Wśród czasopism

Pod znakiem Orwella

Zeszyt „Polemic” otwiera obszerny artykuł Orwella „Politics versus Literature”. Za punkt wyjścia posłużyła tu analiza tendencji politycznych „Guliwera” Swifta: jego „anarchicznego toryizmu”, nienawiści do ludzkości, nieufności do wszelkich haseł wolnościowych, zupełnego braku zrozumienia dla bezinteresownych badań naukowych. Taka postawa wobec świata musi być dla przytłaczającej większości ludzi zdecydowanie antypatyczna. A jednak „Guliwer” stanowi ulubioną lekturę wielkich rzesz czytelniczych. Sam Orwell należy do gorących miłośników tej książki.

I oto zagadnienie artykułu: skoro do naszych ulubionych książek mogą należeć i takie, których tendencje polityczne są nam obce czy wrogie, dlaczego i w jakich warunkach jest to możliwe. A oto wnioski: „O ile pisarz jest propagandystą, wszystko czego możemy od niego wymagać, to by szczerze wierzył w to co mówi i by nie było w tym nic jaskrawię bzdurnego. Dziś np. można sobie wyobrazić dobrą książkę, napisaną przez katolika, przez komunistę, przez faszystę, przez pacyfistę, przez anarchistę, być może przez staromodnego liberała czy zwykłego konserwatystę, ale nie można sobie wyobrazić dobrej książki, napisanej przez spirytystę, przez buchmanitę czy przez członka Ku-Klux-Klanu. Poglądy, jakie pisarz wyznaje, muszą być w granicach rozumu (w lekarskim znaczeniu tego słowa) i zdolności ciągłego myślenia; poza tym wszystko czego od niego żądamy, to talent”.

W numerze znajdujemy też odpowiedź komunisty Randalla Swinglera na artykuł Orwella „Środki zapobiegawcze w literaturze” (ogłoszony w nr. 2 „Polemic” i omówiony w nr. 4 „Wiadomości”), zaopatrzony w marginesowe repliki Orwella na poszczególne zarzuty. Oto przykład takiej repliki. Swingler stawiał pod znakiem zapytania twierdzenie Orwella o konspiracji milczenia, jaka na temat Rosji panowała w latach wojennych, Orwell przypomina, że „sprawozdania jeńców brytyjskich, uwolnionych przez czerwoną armię, załóg lotniczych, które stacjonowały w Z.S.R.R., i t.d., nie były drukowane i publiczności nie mówiono nic albo też niemal że nic o otwarcie wrogiej postawie rosyjskiej, o pomniejszaniu w prasie sowieckiej brytyjskiego wysiłku wojennego… Podobnie czyniono wielkie wysiłki, aby wymazać z pamięci pakt rosyjsko-niemiecki i prohitlerowską działalność europejskich partii komunistycznych w pierwszym okresie wojny. Czasami dochodziło aż do przekręcania dat. Kiedy Thorez wrócił z Rosji, przynajmniej jedna gazeta podała, iż udał się tam w r. 1938, podczas gdy w rzeczywistości pojechał tam jako dezerter już po wybuchu wojny”. Orwell przypomina również, iż podobna konspiracja milczenia panowała w prasie na temat znajdujących się na terytorium Niemiec obywateli sowieckich, którzy nie chcą wracać do Z.S.R.R. Przypomina wreszcie, że kiedy napisał swoją „Animal Farm”, satyrę na totalitaryzm sowiecki, książka ta przez rok krążyła po różnych wydawcach, zanim wreszcie znalazł się taki, który się zdecydował na jej wydanie.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close