Wysłannik angielski na sejmie elekcyjnym

Władysław Kuczyński, urzędnik archiwum państwowego (State Paper Office), przełożył na polski ciekawą relację angielską z sejmu elekcyjnego r. 1632, którą odnalazł w papierach archiwalnych. Wydało ją w r. 1854 w „Drukarni Polskiej, 5 Grove Place, Tottenham”, „Grono Historyczne Polskie w Londynie”. Relacja – w formie diariusza z obrad sejmowych – długo uchodziła za relację ówczesnego wysłannika króla Anglii, Francisa Gordona. Jak twierdzi jednak prof. Stanisław Kot (1935), nie pisał jej sam Gordon, ale jeden z towarzyszących mu Anglików. Kuczyński nie poprawił oczywistych błędów u autora, w dodatku usunął wszystkie „uwagi ogólne jako niemiłe dla honoru narodowego”. Kot kilka z nich podaje:

„Warszawa jest jednym z najbiedniejszych miast, jakie w życiu zwiedziłem „…

„Naród na ogół jest niesłychanie pyszny, bez wiary i czci w swym postępowaniu z ludźmi, najbardziej przekupny na całym świecie przez branie łapówek. Co do religii, nie mają oni żadnej, albo tylko czczy pozór. Ich rozrywką jest wyłącznie pijaństwo”.

„Opisując zwłoki pary królewskiej, czekające na Zamku na pogrzeb, opowiada autor, iż podczas mszy żałobnej za ich dusze widział przez uchylone drzwi, jak w sąsiednim pokoju obecni grali w karty”.

Rzecz prosta, Anglików interesowała przede wszystkim walka toczona rzez protestantów pod przewodem hetmana polnego litewskiego Krzysztofa Radziwiłła o swobodę religijną, o wolność kościołów w całej Polsce, o ograniczenia Kościoła w prawie nabywania majątków. Radziwiłł od razu postawił biskupowi płockiemu [Stanisławowi Łubieńskiemu] zarzut, że przybył na elekcję w 1.000 dragonów, z 2.000 piechoty, z 10 działami o zapalonych lontach, zaopatrzony w 9 centnarów prochu. Wykrzykiwał: „Ja jestem pewny, że ani św. Piotr ani św. Paweł nie jeździli z taką okazałością” i groził, że może sprowadzić wojska więcej niż wszyscy biskupi i że na każde 2.000 odpowie 20.000. W pewnej chwili Zamoyski [podkanclerzy koronny Tomasz?] powiedział: „Co, wy panowie biskupi chcecie być wyżej niż my szlachta? Oho, ja widzę, że z wami inaczej potrzeba postępować”.

Przypomniano, również że trzy lata temu kasztelan krakowski [Jerzy Zbaraski?] występował ostro na sejmie przeciwko jezuitom, podając przykład złodzieja, który wszedł do domu, ukradł suknię i został obatożony: nie za to jednak że ukradł, ale za to, że wszedł bez zapytania i że nie powiedział: „Pokój temu domowi”. To samo jest z jezuitami, którzy zaczęli się wtrącać do rządów, jakby byli królami: „… wypędźim was – mówił kasztelan – nie za to, żeście budowali kościoły, klasztory i kupowali majątki, ale za to, żeście bez pozwolenia tu osiedli i nawet tyle jak „Pokój temu domowi” nam nie powiedzieliście”. Gdy wpłynęła sprawa nabywania majątków przez Kościół, biskupi oświadczyli, że muszą wysłać w tej sprawie posłańca do Rzymu, na co usłyszeli: „Póki posłaniec wróci, księża kupią całą Polskę, a wtedy będziemy mieli królestwo księżowskie, bo papież pewno że zatrzyma posłańca tak długo, aż póki duchowni nie zakupią w Polsce wszystkiej co można ziemi. W sprawie tej niektórzy posłowie katoliccy sekundowali protestantom. Jeden z nich stwierdzał, że gdy przychodzi wojna, biskupi nic nie dają krajowi, ale zawsze mają po kilkadziesiąt tysięcy dukatów dla papieża. Wojewoda bełski [Rafał Leszczyński] po stwierdzeniu przez posłów, że „nie znają człowieka, który by był wyższy od ich króla”, domagał się, by nie odwoływać się nigdy do Rzymu, bo to by oznaczało, że papież jest wyższy od króla.

Z tym wszystkim Anglik notuje: „Nuncjusz papieski miał dziś audiencję, i uważałem, gdy on w mowie swojej prosił Boga, by ich natchnął Duchem Św., żaden z nich się nie poruszył, lecz jak tylko wymieniono papieża, tak nuncjusz i prawie wszystka szlachta obecna uginała kolan i zdejmowała czapki”.

Elekcja Władysława IV, jak wiemy skądinąd, przeszła spokojnie wobec braku kontrkandydatów. Piękną przemowę wygłosił Radziwiłł w imieniu województwa wileńskiego: „Władysława deklaruję królem polskim, życząc aby dobrze długo żył i panował. Niech będzie szczęśliwy jak Jagiełło, niech się tryumfami wsławi jak Krzywousty, niech będzie łaskawy jak Kazimierz, przyjemny i miły wszystkim jak Zygmunt I, hojny pomnożyciel praw i wolności jak Zygmunt August”.

„Pageantry” uroczystości, po proklamowaniu króla, zrobiła na Angliku silne wrażenie: „… nigdy w życiu nic podobnego nie widziałem i nie wiem, czy kiedy co podobnego zobaczę”.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close