Rok 1920

Wkrótce ukazać się ma t. III wspomnień gen. Weyganda. „Revue des Deux Mondes” z 15 marca b.r. drukuje dłuższy rozdział z nie wydanej jeszcze książki p.t. „Bitwa warszawska”. Znaleźć tu można zarówno przedstawiony w skrócie przebieg działań wojennych jak ogólne wrażenia autora z pobytu w Polsce w przełomowych dniach. Obok hołdu złożonego patriotyzmowi ludności, postawie bojowej żołnierza polskiego i wysokim wartościom jego dowódców (w szczególności gen. Sikorskiego i gen Józefa Hallera) ocena własnej roli odegranej w zwycięstwie. Jak wiadomo, oceniano ją u nas nie tyle jednostronnie co ze stronniczym prostactwem: albo wynosząc ją ponad miarę i zasługę, albo sprowadzając ją do zera. W obu wypadkach działo się to w celach niewiele mających wspólnego z prawdą historyczną.

Weygand pisze o swojej roli z rzeczowym spokojem, starając się hamować wzbierającą w nim od czasu do czasu pasję polemiczną. Twierdzi że rozróżniać trzeba plan operacyjny i jego wykonanie. Jeśli chodzi o sam plan, najprostszą koncepcją było powstrzymanie natarcia rosyjskiego na jak najsilniejszej linii obronnej z jednoczesną kontrofensywą wychodzącą z prawego skrzydła obrony i kierującą się w swoim rzucie na północ. Koncepcja ta od razu i zgodnie narzuciła się jemu, gen. Rozwadowskiemu, i naczelnemu wodzowi Piłsudskiemu, tak że można uważać ją za ich „wspólną” własność.

Inaczej, jeśli chodzi o taktyczne wykonanie planu. Tu Weygand przyznaje że jego koncepcja, oparta na odmiennych doświadczeniach wojennych, nie odpowiadała ani położeniu, ani wartościom bojowym obu walczących stron. Piłsudski miał pod tym względem lepszą ocenę możliwości i warunków; taktyka, którą wybrał, bardziej się do nich nadawała, co zresztą Weygand uznał szybko i bez oporu. Toteż, opuszczając Polskę, złożył on oświadczenie, którego celem było – jak pisze – „uniknięcie przesadnej oceny mojej roli, którą namiętności polityczne próbowały wyolbrzymić z uszczerbkiem dla Naczelnika Państwa – wodza naczelnego”. Przytacza ówczesny list swój do Focha, który oddaje nurtującą go myśl. Była ona prosta: wobec intryg stronnictw opozycyjnych, usiłujących wygrywać udział jego w zwycięstwie przeciw Piłsudskiemu, uznał że najlepszym wyjściem z kłopotliwej sytuacji będzie stwierdzenie przez niego w jedynym udzielonym wywiadzie iż zwycięstwo było polskie, plan – polski, siły wojskowe – polskie.

Stosunek Weyganda do Piłsudskiego znalazł wyraz w dwóch, odmiennych w tonie, relacjach z wydarzeń. Pierwsza dotyczy decyzji którą naczelny wódz powziął 12 sierpnia 1920: opuszcza on wtedy Warszawę, by stanąć na czele jednej z grup operacyjnych. Wychodzi z Pałacu Saskiego, kończy rozmowę z Weygandem słowami „Alea iacta est”, rzuconymi uroczyście. Weygand pisze: „Mogło zaskoczyć, mnie przede wszystkim, że wódz naczelny porzuca ogólne kierownictwo bitwy w celu bezpośredniego dowodzenia grupą natarcia. Według „zasad”, nie tam było jego miejsce; w praktyce zachowanie jego było usprawiedliwione. Nie przypisuję go pragnieniu zachowania dla siebie korzyści moralnej z rozstrzygającego i najbardziej pokazowego, mówiąc dzisiejszym językiem, aktu bitwy. Wierzę że upatrywał w tym korzyść czysto wojskową. Wystarczyło trzech dni, które spędził pośród oddziałów IV armii, by je rozpalić. Potrafił natchnąć swym duchem walczących, przejąć ich własną wolą i wiarą przezwyciężenia wszystkich przeszkód. Nikt inny, poza nim, tego by nie dokazał”…

Po opisie działań następuje krytyczna relacja o tym jak Piłsudski, wróciwszy w pełni chwały wojennej, wydawał dalsze rozkazy bitewne w okolicznościach „dość osobliwych”: „Zjawia się on w sali Pałacu Saskiego, gdzie zastaje mnie przy pracy z Rozwadowskim. Wbrew jego zwyczajom, towarzyszy mu dwóch oficerów sztabu w mundurach polowych. Przywitawszy mnie skinieniem głowy, siada przy moim stole, nie odzywając się ani słowem. Powstałem, skoro tylko wszedł, i czekam. Wydaje rozkazy po polsku. Po dłuższej chwili cierpliwości, proszę gen. Rozwadowskiego by przełożono mi to co zostało powiedziane. Odpowiada bezsilnym ruchem, wskazując swego szefa. Oddalam się, sala jest wielka, moja fajka gorąca, idę by wypalić ją przy odległym stole, czekając końca tej komedii. Trwa ona długo. Gdy się skończyła, marszałek Piłsudski podchodzi do mnie, popisując się tym aby mówić ze mną o wszystkim, tylko nie o bitwie. Opowiada mi historię o Żydach, którym Polacy ściągnęli buty. Nie daję mu skończyć, kłaniam się i wychodzę. O 15-ej, po dłuższym namyśle, widzę się ponownie z gen. Rozwadowskim. Mówię mu że marszałek Piłsudski zachował się w sposób, którego nie pozwala mi tolerować moja godność przedstawiciela Francji. Nie mogę żądać od niego przeprosin, których spodziewałbym się od zwykłego człowieka, ale oczekuję z jego strony niezwłocznego gestu który mógłbym potraktować jako zadośćuczynienie. Jeśli tego nie uzyskam, wrócę do Francji tegoż wieczora. Bez moich objaśnień, wiadomo będzie dlaczego wyjeżdżam i kładę kres misji której się podjąłem. W dwie godziny później otrzymuję od Naczelnika Państwa zaproszenie na obiad nazajutrz w Siedlcach, w jego pociągu. Pragnie wyrazić mi podziękowanie za to co zrobiłem dla Polski. Człowiek ten, o niepospolitych zaletach patrioty i wodza, trawiony był próżnością podejrzliwą i chorobliwą. Może nie mógł mi darować roli którą odegrałem i w zaufaniu, które naród jego we mnie pokładał, widział uszczerbek dla siebie. A przecież zawsze lojalnie dbałem aby niczym nie naruszyć szacunku dla niego. Przed opuszczeniem Warszawy, złożyłem hołd publicznie armii polskiej i jej wodzom, w sposób który zapobiegłby utrwaleniu się szerzonej pogłoski że jestem jedynym sprawcą zwycięstwa”.

Collector

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close