Z tragicznych dni (1)
W przededniu drugiej wojny światowej*

Dla wyjaśnienia mego stanowiska w okresie nadchodzącej drugiej wojny światowej, oraz w okresie tej wojny, muszę przypomnieć moje tezy polityczne, powstałe podczas pierwszej wojny światowej i uzupełnione po ukonstytuowaniu się państwa polskiego.

1) Polska ze swymi ziemiami wschodnimi, przedmiotem dziejowego sporu polsko-rosyjskiego, będzie musiała mieć front antyrosyjski i starać się o przymierze z Niemcami;

2) Polska ze swymi dawnymi dzielnicami zachodnimi będzie zagrożona przez Niemcy i będzie musiała starać się o przymierze z mocarstwami zachodnimi;

3) Polska ze swymi ziemiami wschodnimi i zachodnimi będzie zagrożona rozbiorem;

4) Polska bez ziem wschodnich i bez ziem zachodnich ze względu na słabość gospodarczą i ludnościową nie może istnieć jako państwo.

Do tych tez, po powstaniu państwa polskiego, dołączyłem jeszcze jedną: Polska może istnieć jako państwo i dojść do znacznego rozwoju gospodarczego i siły, jeżeli jej istnienie będzie dla Niemiec pod względem gospodarczym i politycznym bardziej korzystne niż jej rozbiór.

Wiedziony tą myślą, od r. 1922 miałem na warsztacie książkę „System polityczny Europy”. Uzasadniałem w niej ideę, iż naturalną podstawę środkowoeuropejskiego bloku gospodarczo-politycznego stanowi fakt, że Niemcy stanowią główny rynek zbytu i zaopatrzenia wszystkich państw środkowoeuropejskich, że inwestycje niemieckiego ciężkiego przemysłu i przemysłu maszynowego stworzą siłę gospodarczą Polski, Rumunii, Węgier, Bułgarii i t.d., i że w ten sposób stosunek sił będzie się przesuwał na korzyść Polski. W r. 1934 wydałem książkę p.t. „System polityczny Europy a Polska”. Książka wywołała w prasie europejskiej kilkaset artykułów, a największą reklamę zrobił jej Mołotow, gdy w swym expose w styczniu 1936 powiedział: „Rosja ma wszędzie niebezpiecznych nieprzyjaciół. Z jednej strony Japonia, z drugiej Niemcy. W Polsce Władysław Studnicki wydał książkę p.t, „System polityczny Europy”, skierowaną przeciwko Rosji sowieckiej, domagając się jej obcięcia z zachodu, wschodu i północy”. Wspomniano o niej w parlamencie francuskim i przełożono na niemiecki. W seminariach polityki zagranicznej w Szkole Nauk Politycznych w Berlinie, w kilku uniwersytetach niemieckich, książka była omawiana i polecana przez profesorów, ale nie wprowadzono jej do bibliotek partyjnych.

W r. 1936 partia narodowo-socjalistyczna zaprosiła z wielu państw dwie lub trzy osoby jako gości honorowych na „Parteitag”: z Polski Stanisława Mackiewicza, prof. Zygmunta Lempickiego oraz mnie. Na raucie, urządzonym dla wybranego grona, przedstawiono mnie Hitlerowi. Poznałem Goebbelsa. Odbyłem dwugodzinną konferencję z Ribbentropem. Od r. 1934 Niemcy prowadzili ofensywę przyjaźni w stosunku do Polski. Hitler oświadczył, że nie można trzydziestokilkumilionowemu państwu odbierać dostępu do morza, że Niemcy i Polacy z natury rzeczy muszą być sąsiadami, więc trzeba uregulować stosunki sąsiedzkie. W r. 1936 każdy przeciętny półinteligent niemiecki powtarzał słowa Führera.

W tym okresie nie tylko Niemcy ale i Polska, dzięki odprężeniu stosunków polsko-niemieckich, uzyskała szereg sukcesów, jak nawiązanie stosunków dyplomatycznych z Litwą, Zaolzie, a co najważniejsze, wspólną granicę z Węgrami. Gdyby wojna przyszła w r. 1938, Polska, zdecydowana na nieprzepuszczenie wojsk sowieckich przez Polskę, znalazłaby się z Niemcami w jednym obozie, ale w polityce naszej nie było konsekwencji. Umowy mniejszościowe, zawarte przez ministerstwo spraw zagranicznych, nie były honorowane przez wojewodę śląskiego. W marcu 1939 wytworzyła się atmosfera wojenna. Znane już były propozycje Hitlera (budowa autostrady niemieckiej przez Pomorze i zmiana sytuacji prawnej Gdańska, z przyrzeczeniem uwzględnienia wszystkich gospodarczych interesów Polski w tym porcie). Rząd Felicjana Sławoja-Składkowskiego, podporządkowujący się Edwardowi Śmigłemu-Rydzowi, był już bardzo niepopularny, i opozycja wzrastała. Trzeba było zagrać na strunach patriotycznych. „Nie damy ani jednego guzika!” – wołał Śmigły.

Anglia od jesieni 1938 rozpoczęła wszechstronną akcję w Polsce; 3 kwietnia 1939 Chamberlain zawiadamiał parlament o gwarancji danej Polsce. Józef Beck, zaproszony do Londynu, zgodził się przeobrazić tę gwarancję w przymierze. Anglia tego pragnęła, gdyż wobec zbliżającego się konfliktu zbrojnego z Niemcami chciała mieć Polskę po swojej stronie. Wojna, która wybuchła, nie była wojną ani o korytarz, ani o Gdańsk, tylko o to, po czyjej stronie stanie Polska w drugiej wojnie światowej. Aneksja Czechosłowacji wywołała niepokój w Polsce i dała broń w ręce przeciwnikom przyjęcia propozycji Hitlera. W narodzie polskim wytworzył się nastrój bojowy. Wierzono w siłę naszej armii. Na 3 maja urządzono rewię wojskową, wyjechało kilka czołgów, pokazano kilkaset karabinów maszynowych, piechota maszerowała dziarsko, kawalerzyści siedzieli na pięknych rumakach, entuzjazm publiczności był olbrzymi. W istocie rzeczy była to armia od parady. Ile my mamy czołgów, jaki drobny procent czołgów niemieckich, tego nie wiedziałem dokładnie, ale było to ściśle związane z motoryzacją kraju. Niemcy miały 1.700.000 samochodów. Polska – 40.000. Codziennie widywałem różnych polityków. Rzecz dziwna, wielu ludzi rozsądnych, jak np. nieodżałowanej pamięci Maciej Rataj, byli entuzjastami wojny. Ignacy Matuszewski przewidywał, że skończy się ona klęską, i popierał moją propagandę contra wojnie. Jeden z przywódców Stronnictwa Narodowego twierdził, że wojna może zakończyć się rewolucją komunistyczną, ale był zdania, że wobec nastroju ogółu, wojny nie da się uniknąć. Naszą słabość wojskową i brak szans zwycięstwa rozumiał dobrze gen. Kazimierz Sosnkowski, ale – odważny w boju – nie miał odwagi cywilnej do walki z narodem o ratowanie narodu. Były minister spraw zagranicznych August Zaleski mówił mi, że podziękowałby Anglii za gwarancję, ale nie zawierałby przymierza, gdyż nie zażegna to wojny lecz zwiększy jej prawdopodobieństwo.

Napisałem list do Becka, że zapisze się w historii, jeżeli zapobiegnie wojnie, która musi skończyć się dla nas katastrofą. Napisałem list do Ribbentropa, w którym twierdziłem, że w Polsce panuje przekonanie, iż jednostronne ustępstwo jednego państwa na rzecz drugiego jest niezgodne z honorem państwowym: niech więc dadzą Polsce na równi z Rzeszą Niemiecką wpływy w Słowacji. 5 maja rozesłałem wszystkim ministrom poza Składkowskim, którego premierostwo uważałem za poniżenie dla naszego narodu, oraz wybitniejszym generałom memoriał, gdzie dowodziłem, że my tej wojny prowadzić nie możemy.

Przypomniałem, że długość naszej granicy z Niemcami wynosi ok. 2.000 km, że jest nieobronna. Na naszym froncie będzie wojna ruchoma, na Zachodzie pozycyjna. Pierwsza musi się skończyć szybkim rozstrzygnięciem, druga trwać może całe lata. Mamy 40.000 samochodów, Niemcy 1.700.000. W chwili krytycznej przyjdzie Rosja sowiecka i zagarnie wszystkie nasze ziemie za Sanem i Bugiem. Nie zbawi nas zwycięstwo sprzymierzonych. Druga okupacja niemiecka będzie na pewno bardziej uciążliwa niż pierwsza, którą miarkowała idea odbudowy państwa polskiego.

Składkowski postawił na radzie ministrów wniosek o zamknięciu mnie w Berezie Kartuskiej. Spotkał się z opozycją wśród ministrów i ze sprzeciwem Śmigłego, który pamiętał moją akcję w naszym pogotowiu bojowym przed pierwszą wojną światową.

Napisałem książkę p.t. „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej”. Wydrukowałem ją w czerwcu 1939. Zawierała następujące rozdziały: „Walka o podział świata”, „Żydzi a wojna”, „A jednak szkoda Francji”, „Gra Wielkiej Brytanii”, „Konsekwencje pomocy Rosji sowieckiej”, „Geniusz Włoch”, „Znaczenie gospodarcze i siła Niemiec”, „Neutralność czy udział Polski w wojnie”.

Rozdział „Gra Anglii” zakończyłem następującym ustępem: „Ponieważ obecnie zarysowuje się na horyzoncie wojna państw osi z Wielką Brytanią, deklaracja angielska może wciągnąć Polskę do wojny, gdyż Polska będzie uważana za sprzymierzeńca Wielkiej Brytanii. Deklaracja formalnie nie narusza paktu nieagresji z Niemcami r. 1934, lecz została potraktowana przez Niemcy jako wejście Polski w przymierze z wrogim obozem. Może to mieć dla Polski opłakane konsekwencje. Przy wojnie na dwa fronty usiłuje się zlikwidować najpierw słabszego przeciwnika, a tym słabszym jest Polska, i wojna światowa może się rozpocząć wojną polsko-niemiecką” (str. 61).

„Największe niebezpieczeństwo ze strony Anglii polega na tym, że pragnie udziału Rosji sowieckiej w koalicji. Czym jednak za ten udział może Rosji zapłacić? Tylko ziemiami polskimi. Tylko naszym wschodem, t.j. województwami będącymi za Bugiem i Sanem. Nie ulega wątpliwości że będzie to klauzula tajna, Polsce nie znana” (str. 62).

W rozdziale ostatnim pisałem: „W wojnie Europy zachodniej z Europą środkową wygra tylko Rosja” (str. 108).

„Dla uniknięcia wojny z Niemcami Polska winna wykorzystać pośrednictwo państw sprzymierzonych z Niemcami lub z nimi zaprzyjaźnionych. Takimi państwami są przede wszystkim Włochy, które są związane z Niemcami wspólnym interesem i którym nie jest obojętne, czy nie zostanie uszkodzony wał, składający się z Polski i Rumunii, a oddzielający Europę od Rosji”… „Japonia z natury rzeczy też jest zainteresowana w nienaruszalności Polski, gdyż silna Polska odciąga zawsze znaczną część sił od Rosji, które w ten sposób nie mogą być zużyte na Dalekim Wschodzie” (str. 108).

Książka została skonfiskowana. Zabrano wszystkie niemal egzemplarze. Ocalało tylko kilka. Jeden z nich posiadam.

Wniosłem do sądu sprzeciw z powodu konfiskaty. Sprawa była rozpatrywana w lipcu 1939 przy drzwiach zamkniętych. Broniłem po kolei każdego rozdziału i gdy doszło do rozdziału „Konsekwencje pomocy Rosji sowieckiej”, gdy przedstawiałem, jaki los okrutny spotka nasze ziemie wschodnie, nerwy moje nie wytrzymały i rozpłakałem się.

Był to okres bodaj najcięższy w moim życiu. Gdy nocą dochodziły mnie odgłosy maszerującego wojska, dostawałem palpitacji serca, czując boleśnie zbliżanie się katastrofy. W wyobraźni mojej zarysowywały się klęski, jakie spotkać nas miały, lecz przyznam, że rzeczywistość przewyższyła wszystko co narysować by mogła najczarniejsza wyobraźnia.

Wiemy, do jakich konsekwencji doprowadziła nasza polityka r. 1939, którą zwalczałem, wysuwając jako koncepcję zbrojną neutralność Polski podczas wojny Niemiec z państwami zachodnimi: zbrojną – by nie dopuścić przemarszu wojsk rosyjskich przez nasze terytorium. To niedopuszczenie leżałoby w interesach Niemiec, i dla obrony tej neutralności dałyby one nam pomoc. Mówiłem i pisałem: nasza armia walcząca z armią niemiecką – słabizna, która nie wytrzyma dwutygodniowego natarcia, natomiast nasza armia – w razie nieuszanowania naszej neutralności przez Rosję – walcząca wspólnie z armią niemiecką, mająca fachowe kierownictwo niemieckie, czołgi i samoloty dostarczone przez Niemców, z instruktorami niemieckimi, to olbrzymia siła, zabezpieczająca zwycięstwo na wschodzie. Po zwycięstwie na wschodzie nastąpić by musiał kompromisowy pokój na zachodzie. Rosja bolszewicka zwyciężona. Europa sfederowana **).

Władysław Studnicki.

————
*) Fragment ze wspomnień zasłużonego działacza w walkach o niepodległość i wybitnego polityka, którego poglądy w zakresie stosunków pomiędzy Polską i Niemcami były, jak wiadomo, niemal zupełnie odosobnione. Stanowisko i działalność Władysława Studnickiego w czasie okupacji są dla dokumentacji ostatniej wojny tym ważniejsze że był on przez władze niemieckie dwukrotnie więziony i za drugim razem spędził na Pawiaku 14 miesięcy.
**)W jednym z najbliższych numerów „Wiadomości”: „W Krakowie i w Łodzi”

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close