• Wiadomości
  • / 15.05.1955
  • / Londyn
  • / Rok 10, Nr 20 (476)

W OCZACH ZACHODU

EINSTEIN

„Figaro Littéraire” z 23 kwietnia b.r. poświęcił znaczną część swego numeru hołdowi dla Einsteina. Jean Rostand nazywa go „pierwszym obywatelem naszej ziemi” i żegna w nim „najcenniejszy z umysłów ludzkich”. Przewrót, którego dokonał teorią względności, wstrząsnął całym obrazem wszechświata. Einstein spoił nierozdzielnie odrębne dotąd pojęcia czasu i przestrzeni, rewolucjonizując nie tylko fizykę, ale dając nowego bodźca filozofii. Ten nadczłowiek mógł się trzymać z dala od spraw ziemskich, ale on właśnie, mający prawo zamknąć się w wieży z kości słoniowej i odgrodzić od tłumu, bronił każdej sprawy słusznej, głosem swym poświadczał wiarę w życie, pokój i ludzkość. Uważa że wartości moralne ludzi wybitnych znaczą dla ich współczesnych nie mniej niż wielkie odkrycia i dokonania. Napisał to kiedyś, składając hołd pośmiertny Skłodowskiej-Curie.

Duhamel zetknął się z Einsteinem bezpośrednio po pierwszej wojnie światowej. Obaj oddawali się z zapałem muzyce i brali udział w kameralnych wieczorach koncertowych które odbywały się prywatnie w Paryżu; Einstein grał na skrzypcach, Duhamel na flecie. Wtedy już wybitny uczony ujmował skromnością, bliską abnegacji. Duhamel zapamiętał jego celuloidowy kołnierzyk; czuło się że to człowiek któremu dary ziemskie, poza wiedzą i muzyką, są obojętne. W Ameryce znalazł Einstein schronienie, warsztat naukowy i warunki do pracy. Dzięki wygnaniu mógł zachować pełną swobodę myśli. W czasach gdy tylu uczonych troszczy się tylko o wynik swych doświadczeń, bez względu na ich zastosowanie, Einstein wierzył że nauka ma służyć dobru ludzkości, z trwogą myślał że może stać się narzędziem zniszczenia i wzywał do opamiętania.

Bertrand Russell („Obseryer” z 24 kwietnia b.r.) twierdzi że Einstein był największym człowiekiem ze wszystkich z którymi Russell się zetknął, choć byli tam Gladstone, Lenin i Churchill, znakomici poeci i najwybitniejsi uczeni ostatniego sześćdziesięciolecia. Żaden z nich nie zrobił na nim takiego wrażenia potęgą i przenikliwością umysłu. Jego teoria względności jest równie epokowa jak odkrycia Newtona.

Louis de Broglie („Figaro” z 20 kwietnia b.r.) zwraca uwagę że do odkryć Einsteina należy nie tylko teoria względności, ale i inne nie mniej przełomowe. Jedna z nich pozwoliła na stwierdzenie że materia jest niewyczerpanym zbiornikiem unieruchomionej w niej energii. Skutkiem tego odkrycia miała stać się w 40 lat później bomba Hirosimy. Tak więc myśl wielkiego teoretyka, poprzedzająca każde doniosłe doświadczenie w zastosowaniu praktycznym, otworzyła wieszczo drogę „wielkiej przygodzie fizyki współczesnej”. De Broglie, podobnie jak inni uczeni, sławi nie tylko umysł Einsteina, ale jego wielkie serce któremu nic co ludzkie nie było obce. Zarówno on, jak Rostand i Russell podkreślają jego czynność polityczną (walka z McCarthym i t.p.), zainteresowanie sprawami międzynarodowymi, apostolstwo pokojowe.

Apostolstwo to w znanych nam i sławionych objawach było jednak dość świeżej daty. Wskazuje na to choćby przytoczona (w sensie pochwalnym) rozmowa, którą podaje Antonina Vallentin („Nouvelles Littéraires” z 21 kwietnia b.r.). „Gdybym był wiedział – mówił jej Einstein – że Niemcom nie uda się wytworzenie bomby, wstrzymałbym się od zalecania jej Rooseveltowi”. Dobrze już po zwycięstwie, zrozumiały uraz antyniemiecki mącił Einsteinowi jasność spojrzenia na zagadnienia polityki światowej. Zgrozą napawały go amerykańskie plany odtwarzania armii niemieckiej. Mówił z nim o tym V. S. Pritchett („New Statesman” z 23 kwietnia b.r.), a gdy spytał Einsteina czy, w przeciwnym wypadku, nie obawia się że Rosjanie zaleją Europę, oto co usłyszał od apostoła, któremu nic co ludzkie nie było obce: „Oczywiście że nie. Nie mają oni w sobie napastniczości dziejowej. Za często sami padali jej ofiarą. Pewnie że zabrali Węgry, Czechosłowację i Polskę, ale było to oczywistą samoobroną”…

Collector

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Close