20-lecie terroru

Instytucja, przed którą drży Rosja

W ZSRR obchodzono ostatnio jubileusz dwudziestoletniego istnienia G. P. U. Pozornie wydaje się, że obchód jubileuszowy komisariatu spraw wewnętrznych N. K. W. D. (tak obecnie nazywa się G. P. U.) jest wewnętrzną sprawą ZSRR. Jednak instytucja ta przez 20 lat odgrywała kolosalną rolę w życiu sowieckim, będąc jednocześnie ważnym czynnikiem akcji Kominternu.

Terror sowiecki

Uchwyciwszy władzę w listopadzie 1917 r. bolszewicy zorientowali się, że powodzenie swoje zawdzięczają jedynie faktowi zaskoczenia przeciwników politycznych, i że ci przeciwnicy, mając po swojej stronie większość narodu, natychmiast przejdą do kontrataku. Dlatego też już w grudniu 1917 r. została stworzona t. zw. „nadzwyczajna komisja do walki z kontrrewolucją, sabotażem i spekulacją”, znana pod nazwą „czeka” lub „czerezwyczajką”, na której czele stanął Feliks Dzierżyński. Ta właśnie „czeka” swoim krwawym „czerwonym terrorem”, jak twierdzą sami bolszewicy, „uratowała rewolucję”. Jednym z głównych organizatorów terroru był również Lew Trocki, przebywający obecnie na emigracji w Meksyku.

W 1922 r. „czeka” została przemianowana na „G. P. U.” (państwowy urząd polityczny). Ale rola tej instytucji wcale się nie zmniejszyła, a po śmierci Lenina (r. 1924) staje się narzędziem wewnętrznych rozgrywek w partii bolszewickiej. Narzędzie to najlepiej potrafił wykorzystać Stalin i dzięki temu udało mu się uchwycić w swe ręce władzę i zniszczyć przeciwników politycznych.

G. P. U. staje się następnie nie tylko organem bezpieczeństwa, ale jednocześnie i najważniejszym „argumentem” w dziele skłonienia obywateli sowieckich do przejścia do „socjalistycznej gospodarki”. Szczególnie dużo „roboty” G. P. U. miało w okresie wprowadzenia kolektywizacji w rolnictwie. Wówczas to tak zwane „oddziały specjalne” wojsk G. P. U. urządzały krwawe masakry opornych chłopów.

W 1934 r. G. P. U. zostało przekształcone w N. K. W. D. (komisariat spraw wewnętrznych). Przemalowanie tego szyldu nie miało na celu ograniczenia działalności instytucji, lecz tylko zdezorientowanie opinii zachodnioeuropejskiej przez stworzenie pozorów, że terror w ZSRR wreszcie został ukrócony. Wewnątrz państwa wagę G. P. U., jako czynnika nadrzędnego, zawsze mocno podkreślano, utrzymując obywateli sowieckich w wiecznym strachu przed wszystko widzącym N. K. W. D.

Dokonany w Leningradzie 1 grudnia 1934 r. zamach na tamtejszego wielkorządcę Kirowa, rozwiał nimb wszechwiedzy G. P. U., ale wywołał jednocześnie nową falę terroru G. P. U., które przegapiło zamach na Kirowa, swoje potknięcie się krwawo odbiło na niewinnych ludziach. Ówczesny zaś kierownik N. K. W. D. Jagoda, spróbował swoje niedopatrzenie przekuć na broń przeciw samemu Stalinowi, a tym samym wspiąć się na jeszcze wyższy szczebel władzy. Zastraszył on Stalina, że na jego życie spiskują wszyscy starzy bolszewicy i pchnął czerwonego dyktatora do ostatecznej rozprawy z dawnymi towarzyszami partyjnymi. Nie obliczył Jagoda tylko jednej konsekwencji, że podejrzliwość Stalina rozciągnie się i na niego, „generalnego komisarza” G. P. U.

Jagoda padł. Ale znaczenie G. P. U. w życiu ZSRR wcale nie zmalało. A na odwrót, instytucja ta przydławiła życie sowieckie jeszcze straszniejszym ciężarem. Na czele G. P. U. stanął Jeżow, który postanowił przewyższyć w bezwzględności i okrucieństwie Dzierżyńskiego i Jagodę. I dziś przed tym nazwiskiem drżą w ZSRR wszyscy, poczynając od szarego obywatela, aż po najwyższego dygnitarza. Schlebiają mu z równie wielkim upodleniem zarówno komisarz spraw zagranicznych, Litwinow, jak kierownik Kominternu, Dymitrow, obok wybitnych uczonych i artystów, którzy w dniu jubileuszu składali Jeżowowi czołobitne hołdy na łamach prasy sowieckiej.

Lwowski dziennik ukazujący się w latach 1901 – 1939. Redaktorem naczelnym był przez cały okres trwania pisma Bolesław Laskownicki. Gazeta powstała jako organ demokratów galicyjskich a następnie demokratyczno-liberalnego Polskiego Stronnictwa Postępowego. Po wybuchu I Wojny Światowej dziennik poparł Naczelny Komitet Narodowy a po przewrocie majowym rządy sanacji. Z „Wiekiem” współpracowało wielu wybitnych pisarzy min. Andrzej Strug, Gabriela Zapolska, Zofia Bohdanowiczowa czy Bruno Jasieński.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close