Rozprawa Hitlera z malarstwem

W pasjonującej książce H. H. Parsa, opisującej niebezpieczeństwa, na jakie niejednokrotnie były narażone słynne obrazy („Pictures in Peril”, Londyn, Faber and Faber, 1957), ostatni rozdział omawia stosunek hitleryzmu do plastyki i ukazuje grabież dzieł sztuki na ziemiach okupowanych przez Niemców w czasie wojny.

Nie wszyscy dyktatorzy – zaczyna autor – wyzyskiwali swoją władzę w celu kształtowania życia artystycznego w swoim kraju. Piłsudski, Franco, Salazar i Perón mało albo wcale nie interesowali się sztuką, Mussolini popierał futurystów a na weneckie Biennale dopuszczał reprezentantów malarstwa modernistycznego bez względu na narodowość, podczas gdy Kemal-pasza wtrącał się do każdego aspektu islamu, Mao Tse-tung tępił tradycyjną kulturę chińską a Hitler i Stalin zmuszali pisarzy i artystów do całkowitego zastosowania się do potrzeb państwa.

Walka wydana przez Hitlera „zdegenerowanej” plastyce współczesnej natrafiła początkowo na przeszkody w jego własnym obozie: Goebbels i Furtwängler bronili ekspresjonistów. Krytyk Biedrzyński atakował „mydlarzy” w malarstwie, studenci uniwersytetu berlińskiego manifestowali na cześć Barlacha, Noldego, Pechsteina.

Ale Hitler nie dał się ubłagać. Nie powiodła się próba ocalenia muzeum malarstwa współczesnego w Kronprinzespalais: w r. 1936 Kronprinzenpalais zamknięto a zaraz potem przyszła czystka innych muzeów i banicja nie tylko Muncha i Van Gogha, ale Maneta i Cézanne’a. Dzieła sztuki „zdegenerowanej” konfiskowano po zbiorach prywatnych bez odszkodowania i gromadzono w specjalnym składzie: w styczniu 1938 znalazło się tam 1290 obrazów, 160 rzeźb, 7350 akwarel, rysunków i rycin oraz 3360 rycin w 230 tekach. Wydzielono z tego rzeczy najbardziej wartościowe i w r. 1939 sprzedano za granicę 125 płócien Gauguina, Van Gogha, Matisse’a, Cézanne’a, Braque’a, Chagalla, Deraina, Vlamincka i t.d. za 125.000 dolarów; dziś za jedno płótno Cézanne’a można by było dostać tyle samo.

Z reszty w marcu 1939 spalono i zniszczono 1004 obrazów i rzeźb oraz 3825 akwarel i rycin.

Udzielono dymisji 27 dyrektorom muzeów, niektórym „zdegenerowanym” malarzom odebrano prawo nauczania, innym zakazano malować. Przytoczone przez Parsa listy Barlacha odmalowują beznadziejne położenie artystów-modernistów.

Konfiskata dzieł sztuki w czasie wojny w Polsce przybrała charakter totalny. Za aneksją obszaru polskiego przyszło niszczenie polskiej tradycji historycznej, rabunek muzeów i bibliotek, kościołów i pomników. We Francji oszczędzono własność publiczną, natomiast konfiskowano własność prywatną Żydów. Ze zbiorów wielkich żydowskich zbieraczy wywieziono m.in. 5281 obrazów, pasteli, akwarel i rysunków, 684 miniatur, malowideł na szkle, emalii i książek iluminowanych, 583 rzeźb, terakot, medali i t.d.

Ze skarbów sztuki zgromadzonych przed oblężeniem Berlina w t.zw, Flaktürmer, część po upadku miasta zrabowano. Christopher Norris w artykule w „Burlington Magazlne” (grudzień 1952) wspomina że jeszcze w sierpniu 1945 znalazł przy drzwiach wieży polskiego dipisa i nieuprzątnięte szczątki po pożarze, którego ofiarą padło m.in. 417 obrazów z „Matką Boską z Dzieciątkiem i aniołami” Botticellego na czele.

Największe niebezpieczeństwo groziło bezcennym skarbom przechowywanym w kopalni soli w miasteczku Steinberg w Salzkammergut. Gauleiterem tamtejszym był fanatyk Eigruber, który postanowił raczej zniszczyć skarby niż wydać je w ręce nieprzyjaciół. Na rozkaz Eigrubera do kopalni zwieziono materiały wybuchowe w wielkiej ilości. Ale garstka kustoszów muzealnych, odpowiedzialnych za los skarbów, pokrzyżowała plany Eigrubera; przeniosła na dno kopalni ołtarz Van Eycka, 16 Rembrandtów, najcenniejszego Vermeera i najważniejsze przedmioty ze zbiorów Rotschilda a kiedy nadszedł dzień krytyczny i przybył oddział, który miał wysadzić kopalnię w powietrze, obrońcom skarbów udało się pozyskać górników i trafić do rozsądku samego szefa Gestapo, Kaltenbrunnera.

Skarby ocalały.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close