• Wiadomości
  • / 24.04.1949
  • / Londyn
  • / Rok 4, Nr 16-17 (159-160)

Jak sie uczyli współcześni pisarze polscy?
Gustaw Herling-Grudziński

(Ankieta „Wiadomości”)

1) Jak się Pan uczył w szkole średniej?
2) Czym się Pan najbardziej interesował?
3) Jaki był stosunek Pana do literatury?

1) Uczyłem się bardzo słabo. Poza klasą szóstą, w której moje świadectwo półroczne wyglądało mniej więcej przyzwoicie, potykałem się ciągle o matematykę i fizykę, nie znosiłem historii, uczonej systemem dat i tablic synchronistycznych, posługiwałem się często brykami na lekcjach łaciny, daleko mi było do jakiego takiego opanowania niemieckiego. Jedynie na lekcjach polskiego uchodziłem za bezkonkurencyjnego prymusa.

Gustaw Herling-Grudziński. Zdjęcie zrobione w więzieniu w Grodnie w 1940 roku

Gustaw Herling-Grudziński. Zdjęcie zrobione w więzieniu w Grodnie w 1940 roku (źródło: wikipedia.org)

W klasie siódmej o mały włos nie zostałem na drugi rok, ale tym razem nie tylko dlatego że uczyłem się – jak z tego widać – nieszczególnie. Obrońcy liberalizmu przedwojennego niech posłuchają łaskawie, jakie to zbrodnie popełniali kilkunastoletni chłopcy na zapadłej prowincji. W kiosku na głównej ulicy Kielc (lub jeśli kto woli Klerykowa – Łżawca) kupowałem co pewien czas kilka wychodzących podówczas pism lewicowych: „Sygnały”, „Lewy Tor”, „Poprostu”. Zakupy moje obserwował pewien wysoki szczupły pan o twarzy wilka stepowego, który w przerwach pomiędzy grą w bilard i popijaniem piwa w pobliskim szynku, pełnił funkcje miejscowego Gallupa w dziedzinie nadobowiązkowej lektury szkolnej. Którejś nocy na stancji przy ul. Sienkiewicza pojawiło się trzech panów w zatłuszczonych płaszczach i zmiętoszonych kapeluszach, aby przeprowadzić rewizję u „kawalera z gimnazji Żeromskiego”. Byłem w owym czasie na feriach w Warszawie, to też przebieg tej nocnej wizyty mogłem sobie tylko odtworzyć ze śladów, jakie pozostawiła ona na stancji. Na podłogach walało się włosie z poprutych materaców, w kątach pokojów stały nadwyrężone fotele. Ofiarą rewizji padły stare numery „Sygnałów”, „Lewego Toru”, „Poprostu” i… (tak, tak, panie redaktorze) „Wiadomości Literackich”. Z tej pożogi prowincjonalnej ocalał jedynie egzemplarz „Manifestu komunistycznego”, ukryty w jednym z tomów Szekspira, stanowiących własność moich gospodarzy. Nie aresztowano mnie wprawdzie po powrocie z Warszawy, ale musiałem opuścić stancję, zacząłem kupować w kiosku na Sienkiewicza „Pion” i zabrałem się ostro do nauki. Cudem przeszedłem do ósmej klasy i cudem również zdałem w rok potem egzamin maturalny. Żegnaj, Klerykowie!

2) W niższych klasach – filatelistyką, piłką nożną i kinem. W wyższych – literaturą, komunizmem, zagadnieniami religijnymi, rybołóstwem i sportami wodnymi. Po kolei rozstałem się ze wszystkimi zainteresowaniami, z wyjątkiem literatury.

3) Za czasów szkolnych czytałem mnóstwo – znacznie więcej niż dzisiaj – głównie powieści, wiersze i podręczniki filozofii. Zacząłem również pisać. W klasie szóstej napisałem i wysłałem do jednego z pism warszawskich długą i dramatyczną nowelę p.n. „Rozrachunek”. Dostałem odpowiedź, której każde słowo pamiętam jeszcze dzisiaj: „Konstrukcja doskonała, ale treść słaba i banalna”. Spędziłem wakacje na czytaniu z ołówkiem w ręku „Walki o treść” Irzykowskiego. Nie nauczyłem się pisać nowel, ale zacząłem się uczyć jak walczyć o treść – u innych.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Close