Zaloty i kłopoty
Hitler – Stalin 1939-1941

Ciągle jeszcze bardzo niechętnie, a nie tylko powściągliwie, dziejopisarstwo i nawet także dziennikarstwo zachodnie, z angielsko-amerykańskim na czele, ledwie uchyla rąbków nie żelaznej wprawdzie lecz wcale szczelnej zasłony, poza którą przewalały się ciężko, aż ziemia stękała, czułości niemiecko-rosyjskie w przededniu i w początku wojny, od wiosny 1939 do wiosny 1941.

Zgoła odosobnione jest na razie takie wystąpienie jak ogłoszony w waszyngtońskim dzienniku republikańskim „The Evening Star” od 10 do 13 marca b.r. (a właśnie 12 marca 1947 był dniem zwrotnej mowy Trumana) szkic w czterech rozdziałach o stosunkach niemiecko-rosyjskich w tym okresie, pióra Harolda C. Deutscha, profesora historii uniwersytetu w Minnesota (U.S.A.). Stał on na czele działu naukowo-badawczego wysłanego po zwycięstwie w połowie 1945 do Niemiec zespołu (OSS Mission) i był doradcą osobnego zespołu przepytywań (Special Interrogation Mission) Departamentu Stanu. Miał więc w ręku dokumenty niemieckie, niewątpliwie w znacznej części te same, które posłużyły do rozprawy sądowej w Norymberdze, oraz przeprowadzał rozmowy, na które powołuje się w toku swego opowiadania bądź wprost i wyraźnie, np. z jen. Georgem Thomasem, kierownikiem działu gospodarczego dowództwa niemieckiego, później zaplątanym w spisek przeciw Hitlerowi w r. 1944 i zesłanym do obozu, z którym to jenerałem rozmawiał w lecznicy (interviewed in a hospital) lub z jen. Jodlem (Jodl told me), bądź też wiążąc tylko z niektórymi nazwiskami poszczególne świadectwa. Na tle znanego ogólnie i ogólnikowo przebiegu stosunków niemiecko-rosyjskich 1939-1941 zjawiają się w ten sposób dane szczegółowe dotychczas nieznane lub cenne uzupełnienia. Szkic prof. Deutscha w „The Evening Star” jest niewątpliwie jakby przedkłosiem walnego zbioru nowości w większym dziele.

Wszystko to zwykle z bardzo bliska, a czasem choćby z nieco dalsza, i nas dotyczy.

ZBÓJECKA SPÓŁKA 1939

Na dobre, a raczej na złe, ozwały się w dwu cielskach, niemieckim i rosyjskim, nieoczekiwane, po sześcioletnich wygrażaniach sobie wzajemnych, dreszcze i ciągoty wiosną 1939, gdy – powiada prof. Deutsch – w grę weszła sprawa Polski:

„Sprawą na czasie stała się sprawa Polski (która tylekroć w przeszłości była przedmiotem zabiegów i działań między Rosją a Niemcami) a to poddało możliwość nagłego przesunięcia w widowisku dyplomatycznym”.

Wszak Stalin, tuż przed zagarnięciem całej Czechosłowacji przez Niemcy, w mowie na 18-m zjeździe komunistycznym, otwartym w Moskwie 10 marca 1939, bąkał o możliwości porozumienia się państw o odmiennych ustrojach dla wspólnych korzyści, a Hitler w końcu marca lub początku kwietnia 1939 – mówi prof. Deutsch widocznie na podstawie swych rozmów – zaskoczył naczelnego dowódcę jen. von Brauchitscha odezwaniem się:

– Proszę usiąść i trzymać się mocno w garści. Najbliższy mój krok będzie dla pana czymś nieoczekiwanym. Przygotowuję się do odwiedzin państwowych w Moskwie.

Tego wówczas nie wiedziano, ale to, że Hitler, w mowie-pobudce przeciw Polsce w Reichstagu 28 kwietnia 1939, jednocześnie z przedarciem układu z Polską przeciw napaści, po raz pierwszy od lat ani słowem nie drasnął Rosji, zwróciło na się uwagę całego świata.

Moskwa, wdzięcząc się wzajemnie, w lot rzuciła w to zaufane milczenie p. Litwinowa, gorliwego w układach bezpieczeństwa przeciw Niemcom, na całopalenie, usuwając go 3 maja 1939 i powołując na stanowisko komisarza spraw zagranicznych niczym godziwym nie obciążonego p. Mołotowa.

Więc Hitler z kolei wskazuje zaraz, że można by wznowić w Berlinie przerwane w marcu w Moskwie rozmowy gospodarcze, Kreml chętnie się godzi, a wtedy – p. Deutsch znowu wie coś z rozmów lub dokumentów – Schnurre, pełnomocnik niemiecki w tych rokowaniach, „otrzymał wskazówkę by wtrącić w pogawędki jakąś pochlebną uwagę o Stalinie jako wypowiedzianą przez Hitlera”.

Hitler zaś, zebrawszy 23 maja 1939 swych głównych współpracowników na naradę, w której wyłożył swe zamierzenia przeciw Polsce (była o tym mowa w rozprawie w Norymberdze), uwydatnił (co tam pomijano lecz co prof. Deutsch uzupełnia) potrzebę współdziałania z Rosją celem odosobnienia Polski.

Stalin, grając na dwie strony, co pozwala podbijać cenę, utrzymuje ciepło wszczęte od maja 1939 rokowania o zabezpieczeniu pokoju angielsko-francusko-rosyjskie, ściąga przedstawicieli brytyjskich i francuskich na te narady do Moskwy w końcu lipca, a w początku sierpnia 1939 mrozi je żądaniem zajęcia krajów bałtyckich przez Rosję.

Jednocześnie, w początku sierpnia 1939, przedstawiciel rosyjski w rokowaniach gospodarczych w Berlinie Astrachow otrzymuje doniosłą wskazówkę – i to też prof. Deutsch znalazł – by powiadomił Schnurrego, że „zdaniem Rosjan, współpraca gospodarcza na dłużej nie będzie możliwa bez jednoczesnego porozumienia politycznego, więc proszą o zdanie Niemców w tej sprawie”.

Wówczas Hitler, chwytając niezwłocznie to zaproszenie do rozmów politycznych, zapowiedział przybycie von Ribbentropa do Moskwy, i tak doszło do układu z 23 sierpnia 1939, w którym Niemcy zapłaciły Rosji za współdziałanie we wszczęciu wojny i za uderzenie z dwu stron na Polskę rozbiorem Polski, krajami bałtyckimi i Besarabią z Rumunii.

Zaiste, nikt sprawiedliwy nie zechce pokrzywdzić Rosji twierdzeniem, że w tym pokumaniu się na rzecz wszczęcia wojny była stroną bierną lub choćby nie dość biorącą. A zgoda Rosji rozstrzygała: „W ścisłym kółku swych bliskich – od których dowiedział się tego prof. Deutsch – zwierzał się Hitler, że gdyby miało zdarzyć się to czego nie oczekuje i gdyby Sowiety doszły do porozumienia z mocarstwami zachodnimi, przymknie on parę, zwoła doroczny zjazd narodowo-socjalistyczny we wrześniu, a załatwienie sprawy Polski odłoży do dogodniejszej sposobności. Ufał swej zdolności zmniejszenia raz jeszcze napięcia międzynarodowego w razie potrzeby. Ale teraz, gdy Rosja była zapewniona, gotów był do wydania rozkazów ruszenia pełną parą”.

Nikt sprawiedliwy nie zechce pokrzywdzić Rosji twierdzeniem, że jej udział w wywołaniu wojny 1 września 1939 był obojętny lub że nie był w ogóle rozstrzygający.

UKŁON W STRONĘ… ANGLII

Granica niemiecko-rosyjska rozbioru Polski, ustalona 23 sierpnia 1939, została, jak wiadomo, zmieniona 28 września 1939, gdy von Ribbentrop, po zejściu się wojsk rosyjskich z niemieckimi w Polsce, przybył ponownie do Moskwy. Rokowania ze strony Rosji – ujawnia prof. Deutsch – prowadził osobiście p. Stalin. Zmiana, której zażądał i którą uzyskał, polegała na oddaniu Niemcom części Polski na wschód od Wisły, która poprzednio miała stanowić granicę, w zamian za przyznanie Sowietom Litwy.

„Stalin też osobiście – opowiedziano prof. Deutschowi dokładnie – nakreślił granicę czerwonym ołówkiem, a jak mówi inne źródło, zielonym”.

Szczegółowość opisu tego drugiego spotkania rozbiorczego na Kremlu posunięta jest jednak dalej:

„Ribbentrop – powiada świadek prof. Deutschowi – zatelefonował znowu (jak 23 sierpnia 1939) do Hitlera, który szybko dał swą całkowitą zgodę”. A szczegółowość idzie jeszcze dalej: „Jeden z członków delegacji niemieckiej był dość bystry by zauważyć, że granica nakreślona przez Stalina jest prawie dokładnie ta sama co t.zw. linia Curzona z r. 1920, a więc da zachwycającą podstawę do przyszłego porozumienia rosyjsko-brytyjskiego. One member of the German delegation was sharp enough to note that the boundary outlined by Stalin coincided almost exactly with the so-called Curzon Line of 1920 and thus would provide an admirable basis for a future Russo-British understanding„.

Świetny pomysł nazwania granicy Ribbentrop-Mołotow, a raczej, jak się okazuje, Hitler-Stalin, linią Curzona, poddał 28 września 1939 na Kremlu… Niemiec.

Poddał to ten Niemiec jako szyderczy ukłon w stronę Anglii już wówczas w wojnie z Niemcami.

Stalin nie zapomniał. Po czterech latach pokłonił się tym Curzonem – zamilczając źródło i szyderstwo niemieckie – Churchillowi. Ten zaś poważnie i uprzejmie się odkłonił.

Ów bystry Niemiec na Kremlu – mówi dalej prof. Deutsch na podstawie swego źródła opisującego spotkanie – dodał: „Historia wykazała, że interesy państw wschodnich w Polsce były czynnikiem raczej ich związku niż niezgody, a ta zasada była rzeczywiście jednym z kamieni węgielnych polityki Bismarcka”. Przedtem zaś Fryderyka z Katarzyną. Istotnie, że kosztem Polski godziły się Niemcy z Rosją, to w toku dziejów widziano, ale żeby Anglia godziła się naprzód z Rosją kosztem polskiej granicy wschodniej, a potem z Niemcami kosztem polskiej granicy zachodniej, to jest dopiero udoskonaleniem osiągniętym po wojnie o wolność narodów.

NIECHCĄCY

Niemcy zapłaciły Rosji tak suto za spółkę we wszczęciu wojny – rozbiór Polski, kraje bałtyckie, część Rumunii – że spodziewały się, iż w wykonaniu coś z tego urwą:

„Widocznie w Berlinie spodziewano się – stwierdza prof. Deutsch na podstawie kolejnych świadectw – że Rosjanie zawahają się przed wyzyskaniem do końca układu z sierpnia-września 1939″.

Nie znali Rosjan.

Okazało się to od razu w pierwszych dniach wojny, zanim Rosja 17 września 1939 ruszyła na Polskę od wschodu, wszystko według zmowy i umowy.

Zmowa bowiem była całkowita i uzupełniona porozumiewaniem się wojskowym od samego początku:

„Uczestnictwo sowieckie w grabieży Polski – mówi prof. Deutsch – było uwydatnione w czasie uderzenia niemieckiego przez rozmowy wojskowe. W ciągu pierwszych kilku dni attache wojskowy rosyjski w Berlinie był stale powiadamiany o postępach i zamiarach w działaniach. W czasie jednego ze zjawień się w naczelnym dowództwie pokazano mu mapę zakreślającą obszary, które mają być zajęte. Wśród nich znajdowało się zagłębie naftowe Drohobycza przyznane obszarowi rosyjskiemu. Sprawozdanie jego do Moskwy podziałało tam tak wzburzająco, że Stalin osobiście zwrócił się do niemieckiego attache wojskowego w Moskwie jen. Kostringa o wyjaśnienie. Kostring udał się z tym sprzeciwem rosyjskim do Berlina 10 września 1939, co doprowadziło tam do kwaśnej wymiany zdań między Ribbentropem a naczelnym dowództwem odpowiedzialnym za to nieporozumienie. Wynikiem tego zajścia była wzmożona natarczywość rosyjska o stałe powiadamianie. Odtąd też rozmowy prawidłowo utrzymywano”.

Dokładność całkowitej zmowy rozbiorczej już w układzie z 23 sierpnia 1939 i w jego tajnych dodatkach ukazuje się tu w pełnym świetle.

Już pośpiech Rosji od razu pod koniec r. 1939 w przykuwaniu państw bałtyckich wraz z najazdem na Finlandię zwrócił na się uwagę Berlina. Ale przyjaźń z Rosją opłacała się w okresie uderzenia na państwa zachodnie wiosną 1940 tym, że Niemcy, jak jen. Jodl zwierzył się prof. Deutschowi, mogli utrzymywać na wschodzie tylko ośm a w pewnej chwili pięć dywizji. Nieoczekiwana szybkość powodzeń niemieckich w Holandii, Belgii i Francji w maju i czerwcu 1940 zaniepokoiła z kolei Stalina, który liczył raczej na wciągnięcie się tam Niemiec w długie szamotanie, a wtedy Rosja przyśpieszyła w lecie 1940 ostateczne zawładnięcie państwami bałtyckimi, oraz wymuszenie na Rumunii nie tylko Besarabii ale i Bukowiny, o której w układzie niemiecko-rosyjskim z sierpnia i września 1939 nie było mowy. Wówczas Hitler, na naradzie w Berchtesgaden 29 lipca 1940 w najściślejszym kółku, o czym prof. Deutsch też uzyskał wiadomość, po raz pierwszy zwierza się z trosk od strony Rosji.

Jesienią 1940 stan rzeczy jest taki, że Hitler ma wobec Kremla wagę szybkich zwycięstw na lądzie Europy, nadwątloną lecz nie startą niepowodzeniem uporania się z Wielką Brytanią, czyli Rosja próbuje co by jeszcze zyskać, – próba darmo, – ale lęka się naciskać i gnie się wobec oporu woli Niemiec.

A jakież to próby Moskwy?

Gdy Mołotow 12 listopada 1940 przybył do Berlina, zaraz na początku, usłyszawszy, że Niemcy nie mogłyby dopuścić nowego naporu Rosji na Finlandię, zmienił szybko przedmiot tej rozmowy, z której prof. Deutsch ma również nieznane przedtem sprawozdania:

„Mołotow wysunął Polskę (brought up Poland) i zapytał, czy Niemcy już mają jakieś plany w sprawie przyszłych losów tego kraju”.

Oto ślad, że Moskwa już wówczas myślała o położeniu ręki na całej Polsce, gdyby się jej jakoś to udało w rozgraniczeniu t.zw. kręgów wpływów w szerokim zasięgu na wschodzie. Lecz Hitler krótko i szorstko uciął rozmowę o tym, a wtedy „Mołotow, poddawszy się odprawie Hitlera w sprawie polskiej (having bowed to Hitlers rebuff on the Polish question), zwrócił się ku Rumunii”.

Moskwa dotknięta była tym, że Niemcy, we wrześniu i październiku 1940, wzięły w garść Rumunię i zapewniły jej nietykalność, oczywiście przeciw Rosji. Więc Mołotow zapytał, czy Rosja mogłaby zaopiekować się podobnie Bułgarią, ale dowiedział się znowu szorstko, że nie. Dopiero gdy Mołotow zagadnął o posunięcie się Rosji poza Kaukaz ku obszarowi wpływów brytyjskich, Hitler przytaknął.

We wskazówkach wojennych nr 18, z tegoż dnia 12 listopada 1940, Hitler mówi już o niezbędnych przygotowaniach do uderzeń na wschodzie.

„Mołotow, wróciwszy do Moskwy – (prof. Deutsch ma tu znowu nieznany dokument) – zajął się gorliwie (busied himself) memorandum, które przedstawił ambasadorowi Schulenbergowi 27 listopada 1940, podając szereg propozycji, na które Hitler w ogóle nigdy nie odpowiedział”.

A jeszcze właśnie nazajutrz po uderzeniu Niemiec na Bałkany z 12 kwietnia 1941, które było wstępem do uderzenia na Rosję, ów nieco już znany obrazek z Moskwy, znaleziony w świadectwach, które pozbierał m.in. prof. Deutsch:

„Gdy, 13 kwietnia 1941, Stalin złamał wszelkie zwyczaje, zjawiając się na dworcu, by pożegnać japońskiego ministra spraw zagranicznych Matsuokę, przeszedł przez pomost ku pełniącemu obowiązki attache wojskowego niemieckiego ppłk. Krebsowi, którego ledwie znał, zarzucił mu ramię na barki i rzekł poufale: „Chcemy pozostać przyjaciółmi, nieprawdaż?”

Rosja więc cokolwiek… niechcący stała się już w dwa miesiące później w walce przeciw Niemcom sprzymierzeńcem państw zachodnich, którym następnie zaczęła przedstawiać za swą pomoc, zapominając o pomocy od nich doznanej, słone rachunki, jakimi nie śmiała poprzednio narzucać się Niemcom.

Stanisław Stroński.

Wydawany w Londynie w latach 1946 – 1981 emigracyjny tygodnik społeczno-kulturalny. Założycielem pisma był Mieczysław Grydzewski a stałymi współpracownikami byli min. Marian Hemar, Marian Kukiel, Stanisław Stroński, Jan Lechoń, Józef Mackiewicz, Tymon Terlecki, Józef Wittlin. Tygodnik był kontynuacją londyńskich „Wiadomości Polskich” a tradycją nawiązywał do przedwojennych „Wiadomości Literackich”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close