„Naiwność Zachodu jest bezmierna”*

Ze wszystkich narodow, które wzięły udział w wojnie, wysiłek Anglików był najbardziej imponujący. Przerzucenie się narodu, tak rozmiłowanego w pokoju, od stanu całkowitego rozbrojenia do stanu całkowitej gotowości bojowej było cudem nie tylko organizacyjnym ale i psychicznym. Przy tym cud ten dokonał się na wyspie o ustawicznie zagrożonych komunikacjach, w odosobnieniu politycznym, pod grozą najazdu. Jeśli uprzytomnić sobie że jeszcze w r. 1940 prace nad obroną Londynu wyrażały się w takich dziecinnych figlach, jak zasieki z drutu kolczastego przed gmachami publicznymi i zdejmowanie tabliczek z nazwami stacji kolejowych – wysiłek ten okaże się jeszcze bardziej olbrzymi, jeszcze bardziej godny epopei.

Niestety, część prasy angielskiej woli opiewać… Rommla. Z okazji biografii Rommla pióra brygadiera Younga, „Sunday Express” rozpętał burzę reklamy, jakby chodziło nie o zwykłego opryszka, ale o rycerskiego wodza w stylu osiemnastowiecznym czy dziewiętnastowiecznym. W Polsce normalny inteligent żywił pogardę dla „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, ale przecież „Ilustrowany Kurier” był „Times”em w zestawieniu z „Sunday Express”em. Ambicje Mariana Dąbrowskiego nie ograniczały się do wielkiego nakładu. Pierwszorzędnie zorganizowana sieć korespondentów zagranicznych, współpraca najlepszych piór literackich, jak Boy, Makuszyński, Nowakowski czy Tuwim, doskonałe dodatki popularno – informacyjne – wszystko to składało się na całość poważną i barwną. Ale ponieważ „Ilustrowany Kurier” zamieszczał obszerne sprawozdania z procesów kryminalnych i ogłoszenia matrymonialne, zaliczało się go do t.zw. prasy brukowej, żółtej, czy – według terminologii polskiej – czerwoniackiej. Wprawdzie Dąbrowski był posłem na sejm, ale już mianowanie go ministrem byłoby nie do pomyślenia: opinia by tego nie zniosła. W Anglii lordowi Beaverbrookowi fakt, że jest właścicielem „Daily Express”u, „Evening Standard”u i „Sunday Express”u, ujmy nie przynosi i nie przeszkadza w karierze politycznej. A przecież wszystkie te trzy pisma są właściwie z punktu widzenia standardów prasy europejskiej pełnymi drugorzędnych, nieciekawych, nudnych plotek brukowcami prowincjonalnymi, w których wiadomości o tym co się dzieje na szerokim świecie politycznym, sprawy gospodarcze, literatura, sztuka są zepchnięte na ostatni plan. W pogoni za sensacją, za zwiększeniem nakładu, które obwieszczane jest tryumfalnie jakby chodziło o istotne osiągnięcie kulturalne, nie cofnięto się przed szkodliwym rozreklamowaniem gangstera nazistowskiego, który nb. wyrażał się wzgardliwie o 8-ej armii i dodawał że „Brytyjczycy są tchórzami i walczą niehonorowo”.

Tito przez to, że przeciwstawił się Stalinowi, okazał charakter ale nie przestał być zbirem bolszewickim mającym na sumieniu nieskończoną ilość zbrodni, z morderstwem Michajlovića na czele. Rommel nie może się nawet poszczycić otwartym przeciwstawieniem się Hitlerowi, a okoliczności jego śmierci, oparte na stronnych relacjach wdowy po nim, budzą wątpliwości. Trudno wyobrazić sobie, by człowiek tak mściwy jak Hitler oddawał hołdy pośmiertne generałowi, o którym wiedział że brał udział w spisku przeciwko niemu. Naiwność Zachodu jest bezmierna. Były ambasador amerykański przy rządzie sowieckim Davies w książce „Misja do Moskwy” wystawił Stalinowi świadectwo geniuszu m.in. za to że usunął opozycję, która rzekomo gotowa była porozumieć się z Niemcami. Prawdopodobniejsze jest że Stalin usunął opozycję, która nigdyby do porozumienia z Niemcami, do hańby układu z 23 sierpnia 1939, nie dopuściła. Trockiści mieli podobno zamordować Gorkiego, aczkolwiek prawdopodobniejsze jest że kazał go zamordować właśnie Stalin: Gorkij, mimo iż psotnie spokorniał i jadł z ręki, był dla bolszewików potencjalnie niebezpieczny: nie zapomniano mu ostrej krytyki metod regime’u w pierwszych latach po rewolucji i nie ufano do tego stopnia że nie wypuszczono za granicę.

Wracając do Rommla, jeśli był on nawet zamieszany w jakieś nikłe, zapewne nie tyle nawet knowania ile utyskiwania na Hitlera, nie był to bunt uczciwego człowieka przeciwko nikczemnikowi, który podeptał wszystkie prawa boskie i ludzkie, ale bunt członka szajki gangsterskiej przeciwko „boss”owi, któremu nie udała się wyprawa bandycka i który został osaczony przez policję. Ale jak powiedzieliśmy, naiwność Zachodu jest bezmierna. Brygadier Young, który dzisiaj jeszcze nie trawi traktatu wersalskiego za to że oddał Polsce t.zw. „korytarz” wierzy w takie bajdy jak że Rommel awanturował się z Hitlerem o bestialski mord, dokonany przez Gestapo w Oradour, albo że kiedy Hitler robił mu wyrzuty po bitwie pod El-Alamein, zawołał aby najlepiej sam osobiście pojechał do Afryki.

Najzabawniejsze że przeciwko gloryfikacji Rommla zaprotestowali Niemcy, ubolewając nad pochlebianiem najniższym instynktom niemieckim. „Neue Zeitung” z 28 lutego b.r. dowodzi że ignorancja Younga w sprawach niemieckich sięga tak daleko, iż ani jedno słowo niemieckie w jego książce nie jest w zgodzie z ortografią.

——
* ( tytuł: RetroPRESS.pl)

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close