Jak rząd brytyjski zamknął „Wiadomości Polskie” w roku 1944

Od wybuchu wojny we Francji wprowadzono cenzurę prewencyjną czasopism. Drukarnia przesyłała całą ostateczną korektę numeru do cenzury, która skreślała ustępy uznane za niewłaściwe. Często pisma pojawiały się z białymi plamami, ale system był jasny i prosty, jak jasna i prosta jest umysłowość francuska. Z chwilą kiedy redaktor stosował się do wskazań cenzury, mógł być pewny że mu pisma nie zamkną.

Inaczej było w Wielkiej Brytanii, która przez cały czas wojny nie wprowadziła cenzury prewencyjnej. Cenzura dotyczyła tylko wiadomości wojskowych, których ogłoszenie mogłoby wspomóc nieprzyjaciela w jego wysiłku wojennym. Ocena wszystkiego co nie było faktem, informacją, ale opinią, komentarzem, przewidywaniem, należała wyłącznie do kompetencji redaktora.

Wczesną jesienią 1941, bez uprzedzenia redaktora i wydawcy „Wiadomości”, brytyjskie ministerstwo zleciło drukarni, w której „Wiadomości” się składały, przesyłanie całego materiału do cenzury, jednocześnie urzędniczka cenzury powiadomiła metrampaża, że telefonicznie będzie mu udzielała wszelkiego rodzaju zleceń co do skreśleń w artykułach.

To obcesowe – żeby nie użyć innego wyrażenia – zachowanie się ministerstwa informacji w sprawie natury dość delikatnej (chodziło tu nie o informacje wojskowe, ale o stosunek do Rosji, sprawę natury politycznej, nie podlegającą w najdrobniejszym stopniu cenzurze) spowodowało protest „Wiadomości”, wycofanie się ministerstwa ze swego stanowiska i ustalenie modus vivendi, polegającego nie na wydawaniu przez cenzurę rozkazów drukarni, ale na porozumiewaniu się z redakcją w razie powstawania wątpliwości.

SKREŚLENIA CENZURY

W stosunku do „Wiadomości” cenzura brytyjska pozwalała sobie na daleko idącą bezceremonialność. Nie wiadomo dlaczego, była szczególnie drażliwa na notatki związane ze sprawą murzyńską. Tak np. skreślono wiadomość, że „Sunday Express” z 20 września 1942 zamieścił artykuł ministra informacji Brackena, nawołujący do zarzucenia przesądów wobec ludzi kolorowych. Jeśli chodziło o drażliwość amerykańską, było to tym dziwniejsze, że „Sunday Express”, wychodzący w kilkumilionowym nakładzie po angielsku, miał nieco większe szanse dostania się do rąk Amerykanina niż „Wiadomości” wychodzące w nakładzie kilkutysięcznym po polsku. Ale drogi głupoty cenzury są niezbadane.

Rzecz prosta, że w tego rodzaju „trivial matters” redakcja „Wiadomości” ustępowała. Natomiast w sprawach zasadniczych odwoływała się do instancji wyższych, przeważnie osiągając wyjście kompromisowe. W kilku wypadkach dużą pomoc okazał redakcji Hemar, który dzięki doskonałemu opanowaniu języka angielskiego oraz talentowi krasomówczemu, wspartemu logiką w rozumowaniu i dowcipem w przekonywaniu, nie tylko ocalił swój własny wiersz o Wandzie Wasilewskiej, ale i znaczną część artykułu Wańkowicza „Międzymorze”, początkowo zakwestionowanego w całości.

Nie udało się natomiast ocalić memoriału Polaków amerykańskich do Prezydenta Roosevelta, początkowo puszczonego a później zatrzymanego, mimo że był drukowany swobodnie w Ameryce a miał także swobodny obieg jako broszura w Wielkiej Brytanii.

Trudno zacytować wszystkie skreślenia dokonane przez cenzurę. Zacytujemy ważniejsze.

W polemice z „Picture Post” skreślono, że złamanie przez Rosję umów miało charakter „zdradziecki” i że zesłańcy polscy uratowali się z „piekła” Rosji, a w polemice z „Evening Dispatch”, że okupanci sowieccy „stosowali wobec obywateli polskich tak samo okrutne metody, jakie obecnie stosują okupanci niemieccy”.

W przedruku z artykułów Matuszewskiego z „Nowego Świata” skreślono zdanie: „Gdzie jest gen. Stanisław Haller, którego ślad ginie w sowieckim więzieniu? Gdzie polska generalicja w Sowietach? Gdzie osiem tysięcy pułkowników, podpułkowników, majorów, kapitanów, poruczników wojsk polskich? Gdzie sędziowie i prokuratorzy? Gdzie dziesiątki tysięcy chłopów, wywiezionych w głąb Rosji z Małopolski, Wołynia, Polesia, Wileńszczyzny? Gdzie setki tysięcy kobiet i dzieci? Gdzie dziesiątki tysięcy mężczyzn zdolnych do noszenia broni?” oraz zdanie, że Rosja postawiła się na równi z Niemcami, gdy „dziesiątkowała ludność i skazywała inteligencje krajów okupowanych na nieludzkie warunki obozów pracy przymusowej”.

Skreślono przedruk z „Weekly Review”, stwierdzającej że „Rosja zawarła z nami przymierze dopiero wtedy gdy została napadnięta przez swego poprzedniego wspólnika”.

W artykule Nowakowskiego „Grudka ziemi” skreślono ustęp, że trzeba pomyśleć o księdze żałobnej, „na którą składałyby się dwa tomy, więc niemiecki i rosyjski, oba rozmiarami i okrucieństwami sobie dorównujące”.

W polemice z „Daily Worker”em skreślono zdanie o „postępowaniu dotychczasowym Rosji, jej złej woli i nikczemnej taktyce agentów rosyjskich”.

W angielskim tekście listu Zahorskiej do „Evening Standard”u usunięto m.in. ustęp o zaginionych oficerach polskich w Rosji i o „okropnych, niczym nie usprawiedliwionych cierpieniach Polaków w Rosji”, zastępując nadto określenie śmiertelności w łagrach: „60-90%” określeniem „wysoka”, a określenie warunków pracy w łagrach: „zbliżone do niewolnictwa” określeniem „bardzo ciężkie”.

W przedruku artykułu Lechonia z „Tygodnika Polskiego” skreślono: „Kto wmawia narodowi czeskiemu, że Polska jest jego wrogiem, kto w tej nienawiści szuka dla niego oparcia już nie, jak przedtem, wśród dalekich przyjaciół, ale wśród bliskich wrogów, czyhających na jego zgubę, ten szaleńczo prowadzi tę samą politykę, która doprowadziła kiedyś do oddania Sudetów i do prezydentury pana Hachy. Jak za dawną polityką pruską, tak i za zaledwie dziś zmienioną, idzie nieuchronnie protektorat, o którego formy niech się czescy wrogowie Polaków zapytają pułkownika polskiego Sokola, który spotkał na Syberii zaprzęgniętego do taczki jednego z ministrów litewskich, który w r. 1940 jeździł do Moskwy oddawać Litwę pod protektorat Sowietów”.

W „Zdradzie klerka” Hemara skreślono zdanie, że Rosja i Niemcy są „naszymi nieprzyjaciółmi”.

W artykule Strońskiego „Polska i Rosja: co dalej?” skreślono zdanie: „Gdyby na wokandę międzynarodową miał wpłynąć zatarg o ziemie wschodnie Polski”

W artykule Nowakowskiego „Boży pokój” skreślono zdanie: „Dziś wiemy wszystko: Rosja nie chce Polski. Ani „silnej”, ani „niepodległej”, ani – och, jakież w tym było szyderstwo – Polski – katolickiej”. Ona nie chce żadnej Polski. Jest to jasne, i tylko ślepiec może się dłużej łudzić”.

W artykule Nowakowskiego „Kochany Ksawery” skreślono wzmiankę, że członkowie ambasady polskiej w Rosji byli aresztowani, ponadto zastąpiono w określeniu umowy polsko-sowieckiej słowo „papierek” słowem „dokument”, a w stwierdzeniu że ilość więźniów w Rosji w porównaniu z czasami carskimi podwyższyła się, słowo „sześćdziesięciokrotnie” – słowem „wielokrotnie”.

Skreślono przedruk ustępu z artykułu w „Weekly Review” że Rosja po zajęciu połowy Polski w r. 1939 „traktowała ludność tego zagarniętego kraju z okrucieństwem, z którym współzawodniczyć mógłby tylko Hun”.

Skreślono w całości list Łukasiewicza do „New Statesman”a oraz list polskiego Ukraińca Góryna do redakcji „Wiadomości”.

KATYŃ

Mimo tak uciążliwej cenzury „Wiadomości Polskie” nie wydrukowały nigdy ani słowa, które by nie było „passed by the censor”. Raz jeden, po odsłonięciu sprawy wymordowania przez bolszewików oficerów polskich w Katyniu, na znak protestu przeciwko skreśleniom, artykuł Zygmunta Nowakowskiego „Castrum doloris” w nr. 164 z 2 maja 1943 ukazał się z białymi plamami.

COFNIĘCIE PRZYDZIAŁU PAPIERU I POZWOLENIA NA WYDAWANIE PISMA

Mimo że jak już podkreśliliśmy, „Wiadomości” ani w jednym wypadku nie przekroczyły wskazań cenzury, stawały się one coraz bardziej kłopotliwą pozycją w miarę pogarszania się stosunków polsko-sowieckich. Prasa komunistyczna w Moskwie ziała nienawiścią do Polski i prawowitego rządu polskiego, a wtórowała jej w tym prasa komunistyczna i lewicowa w Wielkiej Brytanii, ale to się nie liczyło. Liczyło się natomiast każde słowo, odpierające roszczenia sowieckie, w „Wiadomościach”. Decyzja zamknięcia „Wiadomości” zapadła zapewne na początku r. 1944, i szukano tylko pretekstu by ją wprowadzić w życie. Przede wszystkim oczyszczono przedpole. Niespodziewanie 20 stycznia 1944 dyrektor sekcji europejskiej ministerstwa informacji zawiadomił redaktora „Wiadomości”, że wprawdzie do tej pory cenzura występowała „od czasu do czasu jako cenzura polityczna, ale miało to na celu wyłącznie udzielenie Panu i kolegom Pana pomocy w celu uniknięcia pewnych potrzasków, w które mógłby Pan wpaść (to avoid certain pitfalls into which you might have stumbled). Obecnie jej kierownicza ręka została usunięta (their guiding hand is now removed)”

Powstawało pytanie, dlaczego owa „kierownicza ręka” została nagle usunięta. Odpowiedź była prosta. Póki „Wiadomości” stosowały się do wskazówek „kierowniczej ręki”, nie można się było do nich przyczepić. Ponieważ postanowiono „Wiadomości” zamknąć, trzeba się było do nich przyczepić: dlatego „kierowniczą rękę” usunięto, zastawiając na „Wiadomości” potrzask, przed którym dawniej owa „kierownicza ręka” „Wiadomości” chroniła. Ale unikanie przez „Wiadomości” „potrzasków” prowadziłoby do wyrzeczenia się obrony elementarnych interesów polskich. Na to redakcja „Wiadomości” nie mogła się zgodzić, a lojalny wydawca podzielił jej stanowisko. Kości były rzucone.

9 lutego 1944 wskutek, zlecenia ministerstwa informacji ministerstwo zaopatrzenia cofnęło „Wiadomościom” przydział papieru, a ministerstwo informacji pozwolenie na wydawanie pisma.

Zamknięcie „Wiadomości” było nie tylko uczynkiem obrzydliwym, ale i głupim. Już niedaleka przyszłość wykazała, że jeśli chodzi o Rosję, nie „realiści” Churchill, Eden i Bracken mieli rację, ale polscy „romantycy”. Na razie jednak zamknięcie „Wiadomości” osiągało trzy cele: 1) przygotowywało polską opinię publiczną do wyzbycia się złudzeń; 2) w przede dniu pierwszej antypolskiej mowy Churchilla w Izbie Gmin usuwało pismo o dużym nakładzie i zasięgu i kneblowało usta niezależnej publicystyce polskiej; 3) było etapem w zaskarbianiu sobie łask Stalina, wrażliwego na głosy prasy polskiej.

INTERPELACJA W PARLAMENCIE

17 lutego konserwatywny członek parlamentu mjr. Petherick interpelował ministra informacji Brendan Brackena*), dlaczego „Wiadomości Polskie” zostały zamknięte. Do tego pytania labourzysta Ivor Thomas dołączył trzy dodatkowe pytania: czy minister może wskazać artykuły, które spowodowały zamknięcie „Wiadomości”; czy „Wiadomości” wydrukowały cokolwiek wbrew wskazówkom cenzora; czy decyzja w sprawie zamknięcia „Wiadomości” jest nieodwołalna?

Bracken odpowiada, że już 23 czerwca 1943 ostrzegał pisma, które „stwarzają niezgodę w łonie Narodów Zjednoczonych”. „Wiadomości” zawierały gwałtowne ataki na rząd sowiecki, nadto znieważały (abused) rząd polski. Mimo ostrzeżeń, by nie nadużywały gościnności brytyjskiej, w dalszym ciągu podniecały niezgodę pomiędzy naszymi sprzymierzeńcami, a wyjątki z „Wiadomości” były w rozległej mierze (widely) wyzyskiwane przez propagandę niemiecką. Z powodu szkodliwej działalności „Wiadomości” minister nie jest skłonny do zrewidowania swojej decyzji.

Mjr. Petherick prosi o dostarczenie angielskiego przekładu inkryminowanych miejsc (offending passages).

Poseł konserwatywny, Sir Archibald Southby, podkreślając że w sporze nie chce zajmować niczyjej strony, zapytuje, jakim sposobem wolna opinia polska może być usłyszana, jeżeli wyrażające ją pismo zostaje zawieszone.

Bracken odpowiada, że Polacy mają dosyć pism do rozporządzenia, po czym dodaje, że marynarze brytyjscy nie po to przywożą papier zza oceanu, by cudzoziemcy w Wielkiej Brytanii wspomagali propagandę niemiecką i siali niezgodę.

Przedstawiciel Niezależnej Partii Pracy McGovern pyta, czy Rosja żądała zamknięcia „Wiadomości” i od kiedy krytykowanie „władców Rosji” jest zbrodnią.

Bracken odpowiada, że krytykowanie Rosji nie jest zbrodnią, ale ponieważ zbliżamy się do jednego z najokropniejszych okresów wojny, rozsądek nakazuje stwarzać jedność pomiędzy sprzymierzeńcami a nie próbować siać niezgodę.

Argumenty p. Brackena miały charakter czysto demagogiczny. Gdyby p. Bracken miał odwagę powiedzenia prawdy, powiedziałby, ze zamyka „Wiadomości” dlatego że utrudniają tranzakcję sprzedaży Polski Sowietom. Na argument, że marynarze brytyjscy nie po to przywożą papier zza oceanu by Polacy siali niezgodę, można by było odpowiedzieć, że również marynarze polscy nie po to przywożą papier zza oceanu, by prasa brytyjska głosiła konieczność nowego rozbioru Polski, przy czym argument ten miałby tym większe uzasadnienie że w czasie wojny marynarze polscy przywieźli znacznie więcej papieru dla prasy brytyjskiej niż marynarze brytyjscy dla prasy polskiej. Na argument, że propaganda niemiecka wyzyskuje artykuły w „Wiadomościach” dla swoich celów, można by było odpowiedzieć, że wyzyskuje ona również wystąpienia brytyjskich mężów stanu i że wyzyskała zamknięcie „Wiadomości” przez p. Brackena.

Ale tego wszystkiego nie można było powiedzieć, bo nie było gdzie. Prasa polska – ze względu na ustawicznie wiszący nad jej głową miecz Damoklesa w postaci przydziału papieru – musiała być ostrożna, prasa brytyjska przyjęła fakt zamknięcia „Wiadomości” z całkowitą obojętnością. Artykuł „Scotsman”a, sympatyzujące z „Wiadomościami” notatki „Daily Sketch”, „Tablet” i „Weekly Review”, lojalna gościna udzielona przez „Daily Telegraph” dwum listom Zygmunta Nowakowskiego, to chyba wszystko godne zanotowania. „Daily Express” tryumfalnie obwieszczał że zamknięcie „Wiadomości” zrobiło dobre wrażenie w Moskwie.

BEZPOŚREDNIE PRZYCZYNY ZAMKNIĘCIA

Jakie artykuły spowodowały zamknięcie „Wiadomości”, trudno się było dowiedzieć. Dopiero 15 maja 1944 Ivor Thomas zawiadomił redaktora „Wiadomości”, że zamknięcie spowodowały: artykuły Zygmunta Nowakowskiego „Cóż tam, panie, w polityce?” w nr. 195, „Coś podobnego, ale o czymś innym” w nr. 203, „O drugie „nie!” w nr. 204 oraz artykuł (po angielsku) Odette Keun „Reflections of an European” w nr. 205.

REAKCJA PRASY POLSKIEJ

Zamknięcie „Wiadomości” zrobiło duże wrażenie wśród Polaków na emigracji. Dajemy niżej kilka wyjątków z prasy polskiej.

Stanisław Mackiewicz w broszurze „Nowogródek”: „…9 lutego zaskoczeni zostaliśmy zamknięciem największego i najpoczytniejszego oraz niewątpliwie najlepiej redagowanego tygodnika na emigracji. Można było mieć zastrzeżenia co do charakteru działalności redaktora Grydzewskiego… ale była to działalność duża, ożywiająca i pomnażająca kulturę Polsce. Na emigracji zaś najważniejsze było, że kontynuował on nić kultury polskiej. W czasie tamtej… wojny widziałem w tygodniowej ilustracji fotografie przebudowania sieci tramwajowej w stolicy jednego z państw walczących. Podpis pod fotografiami brzmiał: „Wielkie dzieło pokojowe podczas wojny”. Otóż i o pracy redaktora Grydzewskiego w londyńskich „Wiadomościach” powiedzieć można, że było to wielkie dzieło pokojowe podczas wojny. Jeśli mieliśmy czasami pretensje, że nie pracował on tak właśnie jakby się nam to podobało, to czemuż nikt z nas nie umiał tego robić co on robił tak dobrze? Już w Warszawie i w Polsce stale spotykaliśmy się z publiczną dyskusją na temat co powinny „Wiadomości” drukować a co nie, z wtrącaniem się osób trzecich do spraw wewnętrznych tej redakcji. Tkwił w tym największy dla redaktora Grydzewskiego hołd i pochlebstwo, było to uważanie jego pisma za rodzaj instytucji publicznej, o której sprawach można i należy dyskutować w interesie dobra publicznego, jak o sprawach rządu czy sejmu. To też stwierdźmy, że od czasu śmierci gen. Sikorskiego żadna wiadomość z życia wewnętrznowychodźczego nie zrobiła na naszej emigracji tak dużego wrażenia, jak owo zamknięcie „Wiadomości”. W pracy politycznej „Wiadomości” także były czasami usterki i gaffy, ale bilans ogólny był absolutnie dodatni. Znakomity pisarz Zygmunt Nowakowski w szeregu świetnych felietonów, napisanych pod wrażeniem wydarzeń politycznych, ujawnił swe czułe, wrażliwe, polskie, arcypolskie serce. Przyłączamy się do ogólnego żalu, że jego pióro na tak niespodziane natrafiło przeszkody”.

Marian E. Rojek w „Myśli Polskiej” z 15 lutego: „…represję zastosowano wobec „Wiadomości Polskich” nie w związku z jednym jakimś wystąpieniem, lecz z całą linią publicystyczną pisma w sporze wytaczanym Polsce przez Sowiety. Była to przede wszystkim linia gorącej obrony polskich praw i polskich ziem. I stąd złowróżbne znaczenie tej represji. Zawieszenie bowiem „Wiadomości Polskich” nie tylko uszczupla znacznie polski stan posiadania na emigracji – w tym zakresie twórczości ludzkiej, który Polakom w Kraju odebrany został całkowicie. …W polskim życiu wewnętrznym „Myśl Polska” nie była zbyt blisko „Wiadomości Polskich”, wywodzących się z przedwojennych „Wiadomości Literackich”. Kiedy jednak chodzi o same podstawy istnienia swobodnej i nieskrępowanej prasy polskiej, to oddalenie wzajemne maleje do rozmiarów nieznacznych, z zewnątrz może nawet niedostrzegalnych… W tej ciężkiej więc i dramatycznej naprawdę dla zagrożonego pisma polskiego chwili dajemy na tym miejscu świadectwo, iż „Wiadomości Polskie” wiele wnosiły do pisarstwa i publicystyki polskiej, że jak najgoręcej służyły sprawie niepodległości i całości Polski, a przez to sprawie wolności i swobodnego rozwoju wszystkich Narodów Zjednoczonych. Zamilknięcie na stałe tego świetnego tygodnika byłoby bardzo dużą stratą dla kultury polskiej i dla polskiego życia na emigracji”

„Listy z Londynu” z 29 lutego: „Na łamach „Listów z Londynu” polemizowaliśmy nieraz ostro z poszczególnymi artykułami „Wiadomości”. Wskazywaliśmy szczerze błędne wystąpienia niektórych artykułów w tym piśmie… W imię prawdy stwierdzić wszelako wypada, że dwieście pięć numerów „Wiadomości Polskich”, wydanych na obczyźnie, to świadectwo pracy, które zaszczyt przynosi kulturze i piśmiennictwu polskiemu. W historii tego piśmiennictwa „Wiadomości” pozostaną pozycją trwałą i kartą piękną. Intencje redaktorów tego pisma były ideowe i czyste. Polityka redakcji była polityką polską. Formalne walory pisma były ponad wszelką pochwałę wielkie. Mało literatur za granicą może się poszczycić pismem tak wzorowo i tak umiejętnie redagowanym w warunkach wyjątkowo trudnych i nie sprzyjających pracy spokojnej. Polacy na obczyźnie odczują brak „Wiadomości” dotkliwie”.

„Biuletyn Organizacyjny” Komitetu Narodowego Amerykanów Pochodzenia Polskiego (luty): „Wiadomości Polskie” w Londynie były tym pismem, które, najchwalebniej może, wywiązywało się z trudnej, ciężkiej, odpowiedzialnej roli. Dlatego przede wszystkim że było to pismo niezależne. Nie poddało się ono żadnemu biurokratycznemu kierownictwu, nie dało się nikomu kupić. Było doprawdy i w najtrudniejszych warunkach wierne pierwszej zasadzie uczciwego dziennikarstwa – wolności słowa… Będąc pismem całkowicie niezależnym, nie były przecież „Wiadomości Polskie” pismem zamkniętym. Nie reprezentowało ono żadnego ciasnego kierunku, nie było pismem partii ani tym bardziej kliki. Na łamach „Wiadomości” zabierali głos przedstawiciele najrozmaitszych kierunków myśli politycznej: od Ciołkosza (P.P.S.) do Matuszewskiego (piłsudczycy), od Strońskiego (były minister gabinetu Sikorskiego) do Łukasiewicza, od Filipowicza (demokraci) do Mackiewicza (konserwatyści). Jedynym warunkiem znalezienia się na szpaltach „Wiadomości Polskich” była uczciwość i wiara w to co się mówi. Wśród pism polskich na emigracji, z których wiele – niestety – zależnych jest od subsydiów urzędowych i urzędowej cenzury, „Wiadomości Polskie” były jednym z niewielu chlubnych i szczytnych wyjątków. Było to pismo tak łapczywie czytane przez wojskową i niewojskową emigrację z Polski że potrafiło być całkowicie samowystarczalne. Spełniało ono w Londynie zadanie zupełnie szczególne. Wobec prasy angielskiej, która w znacznej części została opanowana przez wpływy sowieckie, „Wiadomości Polskie” pełniły odważnie i bezkompromisowo rolę obrońcy prawdy i Polski… Oto tło, na jakim należy oceniać posunięcie angielskiego ministra informacji… Pan Bracken zaznaczył się już nieszczęśliwym wystąpieniem podczas konferencji w Quebec. Oświadczył on wówczas dziennikarzom krajów sprzymierzonych, że „Rosja jest państwem, które nigdy nie złamało żadnego traktatu”. Bardzo złośliwe drwinki z tego powiedzenia potoczyły się, jak echo, przez całą prasę amerykańską. Dzisiejsze przecież postępowanie p. Brackena wskazuje już nie na to, że nie zna się on na rzeczach, o jakich mówi, lecz na to, że obce mu jest poczucie bezstronności – więcej, że obce mu jest poczucie wielkości Anglii. Pan Bracken oddał złą usługę swemu krajowi… Jak bowiem rzeczy wyglądają w Londynie? Wyglądają tak, że każdy pismak sowiecki oczernia bezkarnie Polskę, naród polski, wojsko polskie, rząd polski. Komunistyczny „Daily Worker”… każdego dnia oblewa Polskę kubłami pomyj… w tych warunkach, kiedy Polska codziennie jest szarpana, szczuta i znieważana – wolność prasy wymagała także, by Polakom wolno było chociaż się bronić. Ta obrona była słaba i nikła – cóż znaczył głos pisma, drukowanego w większej części po polsku, a kawałkami tylko po angielsku – w stosunku do ogromnych nakładów dzienników, Polskę oczerniających? Znaczył niewiele. Obrona praw Polski przez „Wiadomości Polskie” miała przede wszystkim charakter dokumentu. Na zarzuty przychodziła odpowiedź. Nie rozlegała się ona pełnym echem po Anglii. Ale jednak była i pozostawała w tych aktach, w których historia odnotuje prawdę dla potomności. Zamykając „Wiadomości Polskie” i pozostawiając wolność wszystkim sowieckim pismom i wszystkim sowieckim agentom, by podkopywali niepodległość Polski, aby działali w kierunku zniszczenia państwa polskiego, aby obrażali tego żołnierza, który bronił Londynu wówczas gdy Sowiety dostawiały benzynę dla niemieckich samolotów bombardujących Londyn – p. Bracken wystawił sobie świadectwo człowieka, który nie ma poczucia nie tylko wdzięczności, ale najprostszej przyzwoitości. Jego to domu bronili polscy lotnicy, których praw dzisiaj nie pozwala on bronić wolnemu polskiemu słowu na terenie Anglii. Nie wahamy się nazwać postępku p. Brackena czynem haniebnym, który na długo pozostanie – jak piętno na czole – w najsmutniejszych kronikach dziejów Anglii. Pan Bracken zajmie również miejsce w historii Polski. Zajmie je tuż obok Goebbelsa. Zajmie je obok żandarmów i cenzorów carskich. Mówimy mu to prosto w oczy. Polska jest wierna w przyjaźni. Ale Polska nie odpuszcza zdrady”.

GŁOSY CZYTELNIKÓW

Z licznych listów czytelników wybieramy kilka ustępów: „Wiadomości Polskie”, broniąc przez cztery lata wojny naszych praw i interesów, były wyrazem naszych pragnień i naszej opinii. Ich odważna i umiejętna redakcja zyskała wśród nas wdzięczność i szacunek”. – „…nie ma już organu, który by bronił sprawy Polski, odpierał ataki, skierowywane przeciw nam przez bolszewików i przez część prasy angielskiej, wysługującej się Rosji a wrogo usposobionej do Polski”… – „W powodzi zakłamania, płycizny, wazeliniarstwa i braku godności narodowej prasy oficjalnej, „Wiadomości” przedstawiały poziom i kierunek godny naszego narodu”… – „..wierzymy mocno, ze ducha „Wiadomości” nikt zamknąć nie zdoła i że przemówi on znów niebawem, jak zawsze czujny i nieprzejednany w obronie naszych świętych praw”. – „Zawieszenie „Wiadomości” uważamy za nałożenie kajdan na nasze prawo do walki o sprawiedliwość i o prawdę”… -„Ośmielam się przesłać wyrazy szacunku i uznania za nieustępliwe stanowisko w sprawach rosyjskich, które doprowadziło do zawieszenia „Wiadomości” na terenie „wolnej i demokratycznej Anglii”. Lord „How-How” 11 lutego o godz. 10.30 wiecz. zawiadomił o tym narody, oświadczając równocześnie, że na terenie generalnej gubernii wychodzą pisma polskie… władze angielskie dobrze się przysłużyły propagandzie niemieckiej, która nie omieszka ogłosić to na terenie okupowanej Polski”. -„…chciałem podziękować… za obronę ziem wschodnich (jestem wileńczukiem). „Wiadomości” potrafiły przedstawić tę sprawę jasno i stanowczo, gdy inni milczą lub ograniczają się do niedomówień”.

Nie brakło i głosów angielskich: „I read your letter in the „Daily Telegraph” with interest and felt I should like to write and tell you how much I sympathize with Poland and her cause, and therefore with your paper also. The ban of the „Wiadomości Polskie” seems to me at least most unfair”. – „I don’t know the rights and the wrongs of the matter (except that the Russians are allowed to call everybody every name under the sun, and that nobody can call the Russians anything but the Brightest-Lights-in-the-Cosmic-Firmament), but I do know that this must be a great blow to you, and I am very sorry indeed”. – „All my sympathies are with „Wiadomości” and Poland in the present crisis”.

*

„Wiadomości Literackie” zmiótł najazd niemiecki, „Wiadomości Polskie” usunęła inspiracja rosyjska, jest rzeczą ciekawą, czy „Wiadomości” upadną wskutek obojętności polskiej?

——
*) Brendan Bracken należy do najmniej popularnych polityków konserwatywnych; nawet we własnym stronnictwie nie doznaje zbyt wielkiego poparcia. W wyborach 26 lipca 1945 stracił dla torysów pewny okręg Paddingtonu (północ), zdobywając zaledwie 10.093 głosów przeciw 16.638, które padły na kandydata Labour Party (w r. 1935 konserwatyści zdobyli w tym okręgu 17.153 głosów, labourzyści 9.925). Ponieważ Churchill bardzo sobie życzył mieć Brackena w parlamencie, postawiono go przy najbliższej okazji (wybory uzupełniające 15 listopada 1945) w ultrapewnym Bournemouth. Okręg ten zdobył 22.980 głosami przeciwko 16.526 labou-rzystowskich. Ale i tu osiągnął pewnego rodzaju rekord: w wyborach w r. 1945 konserwatywny poprzednik Brackena uzyskał 34.544 głosów przeciwko 13.522 głosom labourzystowskim. W ten sposób większość konserwatywną sprowadził katastrofalny Bracken w ciągu niespełna pięciu miesięcy z 21.022 głosów do 6.454 głosów.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close