• Wiadomości
  • / 05.12.1954
  • / Londyn
  • / Rok 9, Nr 49 (453)

Rok japoński w przyrodzie i obyczaju
ZIMA

Tradycyjne pojęcie polskiej zimy nasuwa na myśl obraz pełen swoistej surowości – gruda i śnieg, luty mróz albo zawieja – złagodzony wszakże uroczym motywem świąt Bożego Narodzenia. Zupełnie inaczej zarysuje się zima – czyli „fuyu” – w wyobraźni Japończyka. Głównym świętem tej pory jest dlań Nowy Rok, a przyroda zimowa nie budzi w nim groźnych skojarzeń.

Zima w Japonii

Owszem, śnieg przyjdzie mu także na myśl, ale nie w postaci srogiego żywiołu, lecz jako krótkotrwała i poniekąd sensacyjna ozdoba krajobrazu, którą należy podziwiać tak samo, jak wiosną kwitnące wiśnie lub jak jesienne liście klonu, śnieg więc jest ulubionym tematem 17-zgłoskowych „haiku” oraz malarstwa, szczególnie dzeworytu. „Tsuki-Yuki-Hana” czyli „księżyc-śnieg-kwiat”, to popularne hasło, oznaczające w Japonii zestawienie pięknych tematów dla sztuki i literatury, istnieje np. wiele rytych tryptyków Kunisady, na których zwykle barwne postaci kobiece malują się wyraziście na tle ośnieżonych ogródków i ulic. Szczególnie jednak wyróżnił się w tej dziedzinie mistrz krajobrazu Hirosige. Jednym z najcenniejszych jego dzieł jest drzeworyt „Kambara”, ukazujący wieś górską w nocy, zasypaną śniegiem; na pierwszym planie trzy skulone postaci ludzkie brną w zaspach, stanowiąc jedyny element ruchu w tej kompozycji tchnącej chłodem, półmrokiem i ciszą.

Grudzień, to dla Japończyka przede wszystkim koniec roku – „tosi no kure”. Nowy Rok to najważniejsze święto w kalendarzu japońskim. Jednym z zasadniczych kroków przygotowawczych jest spłata wszelkich należności i długów – nawet przy pomocy nowej pożyczki. Znacznie przyjemniejsze od wyrównywania starych długów są oczywiście zakupy świąteczne, trwające przez cały miesiąc. Typowe dla Japonii są t.zw. „tosi no iti”, t.j. urządzane przy świątyniach targi grudniowe, gdzie nabyć można wszystko co potrzebne na Nowy Rok do przybrania domu, przyjęcia gości i obdarowania znajomych.

Trzeba tu wspomnieć że Japonia jest krainą podarków, które wymienia się przy lada sposobności: wesela, pogrzeby, rocznice, podróże, wszystko to stanowi okazję do obdarzenia rodziny i przyjaciół w miarę kiesy i pomysłu. Jednak Nowy Rok najmocniej i najszerzej wprzęga ludność w błędne koło tego zwyczaju. W okresie tym główny przedmiot swoistego handlu wymiennego stanowią artykuły żywnościowe. Zdarza się przy tym nieraz że np. ryba, przesłana rano sąsiadowi, wraca pod wieczór do pierwszego swego właściciela, po obejściu „łańcucha szczęścia” złożonego z kilku rodzin.

Domostwa przybierają szatę świąteczną. Odbywa się generalne czyszczenie i wymiatanie o charakterze niemal rytualnym. Potem ustawia się u wrót po obu stronach ciekawą noworoczną dekorację, zwaną „kadomatsu” czyli „sosna u bramy”. Składa się ona z pęku gałązek sosnowych, ujętych w trzy grube pręty bambusowe, u dołu okręcone słomą ryżową. Połączenie sosny z bambusem symbolizuje długowieczność, trwałość i szczęście i od dawna stanowi główny i niezbędny ornament noworoczny każdego japońskiego domu. U biedaków bywa to czasem tylko gałązka sosny przybita na odrzwiach, ale wszędzie oznacza życzenie zdrowia i pomyślności dla wszystkich którzy wchodzą czy wychodzą.

Nad dzwiami widnieje „sime-nawa” – gruba lina pleciona z ryżowej słomy, ze zwisającymi skrawkami białego papieru, podobnie jak u wejścia do każdej sintojskiej gontyny. Często doczepiona jest do tego pomarańcz, paproć i czerwony homar – zawiera to dobrą wróżbę według swoistej symboliki wschodniej.

Od lat może trzydziestu zaczęło się przyjmować w większych miastach obchodzenie Bożego Narodzenia p.n. „Kurisumasu” (z angielskiego Christmas); oczywiście chodzi tu tylko o malowniczą stronę zewnętrzną z choinką na czele, co z wiarą równie mało ma wspólnego jak np. europejskie zwyczaje Świętomikołajowe.

Wreszcie mija dzień największego natężenia przedświątecznego, „omisoka” – czyli japoński sylwester. Do późna gwarno jest i rojno przy zwartych szeregach ulicznych kramów, dopóki o północy nie zabrzmią donośnie krocie dzwonów ze świątyń buddyjskich. Na hasło to kończy pracę wszelki rzemieślnik i przekupień, a nawet kulis zająć się może wreszcie własnymi przygotowaniami do obchodu noworocznego. Nazajutrz wschodzące słońce zastaje czysto uprzątnięte ulice i przybrane domy, a ludzie ukazują się mu tylko w szacie świątecznej.

Dzień Nowego Roku rozpoczyna się wcześnie, bo wielu ludzi wstaje skoro świt dla podziwiania „hatsu-hinode”, t.j. wschodu nowego, jakby odrodzonego słońca, którego czerwony krąg jest nie tylko godłem narodowym ale i znakiem dobrej wróżby, zwłaszcza kiedy wznosi się z morskiej toni. Podobnie jak zaśnieżona wioska najlepiej uzmysławia nastrój naszego Bożego Narodzenia, tak świetlany wschód słońca w cichy i pogodny ranek, to obrazek oddający typowy nastrój Nowego Roku w Japonii.

Dzień taki nawet w pałacu cesarskim zaczyna się o świcie. Cesarz po dokonaniu ceremonii oczyszczenia przywdziewa uroczysty strój sintojski i przy świetle pochodni odprawia modły. Kolejno zwraca się w kierunku najważniejszych świątyń i cesarskich mauzoleów, poczynając oczywiście od gontyny Daizingu w Ise. Potem cesarz i cesarzowa w otoczeniu książąt i księżniczek oraz dostojników rządowych udają się do trzech dworskich sanktuariów. Początek tych ceremonii sięga IX w., ale dopiero z końcem ub.w. stały się one regularnym obrządkiem państwowym.

Rzesze ludności nie są obecnie związane na Nowy Rok żadną określoną formą religijnego obrządku. Jednakże wielu ludzi odbywa pielgrzymki do różnych świątyń, szczególnie do położonych w pewnych „szczęśliwych” kierunkach. W noworoczny poranek tłumnie odwiedza się świątynie poświęcone różnym wpływowym bóstwom. Chodzi głównie o nabycie wydawanych tam noworocznych talizmanów.

Oficjalne rozpoczęcie nowego roku następuje w chwili gdy rodzina zbierze się przy stole aby wymienić życzenia zapijane słodką, korzeniami zaprawioną wódką „o-toso”. „Akemasite omedetoo gozaimasu (Rozpoczęty rok niechaj będzie pomyślny)” – oto hasło brzmiące w ów dzień w całym kraju, i zastępujące zwykłe pozdrowienia.

Japonia posiada ciekawy a dość bliski odpowiednik naszych kolędników, wędrujących z szopką lub gwiazda. Są to t.zw. „manzai”, dwaj mężczyźni w szerokich kimonach z deseniem w żurawie lub żółwie, symbole długowieczności. Jeden nosi na głowie klasyczne japońskie nakrycie zwane „ebosi”, drugi – wielki beret. Pierwszy trzyma w ręku bębenek, w który uderza się dłonią, drugi zaś zbrojny jest tylko w wachlarz. Chodzą oni od bramy do bramy, wyśpiewując gardłowo pieśń wypełnioną dobrowróżbnymi wyrazami, które niegdyś uważano za przynoszące szczęście. Teraz pozostał już tylko zwyczaj i opędzanie się groszowym datkiem.

Innym ciekawym zwyczajem, przypominającym naszego turonia lub podhalańską „kozę”, jest „sisi-mai” czyli lwi taniec. Trzech lub czterech mężczyzn wykonywa taniec, w którym jeden z nich występuje jako lew z lwią głową z czerwono pomalowanego drzewa, z końską grzywą i kolorową płachtą, zastępującą lwią skórę. Groźny ten zwierz, krwiożerczo kłapiący zębami, ma za zadanie odpędzanie złych duchów od domostwa. Poza tym, wzorem naszego kominiarza, obchodzi domy z życzeniami człowiek z małpą. Wszystkie te malownicze zwyczaje są przeważnie pozostałościami z epoki feudalnej i już przed wojną były raczej w zaniku.

Nie wspomniałem jeszcze o dwóch ważnych zabawach, z których jedna przeznaczona jest dla ciała, druga -dla ducha. Pierwsza, to sławne „hanetsuki”, japoński pierwowzór ping-ponga. Gromadki dziewcząt w strojnych odświętnych kimonach i często w wysokich tradycyjnych uczesaniach wychodzą na dziedzińce lub ulice, uzbroiwszy się w „hagoita”, t.j. jakby wydłużone łopatki z lekkiego drzewa, z rysunkiem przedstawiającym pewien motyw noworoczny. Hagoita wyrabia się także dla celów wyłącznie dekoracyjnych i wtedy zamiast rysunku nałożone jest wypukło popiersie aktora lub gejszy, w bogatym stroju z jedwabiu i brokatu i z „prawdziwą” fryzurą z końskiego włosia. Są to czasami arcydzieła japońskiej sztuki stosowanej.

Za piłkę służy mała kulka z piórkami, które hamują jej lot, wymagając silnego uderzenia. Gra polega na podbijaniu piłki w górę tak aby nie upadła na ziemię. Trudno nie zachwycać się malowniczością gromadki dziewcząt grających w „hanetsuki”, toteż jest to częsty motyw w malarstwie japońskim.

Najpopularniejszą domową rozrywką noworoczną jest „utagaruta” czyli gra w karty z wierszami, mająca 300-letnią tradycję. Zasada jej jest prosta, ale nabranie biegłości wymaga dobrej pamięci i długiej wprawy. Komplet kart składa się z dwóch talii po sto. Na każdej karcie pierwszej talii wypisany jest krótki poemat ze sławnej klasycznej antologii „Hyakunin-issyu” (ze stu poetów po jednej pieśni). Są to 31-zgłoskowe t.zw. „tanka”, zbiór zaś obejmuje sto utworów różnych poetów z VII do XVIII w. Na kartach drugiej talii znajdują się tylko ostatnie dwa wiersze jednej z ut. Te karty dzieli się równo między graczy (których liczba może być dowolna) i rozkłada w sposób dla obu stron widoczny, po czym ktoś nie biorący udziału w samej grze czyta z pierwszej talii na głos kolejno początkowe linijki poszczególnej uty. Chodzi o to by jak najszybciej odnaleźć właściwe zakończenie w kartach własnych lub u przeciwnika. Jeżeli ktoś znajdzie właściwą kartę u strony przeciwnej, partia jego przesuwa tam dwie ze swych kart; w razie pomyłki zabrać się musi dwie karty. Wygrywa strona, która pozbędzie się wszystkich kart.

Koniec zimy japońskiej przypada zwyczajowo dość wcześnie, mianowicie już 3 lub 4 lutego. W wieczór ten odbywa się w świątyniach uroczystość, zwana „Setsu-bun”, polegająca na przepędzaniu złych duchów rzucaniem… ziarn bobu. Podobnego obrzędu dokonywa u siebie głowa każdej rodziny, głośno powtarzając stary egzorcyzm: „Diabły precz, szczęście w dom!”.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close