• Wiadomości
  • / 02.11.1947
  • / Londyn
  • / Rok 2, Nr 44 (83)

Goebbels widziany z bliska

Rudolf Semmler był wybitnym urzędnikiem niemieckiego ministerstwa propagandy i w latach 1941 – 1945 prowadził dziennik. Późniejsze losy Semmlera są nieznane – podobno przebywa w niewoli rosyjskiej. Dziennik przechowała jego żona, został on obecnie wydany *).

Dr Joseph Goebbels - hitlerowski minister propagandy i oświecenia publicznegoZapiski Semmlera w jaskrawym świetle ukazują fanatyzm, głupotę i korupcję świata narodowych socjalistów, zwłaszcza w końcowych fazach wojny. Goebbels, materialnie bezinteresowny, za to wyżywający się w przygodach erotycznych, jako kierownik propagandy ujawnia częstokroć dziecinną naiwność, obraca się w świecie kompletnie nierzeczywistym, w ciężkich chwilach jest typowym człowiekiem „wishful thinking”. Tak np. nagłą śmierć Roosevelta traktuje jako moment rozstrzygający wojnę na korzyść Niemiec, każe oszczędzać Trumana, jakby to mogło mieć jakieś znaczenie, porównywa sytuację z rokiem 1762, kiedy nagła śmierć Elżbiety Piotrówny i wstąpienie na tron prusofilskiego Piotra III ocaliło z opresji Fryderyka II. Podobna naiwność cechuje Goebbelsa w rachubach na odrębny pokój ze Stalinem. W czerwcu 1941 spodziewano się wizyty Stalina w Berlinie, lub co najmniej jego spotkania z Hitlerem na Bałtyku i oddania Ukrainy Niemcom na lat 99. W kwietniu 1944 Goebbels proponuje by ofiarować Stalinowi część państw bałtyckich i Polskę do Warty, oraz jako sferę wpływów Finlandię, północną Norwegię, Rumunię, Bułgarię i Grecję, więcej tedy niż chciał Mołotow w listopadzie 1940. Poprzez Grecję sięgnąłby Stalin do morza Śródziemnego i mógłby zagrozić drodze do Indii – wówczas sprawa cieśnin nie byłaby tak istotna. Ale memoriał Goebbelsa nie dociera wskutek sprzeciwu Bormanna do rąk Hitlera. We wrześniu Goebbels powraca do tego tematu, przemyśliwając nad „oddaniem” Stalinowi… Persji, Indii i Dardaneli. Jeszcze w grudniu 1944 brak ofensywy sowieckiej nasuwa Goebbelsowi przypuszczenie że Stalin nie chce zbytniego osłabienia Niemiec na froncie zachodnim.

Równie naiwne są tricki propagandowe Goebbelsa. W czerwcu 1941 ogłosił w „Völkischer Beobachter” artykuł, w którym nazwał inwazję Krety próbą generalną przed operacją na wielką skalę. Pozwolono na przetelefonowanie tego artykułu przez korespondentów zagranicznych a potem pismo skonfiskowano i komunikację telefoniczną z zagranicą przerwano, rozpuszczając jednocześnie pogłoskę, że Hitler jest wściekły na Goebbelsa i że się z nim nie widuje. Ale jedno z pism angielskich nie dało się nabrać na kawał i ukazało grę Goebbelsa. Goebbels w tego rodzaju tricki szczerze wierzył i dlatego wyśmiewał się z Churchilla, że nie umiał wyzyskać ucieczki Hessa: ogłoszenie rzekomych oświadczeń Hessa na temat Włoch i Japonii mogłoby wywołać tarcia między tymi państwami a Rzeszą. Goebbels uciekał się nawet do takich kroków, jak rozpowszechnianie przepowiedni szwedzkiego wróżbity o wspólnej walce państw zachodnich i Niemiec przeciwko bolszewizmowi w r. 1948, przy czym Hitler będzie okrzyczany zbawcą świata.

Również wywiad niemiecki nie stal na wysokości zadania. Tak np. Niemcy wiedzieli o spotkaniu Roosevelta z Churchillem w Casablance, ale doszli do przekonania, że Casablanca oznacza po prostu waszyngtoński… Biały Dom. Głupota służby wywiadowczej szła w parze z głupotą cenzury. Aby nie budzić wśród czerwonych czy też ex-czerwonych robotników niepotrzebnych reminiscencji, zakazano używania terminu „armia czerwona”. Pewnego dnia z frontu nadeszła wiadomość o odwiedzeniu jednego z odcinków przez dwóch generałów niemieckich, przy czym wiadomość tę opatrzono tytułem: „Czerwone lampasy w naszych okopach”. Major-referent w urzędzie propagandy zrozumiał, że chodzi nie o „Streifen” (lampasy, w danym wypadku czerwone lampasy generalskie), ale o „Streife” (patrole), i wiadomość ukazała się w wielu gazetach p.t. „Bolszewickie patrole w naszych okopach”.

Stosunek Goebbelsa do Hitlera w rozmowach z Semmlerem jest krytyczny. Motyw „Gdybym był Führerem…” powtarza się często. Po zamachu na Hitlera w lipcu 1944 Goebbels domaga się daleko idących uprawnień do prowadzenia wojny totalnej i dodaje: „Gdybym otrzymał te pełnomocnictwa wtedy kiedy tak gwałtownie odczuwałem ich brak, mielibyśmy dziś zwycięstwo w kieszeni i prawdopodobnie byłoby po wojnie. Ale by przejrzeć, Hitler musi mieć bombę pod tyłkiem”. Semmler zauważa, że Hitler czuł wyższość umysłową Goebbelsa, i dlatego trzymał go w pewnym dystansie od siebie.

W styczniu 1945 Hitler zjawił się na herbacie u pani Goebbels po raz pierwszy od pięciu lat. Wręczając jej gałązkę bzu, zaznacza z humorem, że nic więcej nie udało mu się zdobyć, ponieważ Goebbels kazał pozamykać wszystkie kwiaciarnie w Berlinie. Zresztą przynosi ze sobą własną herbatę w termosie i własne ciastka. Po jego wyjściu rozrzewnionej pani Goebbels wyrywa się: „Do Göringów by nie przyszedł”. Hitler miał pewne poczucie humoru: po zamachu Stauffenberga, kiedy wybuch bomby pozostawił go jedynie w kalesonach, zawołał: „Moje najlepsze spodnie! Dopiero wczoraj je włożyłem”.

Stosunki Goebbelsa z innymi dygnitarzami regime’u są przeważnie napięte, często wrogie. Do szału doprowadza go głupi i niedołężny Ribbentrop, z którym stale wymieniają obelżywe listy. Podsekretarz stanu w ministerstwie spraw zagranicznych Habicht opowiadał Goebbelsowi, że Ribbentrop, wezwany przez Hitlera dla omówienia pewnej sprawy, przygotował memoriał, ale nie zdążył go wręczyć Hitlerowi, gdy usłyszał z jego ust opinię sprzeczną z opinią wyłożoną w memoriale. Habicht nie chciał wierzyć własnym uszom, kiedy Ribbentrop z całym spokojem oświadczył, że całkowicie zgadza się z opinią Hitlera i że tak właśnie wypowiedział się w memoriale. Auswärtiges Amt pod kierownictwem Ribbentropa wykazało w wielu przypadkach zdumiewającą indolencję. We wrześniu 1942 mufti Jerozolimy zapowiadał inwazję Afryki Północnej, ale ostrzeżenie jego przyjęto kpinami. Tak samo nawet nie odcyfrowano depesz agenta niemieckiego w Casablance, który w sierpniu 1942 dawał podobne informacje. Kiedy niemiecki ekspert do spraw gospodarczych w Rumunii w maju 1944 doniósł Hitlerowi o przygotowującym się antyniemieckim przewrocie, Ribbentrop zajął się odszukiwaniem autora listu by ukarać go za mieszanie się nie do swoich spraw. Semmler opowiada, jak w listopadzie 1939 Ribbentrop przechwalał się publicznie, że musi sprawić sobie skrzynię, do której będzie wrzucał wszystkie nie dotrzymane przez siebie traktaty. Nawet wśród nazich powstało zakłopotanie, sytuację próbował uratować Hitler odzywając się: „Przyślę ci drugą, kiedy pierwsza będzie wypełniona”.

Beztroska i bezczynność Göringa powodowała ataki furii Goebbelsa, szczególnie po zbombardowaniu Drezna. Göring do ostatka polował, a jego adiutanci zajmowali się wyłudzaniem dla niego kosztownych darów. Jeszcze w styczniu 1944 miasto Berlin zostało niemal zmuszone do posłania mu na urodziny obrazu Van Dycka za 250.000 mk. „Gdybym był Stalinem, – wyraził się kiedyś Goebbels, – kazałbym oprowadzać robotników po Karinhallu. Wchodziliby jako naziści, wychodziliby jako zdecydowani przeciwnicy Hitlera”. Kiedy po klęsce stalingradzkiej Goebbels kazał pozamykać rozmaite luksusowe miejsca rozrywkowe i restauracje, Göring znalazł czas by wystąpić w obronie restauracji swego przyjaciela Horchera. W rezultacie z polecenia Goebbelsa nieznani sprawcy wybili w nocy u Horchera szyby. W przeciwieństwie do Goebbelsa, Göring szybko utracił popularność. Zapamiętano mu jego słynne powiedzenie: „Możecie nazwać mnie Maierem (kpem), jeżeli jeden samolot nieprzyjacielski pokaże się nad Ruhrą”, i kiedy w sierpniu 1943 po słynnym nalocie na Hamburg Göring pokazał się na ulicy, powitały go gwizdy i okrzyki: „Panie Maier, co z odwetem, który nam pan przyobiecał?”

Korupcja szerzyła się we wszystkich sferach. W marcu 1943 zginął w wypadku samochodowym szef. S. A. Lutze. W samochodzie jego znaleziono wielkie ilości szynki, jaj i mąki, gdyż Lutze wracał z wyprawy na czarny rynek w Hannowerze. Znana była sprawa aktorki Jenny Jugo, przyjaciółki młodego hrabiego Helldorfa, w której mieszkaniu wykryto m.in. 3 beczki masła, 80 centnarów mąki, 90 butelek oliwy it.d.

Pogardliwie traktował Goebbels wariata i impotenta Hessa. Kiedy po długich zabiegach i przy zastosowaniu wszelkich możliwych środków Hessowi urodził się syn i Gauleiterzy z całej Rzeszy posłali po garstce ziemi ze wszystkich Gauów pod kołyskę, by młody Hess mógł zaczął żyć symbolicznie na ziemi niemieckiej, Goebbels namyślał się, czy jako Gauleiter Berlina nie powinien posłać kamienia brukowego, i w końcu posłał w zapieczętowanej paczce trochę nawozu ze swego ogrodu.

Stosunkowo najlepsze stosunki łączyły Goebbelsa z Himmlerem, aczkolwiek jego azjatycki wykrój oczu, krótkie tłuste palce i brudne paznokcie budziły w Goebbelsie odrazę.

Goebbels żywił kult dla Mussoliniego i twierdził, że Włosi nie są jego godni. Ale pomysł zrobienia syna Mussoliniego szefem rządu Włoch północnych wywołał uwagę Hitlera, że nadaje się on raczej na zarządzającego nocnym kabaretem. Ciano, według Goebbelsa, za mało dostawał w skórę kiedy był dzieckiem. Stąd jego ulicznikowskie maniery: podczas podpisywania „paktu stali” Ciano dłubał w nosie, jak to wyraźnie widać na zdjęciu. Król włoski planował we wrześniu 1943 zaproszenie Hitlera na spotkanie i wydanie go w ręce sojuszników za cenę łagodniejszych warunków pokojowych dla Włoch. Córka jego Jolanta – znowu według Goebbelsa – zgładziła swego męża, króla bułgarskiego Borysa.

25 lutego 1945 żona Goebbelsa uzyskała od prof. Morella dozę trucizny wystarczającą do otrucia całej rodziny. Goebbels zaproponował by wyjechała jak najdalej na zachód i dała się zagarnąć Brytyjczykom. Pani Goebbels odmówiła. Bała się śmierci, ale decyzja jej była niezłomna, mimo straszliwej walki, jaka toczyła się w sercu matki: „Kiedy co wieczór kładę sześcioro moich dzieci do łóżka, czteroletnią Heidę, pięcioletnią Heddę, siedmioletnią Holly, dziewięcioletniego Hellmutha, dziesięcioletnią Hildę i dwunastoletnią Helgę i kiedy myślę, że za kilka tygodni zabiję te niewinne stworzenia, niemal szaleję ze zgryzoty i z bólu. Zawsze się zastanawiam jak tego dokonam kiedy przyjdzie czas”.

* * *

W książce Semmlera znajdujemy pewne echa spraw polskich. 12 kwietnia 1943 Goebbels zwołuje konferencję w sprawie Katynia. Budzą się wątpliwości czy świat uwierzy w potworne odkrycie. Goebbels proponuje stworzenie komisji międzynarodowej, ale nie jest rzeczą pewną, czy zgodzą się do niej wejść przedstawiciele takich krajów, jak Szwecja, Szwajcaria i Portugalia. Goebbels jest zdania, że Katyń powinien dostarczyć materiału do propagandy antybolszewickiej na miesiące. Cały świat cywilizowany musi powstać do walki z wrogami Zachodu. To zbiorowe morderstwo stanowi usprawiedliwienie wojny prewencyjnej, jaką Niemcy podjęły przeciwko Sowietom. Semmler notuje 16 kwietnia, że Katyń znalazł słaby oddźwięk w prasie partyjnej, przy czym szczególną opieszałość wykazała „Deutsche Allgemeine Zeitung”. Goebbels jest wściekły na redaktorów pozbawionych zmysłu aktualności i nie rozumiejących, jaką okazję marnują. Na zlecenie Goebbelsa każdy dziennik niemiecki musi poruszać sprawę Katynia przynajmniej trzy razy w tygodniu. Goebbels podkreśla, że właściwą metodą propagandową jest wbijanie czytelnikom danej sprawy do głowy dopóki nie będą mieli tego dosyć. Samo słowo „Katyń” powinno budzić dreszcz zgrozy nawet u najgłupszego człowieka. Wówczas cel propagandy zostałby osiągnięty.

Semmler dodaje, że sformowanie komisji natrafiło na przeszkody, gdyż niestety kilku wybitnych profesorów odmówiło wzięcia w niej udziału.

Pod 10 stycznia 1944 znajdujemy notatkę Semmlera, że południowoamerykańskie dzienniki brukowe rozpoczęły druk wiadomości o eksterminacji Polaków i Żydów w obozach koncentracyjnych. Goebbels postanowił nie reagować, kiedy jednak wiadomości wywołały poruszenie w prasie całego świata, Semmler próbował skłonić Goebbelsa do powiedzenia czegoś na ten temat przed forum dziennikarzy zagranicznych: „Zwróciłem szczególnie jego uwagę na oświadczenia członków rządu polskiego w Londynie, które zawierają dokładne dane. Także Gauleiter Bohle przesłał nam broszurę po niemiecku, którą otrzymał ze Szwecji. Broszura przynosi rewoltujące szczegóły o okrucieństwie praktykowanym w obozach koncentracyjnych dla Polaków”. Ale Goebbels był zdania, że zbyt demonstracyjne poruszenie tej sprawy mogłoby robić wrażenie, że rząd niemiecki jest zaniepokojony. Dlatego co najwyżej udzieli wywiadu jakiemuś dziennikarzowi zagranicznemu i ubocznie napiętnuje kłamstwa szerzone przez propagandę nieprzyjacielską. Ostateczną jednak decyzję uzależnia od Hitlera.

Scrutator.

————————–
*) Goebbels – the man next to Hitler by Rudolf Semmler. With an introduction by D. Mc Lachlan and notes by G. S. Wagner. Londyn, Westhouse. 1947; str. 234 i 2nl. i tabl. 1.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close