Jak zdradzono Polskę

W korespondencji Stalina z Churchillem i Rooseveltem, ogłoszonej przez Sowiety*), sprawa Polski zajmuje więcej miejsca od wszystkich innych. Błędem byłoby wszakże wysnuwać stąd wniosek ze wywołała ona najwięcej sporów między Anglosasami a Stalinem. Z przebiegu korespondencji widać raczej że Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zdecydowane były już od samego początku poświęcić sojusznika polskiego ku korzyści możnego a niepewnego sojusznika sowieckiego.

Istniały wszakże trudności natury taktycznej, które nakazywały Anglosasom szczególną oględność. Oto Polska brała wraz z nimi udział w wojnie od pierwszego dnia, gdy Sowiety były sprzymierzeńcem Niemiec; Polska była związana z Wielką Brytanią formalnym sojuszem, którego nie można było ni stąd ni z owąd jawnie porzucić. Sowiety przez układ z Niemcami z 23 sierpnia 1939, przez napaść na Polskę 17 września 1939, wreszcie przez układ rozbiorczy zawarty z Niemcami 28 września 1939, były w stosunku do Polski państwem napastniczym i nieprzyjacielskim. Przestały być dopiero, gdy same zostały napadnięte przez Niemcy 22 czerwca 1941 i gdy pod patronatem brytyjskim nastąpił układ sowiecko-polski z 30 lipca 1941. Te okoliczności sprawiły że Wielka Brytania i Stany Zjednoczone musiały liczyć się z opinią swoich krajów i działać w taki sposób żeby swoje zamiary porzucenia Polski jak najszczelniej ukrywać. Wymagało to z ich strony wielu zachodów oraz cierpliwości.

Stalin, całkiem na odwrót, dbał raczej o to żeby oddanie Polski pod panowanie sowieckie odbyło się możliwie prędko i jawnie. Wiązało się to z całością jego zamysłów opanowania Europy środkowo-wschodniej oraz wzbudzenia przeświadczenia w narodach, które chciał poddać swej władzy, że mocarstwa zachodnie nie mają ani możności ani woli wzięcia ich w obronę. Stąd właśnie poszczególne fazy przejmowania Polski pod władzę sowiecką wywoływały nie kończące się korespondencje przywódców trzech mocarstw, w których Anglosasi dopominali się o stosowanie różnorakich zabiegów dla ratowania pozorów lojalności, Stalin zaś zawsze upierał się przy swoim.

KATYŃ

Za pierwszą fazę ujawniania zaborczych zamierzeń Sowietów wobec Polski, od czasu zawarcia układu Sikorski-Majskij, trzeba uważać sprawę Katynia. Posłużyła ona Sowietom do zerwania stosunków z rządem polskim, co było im potrzebne jako punkt wyjścia do utworzenia później swojej własnej administracji dla Polski. Stalin zawiadamia Churchilla i Roosevelta o zerwaniu stosunków z rządem polskim bez uprzedniej zapowiedzi. Pisze: „Wroga Związkowi Sowieckiemu oszczercza kampania, podjęta przez faszystów niemieckich w związku z zabitymi przez nich samych oficerami polskimi w okolicy Smoleńska, na obszarze zajętym przez wojska niemieckie, była natychmiast podchwycona przez rząd p. Sikorskiego… Rząd p. Sikorskiego nie uznał za właściwe zwrócić się do rządu sowieckiego z jakimikolwiek zapytaniami w celu wyjaśnienia tej sprawy… Władze hitlerowskie odgrywają komedię śledztwa, w której posługują się dobranymi przez siebie profaszystowskimi czynnikami z okupowanej Polski… Tak rząd p. Sikorskiego jak i rząd hitlerowski wciągnął do śledztwa Międzynarodowy Czerwony Krzyż, zmuszony w warunkach terroru… do brania udziału w tej komedii śledztwa, której reżyserem jest Hitler… Okoliczność że wroga kampania przeciwko Związkowi Sowieckiemu została podjęta jednocześnie w prasie niemieckiej i polskiej i prowadzona jest według jednego planu, nie pozostawia żadnej wątpliwości że pomiędzy wrogiem sprzymierzonych Hitlerem a rządem p. Sikorskiego istnieje kontakt i zmowa co do prowadzenia tej wrogiej kampanii. Gdy narody Związku Sowieckiego przelewają krew w ciężkich walkach z hitlerowskimi Niemcami… rząd p. Sikorskiego, dla przypodobania się tyranii Hitlera, zadaje wiarołomny cios Związkowi Sowieckemu… Obecny rząd polski, który stoczył się na drogę zmowy z rządem hitlerowskim, zerwał faktycznie stosunki sojusznicze z Z.S.R.S. Wobec tego wszystkiego rząd sowiecki doszedł do przekonania o konieczności zerwania stosunków z tym rządem” (21 kwietnia 1943).

Ten krok sowiecki był oczywiście bardzo nie na rękę Wielkiej Brytanii i Stanom Zjednoczonym, nie tylko bowiem ujawniał jaskrawo „rozdźwięk między sojusznikami”, propagandowo szkodliwy, ale był związany ze sprawą Katynia, której potworność trudna była do ukrycia. Dlatego odpowiedź Churchilla i Roosevelta, choć nie jednakowa w tonie, zmierza do tego samego: do takiego wyinterpretowania decyzji sowieckiej aby mogła ona uchodzić nie za krok ostateczny, ale za chwilowe rozluźnienie stosunków między obu rządami. Co się tyczy samej sprawy, czyli wykrycia okoliczności śmierci oficerów polskich w lasku katyńskim, tak Churchill jak Roosevelt, choć nie podejmują tezy sowieckiej że sprawcami morderstw są Niemcy, sprzeciwiają się stanowczo wszelkim próbom wykrycia prawdy.

Churchill pisze: „Będziemy oczywiście energicznie sprzeciwiali się jakiemukolwiek „śledztwu” Międzynarodowego Czerwonego Krzyża czy innego organu na obszarach pozostających pod władzą Hitlera… My także nigdy nie usprawiedliwialibyśmy jakichkolwiek porozumień z Niemcami czy jakiegokolwiek rodzaju kontaktu z nimi i będziemy nastawali na to wobec naszych sojuszników polskich… Położenie Sikorskiego jest bardzo trudne; jest on daleki od nastrojów proniemieckich i od zmowy z Niemcami, ale pozostaje pod groźbą obalenia przez Polaków, którzy uważają że bronił niedostatecznie swego narodu przed Sowietami. Jeżeli on odejdzie, dostaniemy kogoś gorszego. Dlatego mam nadzieję że decyzję Pana o „zerwaniu stosunków” należy rozumieć raczej jako ostatnie ostrzeżenie, niż jako zerwanie, oraz że nie będzie ona ujawniona, przynajmniej do czasu gdy nie będą wypróbowane wszystkie inne plany. Publiczne ujawnienie decyzji o zerwaniu przyniosłoby jak największą szkodę w Stanach Zjednoczonych gdzie Polacy są liczni i mają duże wpływy” (24 kwietnia 1943).

Depesza Roosevelta jest o wiele krótsza. Tak jak Churchill, namawia on Stalina do traktowania decyzji zerwania stosunków z rządem polskim jako „tymczasowego przerwania rozmów z tym rządem”. Dodaje że „nie może uwierzyć aby Sikorski w jakiejkolwiek bądź mierze współdziałał z hitlerowskimi gangsterami”. Wyraża nadzieję że Churchill znajdzie sposób skłonienia rządu polskiego „do działania w przyszłości w większej zgodzie ze zdrowym rozsądkiem”. Oględność jego sformułowań wyjaśniają jego słowa: „Mam w Stanach Zjednoczonych kilka milionów Polaków, których wielka liczba służy w wojsku i flocie” (26 kwietnia 1943).

ZERWANIE STOSUNKÓW DYPLOMATYCZNYCH

Stalin nie posłuchał namów anglosaskich sojuszników. Zawiadomił Churchilla i Roosevelta że postanowienie już zapadło i że musi być ujawnione. Dodał do tego całkiem bezwstydne uzasadnienie: „Domagali się tego wszyscy moi koledzy, wobec wrogiej kampanii której polska prasa urzędowa ani na chwilę nie przerywa, a nawet wciąż wzmaga. Musiałem także liczyć się z opinią publiczną Związku Sowieckiego, która jest do głębi duszy wzburzona niewdzięcznością i wiarołomstwem rządu polskiego” (25 kwietnia 1943). W depeszy do Roosevelta Stalin był jeszcze zapalczywszy. Pisze: „Jest całkiem możliwe że p. Sikorski osobiście nie ma zamiaru współdziałać z hitlerowskimi gangsterami. Byłbym zadowolony gdyby takie przypuszczenie znalazło potwierdzenie. Sądzę jednak że niektóre prohitlerowskie elementy, bądź w rządzie polskim, bądź w otoczeniu p. Sikorskiego, pociągnęły go za sobą, tak że rząd polski, być może mimo swojej woli, stał się narzędziem w rękach Hitlera w wiadomej Panu kampanii antysowieckiej” (29 kwietnia 1943).

Churchill, dążąc wciąż do załagodzenia kłopotliwej sytuacji, donosi Stalinowi że gen. Sikorski, niebawem „w wyniku energicznego nacisku Edena, zobowiązał się nie nastawać na wszczęcie śledztwa przez Czerwony Krzyż i powiadomił o tym organy Czerwonego Krzyża w Bernie”. Wyjaśnił także że rząd polski wystąpił w tej sprawie pierwszy, nie oglądając się wcale na Niemców. Przypomniał że rząd polski już dawniej po kilkakroć upominał się u rządu sowieckiego o zaginionych oficerów, w tej liczbie także osobiście u Stalina. Niedawno wreszcie, jednocześnie ze zwróceniem się do Czerwonego Krzyża, rząd polski zwrócił się także do ambasadora sowieckiego Bogomołowa. Churchill dodał teraz zapewnienie którego brakło w poprzedniej depeszy: „Znam dobrze gen. Sikorskiego i jestem przekonany że nie mogła istnieć jakakolwiek zmowa między nim, jego rządem, a naszym wspólnym wrogiem, z którym prowadzi on zaciekłą i uporczywą walkę. Jego zwrócenie się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża było oczywistym błędem, ale jestem pewien że nie nastąpiło w zmowie z Niemcami”. W tych warunkach Churchill raz jeszcze prosi Stalina o porzucenie myśli o zerwaniu stosunków z rządem polskim, „co może tylko przynieść korzyść naszym wrogom” (25 kwietnia 1943).

Ta interwencja była wszakże bezowocna, bo zerwanie stosunków z rządem polskim było Stalinowi koniecznie potrzebne jako krok wstępny do dalszych zamysłów i nie chciał marnować dobrej sposobności. Churchillowi pozostało więc tylko wyrażenie „rozczarowania że [Stalin] uznał za konieczne powzięcie swojej decyzji bez uprzedzenia go”. Spodziewał się że „w duchu naszej umowy, podpisanej w ub. r., będziemy zawsze naradzali się wzajemnie w tak ważnych sprawach” (30 kwietnia 1943).

Nie mogąc sobie dać rady ze Stalinem, Churchill popróbował naprawić położenie od strony polskiej, mianowicie przez wywieranie nacisku na rząd i na prasę, żeby przestała pisać o Katyniu. Już we wcześniejszej depeszy (25 kwietnia 1943) powiadomił Stalina że „gen. Sikorski wstrzyma prasę polską od polemiki”, że on sam „bada możność zmuszenia do milczenia gazety polskie w Anglii, które napadały na rząd sowiecki, a także na Sikorskiego za jego dążenie do współpracy z rządem sowieckim”. Teraz Churchill pisze: „Eden i ja wskazaliśmy rządowi polskiemu że wznowienie przyjaźni czy współpracy z Sowietami nie jest możliwe, gdy rząd polski występuje przeciw rządowi sowieckiemu z obrażliwymi oskarżeniami i w taki sposób stwarza pozór podtrzymywania złośliwej propagandy nazistowskiej… Rząd polski zgodził się z tym poglądem i zapewnił o swojej chęci lojalnej współpracy z Panem”.

RZĄD LUBELSKI W PERSPEKTYWIE

Widocznie w tym czasie Churchill miał już także wiadomości że Stalin nosi się z myślą utworzenia swojego własnego rządu dla Polaków. W tej samej bowiem depeszy, bez żadnego widocznego związku ze sprawą Katynia czy ze zwróceniem się rządu polskiego do Czerwonego Krzyża, pisze: „Jak dotąd, sprawa ta była tryumfem Goebbelsa. Teraz głosi on usilnie że Z.S.R.S. będzie tworzył rząd polski na obszarze rosyjskim i że Z.S.R.S. będzie utrzymywał stosunki tylko z tym rządem. My oczywiście nie moglibyśmy uznać takiego rządu i utrzymywalibyśmy nadal stosunki z Sikorskim, który okazał się człowiekiem najpożyteczniejszym jakiego moglibyśmy znaleźć dla celów naszej wspólnej sprawy. Sądzę że taki sam będzie także pogląd Ameryki” (30 kwietnia 1943).

Ta niespodziana wzmianka o możliwości utworzenia rządu polskiego w Sowietach rozświetla, jak iskra w ciemności, rzeczywiste tło powiązań między Sowietami a Anglosasami w ich powojennych planach europejskich i światowych. W tym świetle sprawa Katynia schodzi właściwie na dalszy plan.

Odpowiedź Stalina, zgodnie z obyczajem sowieckim w takich razach, była ofensywna. Ma teraz pretensję już nie tylko do Polaków, ale i do Wielkiej Brytanii: „Antysowiecka kampania polska… nie natrafiła na żadne przeszkody w Londynie, przy czym rząd sowiecki nie został o niej uprzedzony… choć trudno sobie wyobrazić żeby rząd brytyjski nie był poinformowany o zamierzonej kampanii… Z punktu widzenia naszej umowy wypadało powstrzymać jednego z sojuszników od zadania ciosu drugiemu sojusznikowi, zwłaszcza gdy taki cios przynosi pomoc wspólnemu wrogowi. W każdym razie ja tak pojmuję obowiązki sojusznicze”. Stalinowi nie wystarcza przyrzeczenie Churchilla pohamowania prasy polskiej. Nie sądzi „by było tak łatwo narzucić dyscyplinę obecnemu rządowi polskiemu, jego otoczeniu prohitlerowskich krzykaczy i jego wyuzdanej prasie”. Nie wierzy w gotowość rządu polskiego do lojalnej współpracy: „W otoczeniu tego rządu jest taka masa czynników prohitlerowskich, a Sikorski jest wobec nich tak dalece bezradny i wystraszony że nie ma żadnej pewności czy potrafi on zachować lojalność w stosunkach z rządem sowieckim, gdyby nawet przypuścić że rzeczywiście chce być lojalny”.

O NAPRAWĘ RZĄDU LONDYŃSKIEGO

Ta dyskwalifikacja rządu polskiego jako możliwego partnera na dziś i na przyszłość, żywo przypomina stosunek Stalina do rządów innych krajów, na których chciał położyć rękę: do rządów Finlandii i Turcji. Nie poprzestaje on zresztą na samej dyskwalifikacji. Spór wszczęty z okazji sprawy Katynia próbuje spożytkować już zawczasu dla przeprowadzenia zmian w rządzie polskim, które byłyby przydatne później, gdy przyjdzie czas na urzeczywistnienie zamysłów sowieckich wobec Polski. Pisze że byłoby wskazane „by Wielka Brytania, Z.S.R.S. i U.S.A. poczynili zarządzenia dla ulepszenia składu obecnego rządu [polskiego], z punktu widzenia wzmocnienia jednolitego frontu sojuszników przeciwko Hitlerowi. Im prędzej to się stanie, tym lepiej”. Powołuje się przy tym na Edena, który po powrocie ze Stanów miał powiedzieć ambasadorowi Majskiemu że „stronnicy prezydenta Roosevelta uważają że obecny rząd polski nie ma pomyślnych perspektyw i powątpiewają by mógł on wrócić do Polski i objąć władzę, chociaż chcieliby oni zachować osobiście Sikorskiego”.

Jak widać, Stalin wybiega tutaj o dwa lata naprzód w swoich planach tworzenia rządu dla Polski przez trzy mocarstwa, i to z punktu widzenia ich „jednolitego frontu”, czyli według wskazań sowieckich. Ale nie odkrywa jeszcze w pełni kart. Na wzmiankę Churchilla o pogłoskach (które Churchill chytrze przypisuje Goebbelsowi) jakoby miał być utworzony w Rosji rząd dla Polski, odpowiada zaprzeczeniem: „Co się tyczy pogłosek puszczonych przez hitlerowców, jakoby Z.S.R.S. tworzył nowy rząd polski, to wymysły takie nie wymagają chyba zaprzeczenia. Nasz poseł już Panu o tym mówił” (4 maja 1943).

Churchillowi oczywiście także odpowiadałoby przebudowanie rządu polskiego, w taki sposób by mógł nim do woli kierować. Ale rozumie ryzyko takiego przedsięwzięcia w toku wojny, i to jeszcze po ujawnieniu sprawy katyńskiej. Próbuje tedy złagodzić gniew Stalina na Wielką Brytanię, z racji kłopotliwych dla Sowietów poczynań polskich. Uspokaja go że „prasa polska oraz wszystkie inne wydawnictwa w obcych językach będą w dalszym ciągu poddane kontroli”. Wyjaśnia mu trudności związane ze zmianą rządu polskiego: „Podzielam pogląd że można poprawić skład rządu polskiego, chociaż byłoby bardzo trudno znaleźć kogokolwiek lepszego. Myślę, podobnie jak i Pan, że Sikorski i niektórzy inni w każdym razie powinni być pozostawieni w rządzie. Gdyby Sikorski miał być zmuszony do przebudowania swego rządu pod naciskiem zewnętrznym, byłby prawdopodobnie obalony i wyrzucony i nie dostalibyśmy nikogo kto byłby równie dobry na jego miejscu. [Churchill nic jeszcze wtedy nie wiedział o Mikołajczyku]. Dlatego prawdopodobnie Sikorski nic zdoła przeprowadzić zmian niezwłocznie, jednakże postaram się wszelkimi sposobami przekonać go by działał w tym kierunku jak najprędzej. Porozumiem się w tej sprawie z prezydentem Rooseveltem” (12 maja 1943).

Gdyby kto miał jakiekolwiek wątpliwości co do tego że zerwanie stosunków z rządem polskim przez Sowiety z racji sprawy Katynia, było czymś innym niż pierwszym krokiem w urzeczywistnianiu zamysłów zaborczych wobec Polski, to rychłe przesunięcie przez Stalina punktu ciężkości z jego pretensji o złą taktykę rządu polskiego, na zagadnienie składu tegoż rządu, a tym więcej perspektyw tegoż rządu na objęcie władzy w Polsce po wojnie, wątpliwości te całkiem musi rozproszyć. Wyraźnie wychodzi przy tym na jaw, nie wypowiedziane co prawda, ale całkiem niedwuznaczne przyzwolenie Churchilla na plany Stalina. Nie przeczy on wcale twierdzeniom Stalina o silnych wpływach czynników prohitlerowskich w rządzie polskim. Nie przeczy zrazu nawet jego zarzutowi że rząd polski działał w zmowie z Hitlerem. Ba, udaje że podziela to podejrzenie, skoro pisze że potępia wszelkie kontakty z Niemcami i że będzie „nastawał na to wobec sojuszników polskich”. Przyłącza się także do poglądu Stalina o potrzebie zmiany rządu polskiego (i w tym samym kierunku!), doradzając tylko oględność i cierpliwość, by nieopatrznie nie budzić zbyt silnego oporu Polaków.

Nie było zatem między Sowietami a Wielką Brytanią żadnego „sporu o Polskę”, który Sowiety wygrały a Wielka Brytania przegrała. Pozycja polska była od samego początku Sowietom oddana bez walki. Być może, nie podobna było tej walki wygrać, w oderwaniu od całości stosunków między trzema mocarstwami. Gdyby Anglosasi chcieli byli ją podjąć, musieliby próbować rozgrywać ją nie na samym tylko odcinku polskim, ale w powiązaniu z innymi zagadnieniami, których było wiele. Ale tego właśnie uczynić nie chcieli. Wręcz na odwrót, dawali Sowietem wyraźnie do zrozumienia że istniejący rzekomo między nimi „spór o Polskę” nie powinien rzucać cienia na wzajemne stosunki we wszystkich innych sprawach. W późniejszym stadium tego rzekomego sporu Churchill będzie uspokajał Stalina już całkiem otwarcie: „Powiedział Pan posłowi Clark Kerrowi o niebezpiezeństwie jakie zagadnienie polskie niesie z sobą dla naszych wzajemnych stosunków. Będę ze wszystkich sił starał się żeby do tego nie dopuścić. Wszystkie moje nadzieje na przyszłość świata są oparte na przyjaźni i współpracy demokracji zachodnich i Rosji sowieckiej” (17 marca 1944).

Przełożone na prostą prozę te słowa znaczą: „Panie S., rób Pan sobie z Polską co się Panu podoba!”.

Adam Pragier.

————
*) por. „Bez czci i wiary” w nr. 617, „Targ na sojuszników” w nr. 618 i „Jak zdradzono Jugosławię” w nr. 619 „Wiadomości”.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close