Komuniści na froncie Odry – Nissy

„Frontem do Odry i Nissy”.

„Stwórzmy front narodowy na ziemiach odzyskanych”.

Rządzące Polską „demokratyczne nadzieme” stara się zbudować „front jedności narodowej” na platformie stosunku Polaków do niemczyzny, suggerując przy tym, że oni, komuniści, są antyniemiecką awangardą narodu, że tylko oni mogą prowadzić najkonsekwentniej antyniemiecką politykę w Polsce.

Nie jest wykluczone i nie byłoby dziwne, gdyby naród uległ tej sugestii – bo „co jak co, ale to nas łączy”…

Nie. Komunistów z narodem polskim nie łączy nic – ponieważ wszystko łączy ich z mocarstwem, którego politykę w Polsce reprezentują i z którego woli w Polsce panują.

Stosunek komunistów polskich do zagadnienia niemczyzny nie jest niczym innym niż tylko refleksem stosunku ich mocodawcy do tego zagadnienia. I nigdy w przeszłości niczym więcej nie był.

Oto garść faktów, o których mówią dokumenty.

*

Przed r. 1923, t.zn. przed sowiecko-niemieckim traktatem w Rapallo, komuniści ówcześni „przyznawali” Polsce prawo do ziem zachodnich, bo w tym czasie Rosja nie sprzeciwiała się temu. II Zjazd Komunistycznej Robotniczej Partii Polski (początek 1923) stwierdza: „Wrogiem śmiertelnym narodu polskiego na Górnym Śląsku był fabrykant i obszarnik niemiecki”.

III zjazd Komunistycznej Partii Polski, obradujący w Moskwie w r. 1925, stanął jednak wobec kategorycznych żądań sowieckich „zwrotu” Górnego Śląska. Do walki ze stanowiskiem sowieckim, reprezentowanym przez Manuilskiego, członka egzekutywy Kominternu, dzisiejszego wiceministra spraw zagranicznych Z.S.R.R., wystąpiła „prawica” partii polskiej, i ostatecznie żądanie Manuilskiego zostało odrzucone (był to okres stosunkowej swobody poszczególnych partii, wchodzących w skład Kominternu).

„Wysuwanie na Górnym Śląsku hasła samookreślenia, jak tego chce Manuilskij, byłoby nonsensem. Mogłoby oznaczać, że występujemy w obronie interesów burżuazji niemieckiej” – wołał odważnie na zjeździe „prawicowiec” Żarski, skacząc niemal z pięściami do oczu Manuilskiemu.

Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że Żarski został zamordowany w r. 1935 w Moskwie „za zdradę interesów proletariatu sowieckiego”.

W tym samym jednak czasie Komunistyczna Partia Niemiec, należąca do tego samego Kominternu i chwalona przez Manuilskiego za „prawidłowe wykonanie linii generalnej”, pisała w jednej ze swych licznych na ten temat ulotek: „Tylko komuniści potrafią odzyskać zagrabione zbójeckim traktatem wersalskim ziemie rdzennie niemieckie: Poznańskie, Górny Śląsk, Pomorze, Alzację i Lotaryngię”…

Dziś sytuacja jest identyczna: – komuniści polscy mówią jeszcze to samo, co mówili na III zjeździe, a komuniści niemieccy już mówią to samo, tylko nieco inaczej, co mówili w r. 1925 i później.

Po III zjeździe nastąpiły masowe czystki w partii polskiej – „prawica” poszła w kąt, zastąpiona „lewicą” z Leszczyńskim na czele. Następne zjazdy K.P.P. zaakceptowały entuzjastycznie żądania sowieckie i… niemieckie w sprawie „zwrotu” polskich ziem zachodnich.

„V zjazd K.P.P. uchwalił samookreślenie ziem Górnego Śląska i Pomorza aż do oderwania ich od Polski i przyłączenia ich do Niemiec…” – pisze „Nowy Przegląd”, naczelny organ K.P.P. (wrzesień 1930).

Proces zdradzania narodu polskiego pogłębiał się w miarę procesu zrastania się komunistów polskich z państwem sowieckim.

W lipcu 1932 K.P.P. wydała na zlecenie egzekutywy Kominternu „Projekt programu Komunistycznej Partii Polski”, napisany przez członka Komitetu Centralnego K.P.P. Herynga („Ryng”): „… burżuazja polska na mocy imperialistycznych podbojów włada Górnym Śląskiem i Korytarzem, ciemięży Wolny Gdańsk… W stosunku do Gdańska Komunistyczna Partia Polski zwalcza narzucone mu jarzmo Polski i Ligi Narodów, uznaje prawo ludności gdańskiej, siłą oderwanej od Niemiec, do ponownego złączenia się z Niemcami”…

29 stycznia 1933 wspólny zjazd komunistów polskich i niemieckich w Gliwicach uchwala: „Komunistyczna Partia Polski oświadcza, że zwycięski proletariat polski przekreśli wszystkie orzeczenia traktatu wersalskiego w stosunku do Górnego Śląska i Korytarza Pomorskiego i zapewni ludności tych ziem prawo samookreślenia aż do oderwania od Polski”…

Ślubowanie to zostało złożone na dwa dni przed przewrotem hitlerowskim, a już po przewrocie – w lutym 1933 – było drukowane w „Nowym Przeglądzie”, centralnym organie K.P.P.

W rok potem – w rocznicę przewrotu hitlerowskiego – zbiera się plenum Komitetu Centralnego K.P.P. i uchwala: „Samookreślenie Górnego Śląska i Pomorza w walce z imperializmem polskim, który siłą zagarnął te ziemie”…

Trudno oprzeć się wrażeniu, że już wtedy istniała na Kremlu projekcja paktu Ribbentrop-Mołotow i że uchwała polskich komunistów – powzięta nie bez „rady” i aprobaty opiekunów – była wyrazem polityki swoistego appeasementu ze strony stalinizmu wobec hitleryzmu.

Gdy 17 września 1939 czołgi sowieckie wtaczały się do Polski, komuniści polscy obrzucali je kwiatami, „tłumacząc masom”, że Związek Sowiecki śpieszy nam na pomoc.

Gdy 30 października t .r. Mołotow oświadczył, że „armia czerwona w swym marszu, uzgodnionym z dowództwem armii niemieckiej, weszła do Polski i że z tą chwilą przestał istnieć ów cudaczny bękart traktatu wersalskiego”, komuniści polscy, pracujący w lwowskim „Czerwonym Sztandarze”, entuzjastycznie przedrukowali i podkreślili to oświadczenie… uzgodnione prawdopodobnie z władzami Rzeszy.

*

Restytuowana w r. 1942 K.P.P., p.n. Polska Partia Robotnicza z miejsca wystąpiła z bojowym frazesem patriotycznym i z „programem zachodnim aż po Odrę i Nissę” – analogicznie, jak Komunistyczna Robotnicza Partia Polski po tamtej wojnie.

Jak długo to potrwa?

Wydaje się, że niezbyt długo, bo nowe Rapallo, które będzie zawarte ze Zjednoczoną Robotniczą Partią Niemiec, „wisi w powietrzu”.

Cała historia komunizmu polskiego uczy, że komuniści polscy chcą czy nie chcą – spełniają cudzą wolę. A wola cudza ma zawsze cudze interesy na względzie. I jeśli cudza wola w cudzym interesie zdecyduje, że „odwiecznie polskie” ziemie nad Odrą i Nissą nie są polskie, komuniści może będą załamywali ręce, ale posłusznie uchwalą ich samookreślenie, „aż do oderwania od Polski”…

Cudza wola już dziś daje wyraźnie do zrozumienia, że bardziej ją obchodzą losy Niemiec, niż wasalnej Polski.

Wiktor Zadora.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close