Król Stanisław i państwo Churchill

Pamięć trzydziestoletnich łagodnych, liberalnych i dobroczynnych rządów króla polskiego Stanisława Leszczyńskiego jako udzielnego księcia Lotaryngii żywa jest i wdzięczna po dziś dzień u potomnych jego przybranych rodaków. Przyczynił się do podniesienia blasku stolicy Nancy, chociaż przeważnie rezydował w Lunêville. Tam też mieszkała jego – ówczesnym obyczajem – oficjalna kochanka markiza de Boufflers, do której był wielce przywiązany, przy czym nie okazywał ani zazdrości ani niezadowolenia gdy darzyła względami młodszych od niego.

Pragnąc być blisko starego a dobrego przyjaciela, w Lunêville osiadła para Anglików, która dzięki swej serdeczności, wesołości a także niedbałości w ubiorze, królowi szczególnie przypadła do serca. Byli to Mr. Churchill, potomek pierwszego Sir Winstona Churchilla, – matką jego była znana aktorka Annie Oldfield, – i jego żona Lady Mary Churchill, córka Sir Roberta Walpole i jego pięknej kochanki Marii Skerret, z którą się później Walpole ożenił; Walpole wymógł na królu angielskim przyznanie swej córce Marii i rangi i tytułu córki „earl”a. Mr. Churchill umarł w r. 1812 w 92-m roku życia, przeżywszy swoją małżonkę.

Dzięki Sir Nathanielowi Wraxallowi, który zapisywał opowiadania Lady Marii, znamy szczegóły śmierci króla w początkach r. 1766.

W ostatnich latach swego życia Stanisław udawał się do swej sypialni o 9-ej wieczorem. Był to sygnał dla całego dworu do rozpoczęcia gry w faraona; grano bez przerwy do późna w noc.

Jak daleko pod wpływem łagodnego monarchy zanikała surowa w owych czasach etykieta na dworze w Lunêvllle, świadczy fakt że nie tylko panny służące ale również chłopcy do posyłek i kuchciki podchodzili do stołu i ponad głowami siedzących rzucali swoje „écus” na karty.

W przeddzień tragicznego wypadku król, mający już blisko 89 lat, podejmował małżonków Churchillów pogodnie i wesoło w swojej willi „Bon Secours” nie tracąc żywości i jasności w rozmowie przy obiedzie.

Nazajutrz król, paląc fajkę, zrzucił jeszcze tlejący popiół na szlafrok (ofiarowany mu przez córkę, królową Francji). Szlafrok się zapalił. Nieszczęście chciało że jedyny służący, który miał przywilej przebywania w sypialni królewskiej, wyszedł do miasta, a kiedy wreszcie dyżurny oficer w przedpokoju usłyszał wołanie o pomoc i wbiegł do sypialni, płomienie ogarnęły już króla. Oficer rzucił króla na podłogę i zdusił ogień.

Może silny organizm pokonałby skutki poparzeń gdyby nie to że nabożny Stanisław chcąc odpokutować za grzechy nosił stale srebrny pas, który kolcami wbijał się w ciało. Rozgrzany pas tak mocno poparzył a później owrzodził ciało króla że serce nie zdołało wytrzymać nadmiernej pracy.

Król czując nadchodzący zgon wyraził życzenie widzenia się z państwem Churchill. Przyszli natychmiast. Przyjął ich z godnym podziwu spokojem i pogodą. Serdecznie żegnając się z nimi, wspominał niezwykłe koleje swojego żywota, a w związku z również niezwykłą przyczyną śmierci powiedział:

— Il ne manquoit qu’une pareille mort pour un aventurier comme moi (Tylko taka śmierć mogła zakończyć życie takiego awanturnika jak ja).

Wkrótce potem umarł, zachowując przytomność umysłu prawie do ostatnich chwil życia.

Helen Tudor.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close