Hiszpania generała Franco

Ukazała się p.t. „The Yoke and The Arrows (Jarzmo i strzały)” (Londyn, Heinemann, 1958) doskonale napisana książka Herberta L. Matthews który w czasie wojny domowej był korespondentem „New York Times”a w Hiszpanii.

Franco nie jest popularny w Hiszpanii w sensie w jakim byli popularni w swoich krajach Hitler i Mussolini – pisze Matthews. Zimny, twardy, bez nerwów, o wschodniej cierpliwości i żelaznym panowaniu nad sobą, jest zaprzeczeniem charakteru hiszpańskiego.

Kiedy był pułkownikiem Hiszpańskiej Legii Cudzoziemskiej w Maroku, któregoś ranka odbywał przegląd, żołnierze byli niezadowoleni ze złej strawy, i jeden z nich chlusnął swoją porcję w twarz Francowi. Każdy oficer hiszpański zastrzeliłby żołnierza na miejscu; Franco wyjął chustkę do nosa, wytarł twarz i mundur i dokończył przeglądu. Po przeglądzie wezwał oficera odpowiedzialnego za kuchnię i skazał go na trzy miesiące aresztu, zaleciwszy mu przed rozpoczęciem odsiadywania kary załatwienie sprawy natychmiastowej poprawy wyżywienia. Po czym kazał rozstrzelać żołnierza winnego niesubordynacji.

Popularności Franca nie sprzyja opinia jaką się cieszy: „Ni una copa, ni una mujer, ni una misa (Ani kieliszka, ani kobiety, ani mszy)”. Ale o istotnym stosunku do Franca świadczy następująca anegdota. Pewien Katalończyk w rozmowie z przyjacielem miotał obelgi na Franca. Po wysłuchaniu tyrady przyjaciel spytał: „No dobrze, ale kogo byś chciał mieć na czele państwa?”. „Kogo? Franca oczywiście” – brzmiała odpowiedź.

Pewna kulturalna Hiszpanka powiedziała Matthewsowi: „Hiszpan jest katolikiem albo niczym”. Stosunek do religii w Hiszpanii i w Stanach Zjednoczonych ilustrują dwa fakty. Kiedy hiszpański minister spraw zagranicznych, wychowanek jezuitów, Artajo, dowiedział się że jego syn studiujący w Edynburgu zamierza przejść na protestantyzm, zemdlał z wrażenia. Kiedy amerykański sekretarz stanu Dulles, gorący protestant, dowiedział się że syn jego wstąpił do zakonu jezuitów, w pierwszej chwili chciał z nim zerwać stosunki, ale po namyśle sfotografował się wspólnie z młodym księdzem.

Sami Hiszpanie opowiadają historyjkę o córce która uciekła z domu, nie mogąc dłużej znieść nędzy. Po kilku tygodniach córka wraca. Matka pyta, co robiła. „Byłam w Barcelonie – odpowiada córka – i zostałam prostytutką”. Matka dostaje ataku histerii, gorzko płacze, krzyczy, po chwili przychodzi refleksja: „Powiedz mi jeszcze raz, czym zostałaś”. „Prostytutką” – odpowiada córka. „Och, – mówi matka z uczuciem ulgi, – a ja zrozumiałam że protestantką”.

Seminarium protestanckie w Madrycie przed wybuchem wojny domowej liczyło 600 studentów, po otwarciu na nowo w r. 1947-8, w r. 1956 zostało zamknięte. W Hiszpanii istnieją tylko dwa rodzaje cmentarzy chrześcijańskich: katolickie dla katolików i „cywilne” dla chrześcijan niekatolików, mahometan, żydów, agnostyków, ateistów, samobójców i zbrodniarzy którzy nie odpokutowali za grzechy.

Matthews rozprawia się z różnymi legendami w które obrosła wojna domowa. Taką legendą, według Matthewsa, jest rozmowa telefoniczna komendanta milicji republikańskiej Candida Cabello z dowódcą Alkazaru płk. José Moscardo, 23 lipca 1936. Cabello rzekomo oświadczył Moscardowi że jeżeli się nie podda, każe rozstrzelać jego syna. José poprosił syna do telefonu i powiedział mu żeby przed rozstrzelaniem zlecił duszę Bogu, wzniósł okrzyk: „Niech żyje Hiszpania!” i umarł jak patriota. Matthews dowodzi że rozmowa taka nie mogła się odbyć, skoro najpewniej komunikacja telefoniczna z Alkazarem była przerwana, że płk Moscardo nawet gdyby chciał nie mógłby poddać Alkazaru, ponieważ nie dopuściliby do tego inni oficerowie, którzy wiedzieli co ich w tym wypadku czeka, i że republikanie nie byli tak naiwni by domagać się poddania przy pomocy takiego chwytu. Najpewniej legenda została osnuta na tle wydarzenia z XIII w. W r. 1294 wódz hiszpański Guzman bronił się przeciw Maurom w Tarifie pod Kadyksem. Maurowie przywiedli pod mury jego syna i zagrozili że go zabiją, jeśli Guzman się nie podda. W odpowiedzi Guzman cisnął im własny sztylet, zawoławszy że mogą go nim zabić.

Matthews podnosi że Hiszpanie podobnie jak Polacy i Węgrzy nie wahają się poświęcić życia w obronie słusznej sprawy. Wspomina z wojny domowej gen. Waltera, „pierwszorzędnego dowódcę”, o którym wiedziano jedynie tyle że jest Polakiem: był to Karol Świerczewski, później zastępca ministra obrony narodowej w komunistycznym rządzie warszawskim; w marcu 1947 zabili go terroryści ukraińscy.

W czasie wojny domowej po obu stronach popełniano okrucieństwa. Ale nie brakło epizodów które Matthews kwalifikuje jako „muy español (bardzo hiszpańskie)”. Oto w najcięższych dniach Madrytu, kiedy wymordowywano kler, słynna La Pasionaria ocaliła kilkanaście zakonnic, umieściwszy część w domu w Alcala de Henares niedaleko Madrytu, a część w jednym z domów w Madrycie przeobrażonym w budynek eksterytorialny pod obcą flagą; zakonnice te przedostały się potem do Francji.

W czasie drugiej wojny światowej Franco składał różne nieobowiązujące przyrzeczenia zarówno Hitlerowi jak Mussoliniemu, ale pozostał neutralny. 23 października 1940 Hitler przez dziesięć godzin przekonywał Franca aby zgodził się na przepuszczenie wojsk niemieckich na Gibraltar. Franco odmówił. Hitler dostał napadu szału, Franco ani drgnął.

Prawda, pisze Matthews, później wojska hiszpańskie zaczęły się ćwiczyć do ataku na Gibraltar, który miał nastąpić 10 stycznia 1941, ale Hitler był już wtedy zajęty przygotowywaniem wojny z Rosją, a poza tym wątpić należy czy Franco rzeczywiście zamierzał uderzyć. Prawda, ciągnie Matthews, flota i lotnictwo osi korzystało z baz w Hiszpanii i Hiszpanie donosili o ruchach okrętów brytyjskich Niemcom, ale w r. 1944 udzielili baz także Amerykanom, a poza tym, jak stwierdził ambasador amerykański w Madrycie w latach 1942-1945, Hayes, Hiszpanie nie internowali ani jednego z 1200 lotników amerykańskich, którzy byli zmuszeni do lądowania na ziemi hiszpańskiej, przeciwnie, udzielili im gościny i pozwolili opuścić kraj.

Tak samo około 30.000 Francuzów i znaczne ilości Polaków i Holendrów poprzez terytorium hiszpańskie przedostało się do armii sojuszniczych.

Ironia dziejów – pisze Matthews – polega na tym że Franco rozpoczął okres wojenny z autografowanymi portretami Hitlera i Mussoliniego na biurku a skończył z portretem Piusa XII. Ironia dziejów polega również na tym – dodajmy od siebie – że „antyfaszyści” sowieccy wymordowywali i zsyłali Polaków uniemożliwiając im walkę z Hitlerem, podczas gdy faszyści włoscy i hiszpańscy Polaków nie wymordowywali i nie zsyłali, ale przepuszczali ich przez swoje terytorium, umożliwiając im walkę z Hitlerem.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close