Krystyna Skarbkówna

Z głosów o zmarłej tragicznie Polce warto przytoczyć dwa: jeden angielski i jeden amerykański. W tygodniku londyńskim „Time and Tide” z 28 czerwca b.r. ukazało się p.t. „Christine Granville” następujące wspomnienie:

Krystyna Skarbek

Krystyna Skarbek

„Instynktowna niechęć pozy, sztuczności i blichtru; żywe umiłowanie wysokich wartości w rzeczach doczesnych i duchowych; skromność i bezpośredniość myśli i słowa – takie były trzy cechy charakteru Krystyny Granville, o których jej przyjaciele pamiętać będą z żalem.

„Były to tylko cechy jej charakteru, ale nie mniej ważne niż jej dzielność o której tyle się mówiło i pisało po jej śmierci. Z nich to zrodziła się jej odwaga. W każdej sytuacji celne i proste, jak strzała, podejście wydawało jej się zawsze najlepsze. W wojnie, a zwłaszcza w tajnej wojnie, w której walczyła, ta droga może być zarazem najbardziej niebezpieczna i wymaga od tych, którzy ją obrali, najwyższej odwagi.

„Krystyna Granville zawsze trzymała się tej drogi i umiała zmierzać nią do celu. Wiedziała, że jej sprawa jest słuszna, jej technika właściwa, i dawało jej to pewność ruchów. Podobnie urodzony góral przejdzie pewnie i bez szwanku tam gdzie inni, bez względu na nabytą technikę, będą obawiali się posuwać swobodnie i skręcą kark. Kobieta która nie znosiła przyjęć, która potrafiła kupić sobie torebkę owoców i jeść je na ulicy, która gdy miała ochotę zjawiała się w trepkach w najwytworniejszej restauracji, mogła przeistaczać się bez wysiłku, a – jak dziś wydaje się – nieuchronnie, w tę kobietę, która dla ocalenia trzech oficerów uwięzionych w okupowanej Francji, zjawiła się sama jedna w głównej kwaterze Gestapo i zażądała od zdumionych urzędników aby stwierdzili jej tożsamość na podstawie obfitych aktów i fotografii znajdujących się w kartotece Gestapo. Po 9-godzinnej dyskusji uratowała cztery życia ludzkie o nieocenionej wartości.

„Od śmierci Krystyny Granville, dziennikarze, którym teraz dopiero otworzyły się oczy na dolę takich jak ona, zwrócili uwagę że my, naród brytyjski, nie spełniliśmy obowiązku wobec dobrych sprzymierzeńców, którzy oddali usługi naszej sprawie w samotnej służbie, tak nieprawdopodobnie niebezpiecznej dla żołnierzy, nie mówiąc o cywilach. Być może. W innych stuleciach i w innych, zapewne bardziej cywilizowanych wojnach, kanonizowano by może takich mężczyzn i takie kobiety. Dziś zbyt wielu jest tajnych bojowników, zmarłych lub żywych, którzy nie są wielbieni i uczczeni.

„Nie możemy wynagradzać wieszczów, ludzi którzy jasno widzą, gdy większość spośród nas błądzi w ciemnościach po omacku, tak samo jak nie możemy odpłacić się Cézanne’owi za to że w jednym małym obrazie i przedstawiającym jabłka na porcelanowym półmisku ukazał nam wieczną istotę wszystkich jabłek. Ale jeśli nie możemy odpłacić się za wizję, powinniśmy przynajmniej cenić ją i wymagać tego od wszystkich ludzi, z którymi mamy do czynienia bez względu na to czy będą to politycy, czy nauczyciele w szkołach, czy po prostu ktoś kto przychodzi przybić półkę albo naprawić krzesło. Bo wizja jest taką wartością, że nie stać nas na to, by ją trwonić”.

Amerykański „Time” z 30 czerwca b.r. opisuje p.t. „Hrabina” życie, czyny i śmierć Krystyny Skarbkówny, podkreślając jej odwagę, niezwykłą kartę wojenną, patriotyzm i urodę. „Rozpieszczona córka jednej z najstarszych rodzin polskich – pisze m.in. „Time”, – znajdowała się ze swym drugim mężem w Addis Ababie w chwili gdy Polska została podbita. 24-letnia wtedy Krystyna Skarbkówna pośpieszyła do Anglii by zaofiarować swe usługi. Brytyjczycy zaprzęgli ją od razu do pracy. Występując jako dziennikarka brytyjska w Budapeszcie, agentka Krystyna Skarbkówna raz po raz przedostawała się do Polski poprzez Tatry na nartach i samochodem, aby organizować drogi ucieczki dla oficerów polskich i sprzymierzonych. Pewnego razu wpadła w ręce Gestapo wraz ze swym towarzyszem, przyjacielem z lat dziecinnych Andrzejem Kowerskim; dzięki Krystynie, której postawa wobec niebezpieczeństwa wkrótce stała się przysłowiowa, udało im się ujść cało. Zdaniem brytyjskiego wywiadu była ona jedyną kobietą która w ciągu sześciu lat pracowała tajnie dla sprzymierzonych i zawsze z powodzeniem; większość kobiet rezygnowała po jednej lub dwu powierzonych im misjach. Jako Jacqueline Armand, Krystyna zrzucona została spadochronem do południowo-wschodniej Francji i dołączyła do „maquis”. Kiedyś puścili na nią psa dla wypłoszenia jej z leśnej kryjówki. Krystynie udało udało się psa ugłaskać i zbiec. Później we Włoszech zatrzymał ją patrol. Podniosła ręce do góry, ukazując w nich dwa granaty. Podczas gdy Włosi stali z palcami drżącymi na cynglach, Krystyna i jej towarzysz wycofali się i uciekli”.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close