazwiska: Dreyfus, Zola, Sacco i Vanzetti, John Brown. „Time” z 1 grudnia b.r. zwraca uwagę na to że podpisujący protesty w komunistycznym otumanieniu często nie wiedzą nawet o co chodzi: sprawa Rosenbergów przedstawiana jest jako objaw krwiożerczej i żydożerczej furii amerykańskiej. Dwudziestu rabinów z Izraela w tej myśli podpisało petycję do Trumana o ułaskawienie skazanych współwyznawców.

W obliczu najohydniejszego widowiska naszych czasów – nieludzkiej czystki we własnych szeregach dokonanej za pomocą makabrycznej inscenizacji sprawiedliwości, w obliczu praskiego mordu sądowego – nie zabrzmiał żaden głos protestu ze strony wiernych, nie rozdarł mroków choćby jeden krzyk sumienia, nie odezwał się ani Picasso, ani żaden z jego towarzyszy pędzla, pióra i komunistycznej drogi na dno ludzkiego upodlenia. A przecież każdy z nich wie, że 11 ludzi, oskarżanych o zdradę, faszyzm, kapitalizm i syjonizm, zgładzono w Pradze nie za ich grzechy i że niczym nie różnili się oni od swych oprawców.

„Time and Tide” z 29 listopada b.r., pod wrażeniem wzajemnych denuncjacji, terroru, donosów, żon i dzieci oskarżających swoje rodziny, pisze o „nieszczęsnych krajach, które stały się łupem zbrodniczej wiary”, nakazującej najbliższym wydawać swoich najbliższych, o głębiach upadku ludzkości, o myśli która cofa się przed tym przerażona.

Collector.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close