Słuszna decyzja rządu polskiego w sprawie Katynia*

Rząd polski, który w r. 1943, po rewelacjach niemieckich w sprawie morderstw katyńskich, zwrócił się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą o wyświetlenie okoliczności zbrodni, postąpił słusznie i mądrze. Jeśli chodzi o stronę moralną, żaden rząd na świecie nie mógł przejść do porządku nad odkryciem, że tysiące jego obywateli zostało wymordowanych; jeśli chodzi o stronę polityczną, należało chwycić się pierwszej sposobności by powiedzieć światu o zbrodni sowieckiej. Jeśli zaniedbano uczynić tego w latach poprzednich, – było to trudne, bo nie istniały bezpośrednie dowody, – zaniedbanie z nadwyżką naprawiono. Wprawdzie rozmaici spece od „chytrości dyplomatycznych” uznali postępowanie rządu polskiego za pośpieszne i niepolityczne, wprawdzie nawet ludzie, których o sympatie dla Sowietów trudno było posądzić, wysuwali zastrzeżenia natury taktycznej, wprawdzie pod naciskiem brytyjskim trzeba było zwrócenie się do czerwonego Krzyza odwołać – ale dokonano rzeczy najważniejszej: sprawie Katynia nadano należyty rozgłos, a rząd sowiecki, zrywając stosunki dyplomatyczne z rządem polskim, do rozgłosu tego niezręcznie się przyczynił. I aczkolwiek prasa sojusznicza, odkryte i wołające o pomstę do Boga, mogiły oficerow polskich usiłowała przysypać piachem niepamięci, sprawa katyńska została postawiona.

Jeśli teraz czołowe pismo angielskie, «Daily Telegraph», zamieszcza o Katyniu kilkadziesiąt listów, to jest to rezultat ówczesnej, odruchowej, nieprzemyślanej, ale nieomylnej, bo wypływającej z naturalnego instynktu samozachowawczego, błogosławionej w dalszych skutkach akcji rządu polskiego. Gdyby nie ta akcja – nie oskarżono by w Norymberdze Niemców o zbrodnię katyńską i trybunał nie miałby okazji do stwierdzenia że zbrodni tej Niemcy nie popełnili. Gdyby nie ta akcja – byłoby dziś głucho o zbrodni katyńskiej i żadna siła nie zdołałaby opinii świata sprawą tą zainteresować. Gdyby nie ta akcja – nie istniałyby podstawy do walki o zbadanie zbrodni katyńskiej przez bezstronny sąd międzynarodowy.

Poseł komunistyczny Pritt, który jakże nieopatrznie wszczął dyskusję w sprawie Katynia swym niemądrym listem i pośrednio spowodował katyńskie słuchowisko B.B.C., do niedawna jeszcze komentującej Katyń w duchu prosowieckim, zasłużył co najmniej na „wygowor” Moskwy. Propaganda sowiecka, gdyby się do niej zwrócił, na pewno by mu ten krok wyperswadowała. Wyperswadowałaby również na pewno usuniętemu niedawno z Labour Party za działanie na jej szkodę Platts-Millsowi jego niefortunne wystąpienie parlamentarne w sprawie «Dziennika Polskiego», które zakończyło się zupełnym fiaskiem. Wyperswadowałaby redakcji «Lettres Françaises» procesowanie się z Krawczenką, które musi się zakończyć nadwyrężeniem prestige’u Sowietów. Rozmaitym gorliwcom wydaje się, że żyjemy jeszcze w latach 1945 – 1947, kiedy świat leżał plackiem przed Stalinem. Dziś błazeńskie ofensywy pokojowe Stalina przyjmowane są ze wzruszeniem ramion. Zachód jest istotnie tchórzliwy i głupi, ale nie do tego stopnia, jak się to Kremlowi wydaje.

———
* – tytuł: RetroPRESS

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Close