• Wiek Nowy
  • / 06.07.1938
  • / Lwów
  • / Rok 38, Nr 11145

Legenda Lenina. Człowiek, który marzył o zabiciu Europy.

C. Malaparte ogłosił książkę o Leninie p. t. „Intelligenza di Lenin”.

W.I. Lenin

Włodzimierz Lenin (źródło: www.wikipedia.org)

Sprowadza ona Lenina na właściwy teren tak co do poziomu, jak i co do zasięgu. Wynieśli go na ów poziom inni, ludzie czynu dla Lenina nadspodziewanie w tym sensie, że Lenin sam nad zdobyciem tego stanowiska nie pracował, chociaż duchowo za wodza się uważał. Był typowym teoretykiem rewolucji, o której urzeczywistnieniu tak rychłym nie myślał. Chciał życie za Marksem przekształcić, a nie filozofować na temat życia. Z „Kapitałem” Marksa jaki z Claudewitzem nie zostawał się, czyta, robił notatki, wyciągi. Marks był dla Lenina bóstwem, a jego „Kapitał” czymś więcej niż ewangelią. Kto ośmielił się przeciwstawić Marksowi, ten był napiętnowany przez Lenina jako „wróg ludu”. Lenin nie przebierał w terminach i wyzwiskami pod adresem swoich oponentów zastępował argumenty.

Lenin był mieszaniną najskrajniejszych wartości „a la russe”. A wiadomo, że dusza rosyjska należy do tych wielce skomplikowanych, które trudno rozgryźć i zrozumieć. Tego rozgryzienia duszy Lenina dokonał w znacznej mierze na podstawie pierwszorzędnych źródeł p. C. Malaparte.

W jakiż sposób wszedł Lenin w koła rewolucyjne Rosji, gdzie byli ludzie o dużych intelektach?

Na głowę Lenina rzucił nimb brat jego, Aleksander Iljicz, przez swoją męczeńską śmierć. Za tym paszportem Lenin dostawał się w rewolucyjne koła, gdzie mu robiono poczesne miejsce ze względu na brata-męczennika.

Ten drobnomieszczański intelektualista, rozgrzany literaturą rosyjską uwierzył, że ona musi zabić starą burżuazyjną Europę, jak Raskolnikow Gonczarowa zabija starą lichwiarkę. Ten wpływ literacki przetrwał u Lenina, przetrwał po dzień dzisiejszy: komuniści chcą zabić starą Europę. Do tego ma posłużyć rewolucja proletariacka. Lenin swoją pracą i zamysłami chciał podminować Europę, żeby ją rozsadzić. Nie troszczy się o ofiary, nie chce o nich wiedzieć. Byle się dokonało dzieło nakreślone na papierze. Sam nie lubił „krwawej rewolucji” i będzie żywił pogardę i głęboką odrazę do takich dzikich ludzi, jak Trocki, Dzierżyński, Piatakow, Dbienko, a przecież tolerował ich czyny, nie sprzeciwiał się złu. „Dajcie nam organizację rewolucjonistów, a przeorzemy całą Europę do gruntu!” – wołał Lenin. Rewolucjonistów tych znalazł, oni działali, on pisał, a kiedy „przeorali Rosję do gruntu”, chcą przeorać cały świat do gruntu. Te pierwiastki nauki Lenina tkwią w głowach dzisiejszych tyranów ludów rosyjskich.

Sam Lenin uchylał się zawsze od czynu; tak było w r. 1905, 1912, 1914 i w – 1917 roku. „Lenin nie przewidział wojny”. Malaparte uwypukla to nader przejrzyście, wykazując, że „decydujące wypadki rozgrywały się zawsze zupełnie niezależnie od jego woli, obliczeń i taktyki„. „Lenin w ginącej Europie dba tylko o wyratowanie „idei rewolucji”. Nazywał się natomiast „zawodowym rewolucjonistą”, twierdząc, że „nie jest gentlemanem”. Chociaż się mienił „zawodowym rewolucjonistą” to jednak w 1917 r. „Trocki będzie musiał schwycić go za włosy, aby wyciągnąć na powierzchnię”.

Wiadomo, że po wybuchu rewolucji Lenin schronił się zdala od Petersburga w zaciszne miejsce, gdzie w spokoju przyjmował meldunki, pisał, pisał artykuły, zalecając, że „partii potrzeba żelaznej ręki”. Zaklina robotników, aby ufali tylko samym sobie, liczyli tylko na własne siły, aby odtrącali opiekuńczą rękę oportunistów i, bez pośrednictwa filozofów, sami rozpoczęli poprostu zbrojną walkę z ciemięzcami klasy robotniczej. Kiedy w r .1917 w październiku „na czele zastępów powstańczych stanie Trocki, Lenin przebiera się, wkłada perukę, goli brodę i ukrywa się„. Perukę i strój robotnika zrzuci dopiero wówczas, kiedy Trocki zawładnie państwem rosyjskim, kiedy na Pałacu Zimowym załopocze czerwona flaga.

Lenin nienawidził wojny. Już na zjeździe w Kienthalu w Szwajcarii (1916, kwiecień) zapytał obcesowo Francuzów „czy są gotowi do objęcia władzy w swym kraju i do niezwłocznego przystąpienia do powstania”. Charaktestyczne jednak jest, że Niemców do tego samego nie zachęcał. Do czynu się jednak Lenin nie rwał. Na stawiane sobie często pytanie: „co robić?” – odpowiada sam sobie w 1916 r.: „Powinienem tylko czytać, pisać i czekać. Wszystko przychodzi w swoim czasie. Nie można siłą przyśpieszać wypadków. Wystarczy, że wyzyskuje się je, gdy już nadejdą”.

Otóż wyzyskiwać „wypadki” Lenin umie doskonale. Tak było na emigracji, z której w możliwie dogodnych warunkach za zgodą i pomocą Niemców wraca do Rosji z okrzykiem na dworcu w Zurichu: „żegnaj Europo, stara kanalio!” Tak było w Rosji.

O wolność – zdaniem Lenina – nie należy walczyć! „Podczas rewolucji istenieje tylko jedno zagadnienie – problemat dyktatury proletariatu. Naszym bezpośrednim zadaniem – mówił Lenin do Kamieniewa – jest walka wszelkimi środkami z wolnością i demokracją„. „Przemoc oto rzeczywiste prawo marksizmu”. „Podstawowym zagadnieniem rewolucji państwo niezbędne jest nie po to, aby stworzyć podstawy panowania wolności, lecz po to, aby zniszczyć wrogów proletariatu. Państwo nie zechce nawet tolerować rozmów o wolności – państwo ginie, skoro tylko zaczyna się mówić o wolności”. „Gdzie jest wolność, tam nie ma państwa”. Ten pewnik leninowski zawiera w sobie całą jego rewolucyjną koncepcję państwa”.

A posłuchajmy jego społeczno-politycznego credo: „Lud nie żąda wolności, nie rozumie nawet tego słowa – lud domaga się władzy„. Lenin nigdy nie walczył o wolność… Lenin walczy nie o wolność lecz o władzę, wyłącznie o władzę… Lenin nie obiecuje bynajmniej wolności, lecz zemstę i pokój… Chłopom Lenin nie obiecuje wolności, lecz zemstę i władzę.

Gdy wokoło walka wre w najlepsze, Lenin siedzi w swoim pokoju i… „pisze rozprawę, w której zamierza obdarzyć rewolucję logiką i naszkicować podwaliny nowego państwa (pragnąłby zbudować nowe państwo na podobieństwo domu, olbrzymiego domu, zdolnego pomieścić cały naród rosyjski, całą historię jutra, całą przyszłość Rosji, domu, w którym naprawdę czułby się u siebie). W przededniu zamachu stanu Lenin nie miał najmniejszego wyobrażenia o tym, czym będzie dyktatura proletariatu, czym będzie państwo komunistyczne. To nie przeszkadzało, że swoje przekonania uważał za zbawienia dla ludzkości.

Kiedy krwawy Dybienko raportuje Leninowi, że na Pałacu Zimowym powiewa czerwony sztandar, zrzuca perukę i wyrywa mu się: „nareszcie”. Teraz może jawnie, bez bojaźni realizować swoje zamysły, ale Lenin okazuje się niezdolny do kszłtałtowania rzeczywistości podług swych doktryn. Skończy tedy na przystosowaniu doktryn do rzeczywistości.

W naturze Rosjan – pisze Maleparte -zło pomieszane jest z dobrem. Nie widzi się nigdy całego zła, drzemiącego w ich dobrych duszach. Najłagodniejsze oczy kryją posępne myśli. W sercu Rosjan najpotworniejsze zbrodnie kiełkują niby lilie. Historia tego narodu pełna jest potworów o motylich skrzydełkach – nie podobna rozpoznać, który z nich jest Arielem, a który Kalibanem. „Nie należy sprzeciwiać się złu” – nauczał Tołstoj… Ale Tołstoj może spać spokojnie – w Rosji nikt nie sprzeciwia się złu. Rezygnacja tego narodu nie zna skrupułów – tajemnica jego charakteru tkwi w godzeniu się zarówno na zło, jak i na dobro. Szanuje on występek na równi z cnotą. Pełen jest współczucia dla ludzi dzielnych i wyrozumiałości dla nikczemnych.

Lenin nienawidził wojny, parł do pokoju, choćby haniebnego, byle mogła pozostać wojna wewnętrzna. Sprawiedliwość każe przyznać że miał odwagę przyznawać się do błędów i to publicznie. „Statek przecieka, mówił na X-tym kongresie partyjnym w marcu 1921 r.; aby mu ulżyć, należy wszystko wyrzucić za burtę. Pierwszą rzeczą, jaką wrzuca do morza, jest „Kapitał” Marksa. Aby zachować władzę, trzeba wyzbyć się wszystkiego. W oczekiwaniu na wybuch rewolucji w Europie, „wielkim celem politycznym nepu jest zachowanie władzy w rękach proletariatu”. A jeszcze jedno cenne wyznanie: „Każda rewolucja wynosi na powierzchnię co najgorsze szumowiny. Dlaczegóż więc mielibyśmy stanowić wyjątek?”

Z książki Malaparte’go wynika, że człowiekiem czynu w rewolucji komunistycznej w Rosji był Trocki. Ten dzisiaj z wygnania naśladuje metodę Lenina i pisze. Potępia Stalina, bo śpieszno mu jego zająć miejsce.

Lwowski dziennik ukazujący się w latach 1901 – 1939. Redaktorem naczelnym był przez cały okres trwania pisma Bolesław Laskownicki. Gazeta powstała jako organ demokratów galicyjskich a następnie demokratyczno-liberalnego Polskiego Stronnictwa Postępowego. Po wybuchu I Wojny Światowej dziennik poparł Naczelny Komitet Narodowy a po przewrocie majowym rządy sanacji. Z „Wiekiem” współpracowało wielu wybitnych pisarzy min. Andrzej Strug, Gabriela Zapolska, Zofia Bohdanowiczowa czy Bruno Jasieński.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close