O życiu w „gubernatorstwie”

Tygodnik lipski „Illustrirte Zeitung” z dnia 16 października poświęca prawie cały numer działalności Niemców na terenie rozszerzonego obecnie „gubernatorstwa”. Na wstępie widzimy zdjęcie gubernatora Franka, oglądającego pole doświadczalne w Balicach. Potem znajduje się kolorowa mapa „gubernatorstwa”. Mapa ozdobiona jest herbami miast dystryktowych: Krakowa, Radomia, Warszawy, Lublina i Lwowa. Na herbie Krakowa umieszczono po środku swastykę, pozostałe herby nie mają tej ozdoby.

Obchody pierwszej rocznicy istnienia NSDAP w Generalnym Gubernatorstwie - dziedziniec Zamku Królewskiego w Krakowie, 1940 rok

Obchody pierwszej rocznicy istnienia NSDAP w Generalnym Gubernatorstwie – dziedziniec Zamku Królewskiego w Krakowie, 1940 rok (Narodowe Archiwum Cyfrowe)

W oświadczeniu, złożonym specjalnie dla tego numeru, gubernator Frank wychwala wyniki działalności administracji niemieckiej na ziemiach polskich. Wyniki te – jak powiada – zrealizowano „na korzyść i na dobro Rzeszy, która zapewniła ludności tubylczej ład życia publicznego i popieranie sił gospodarczych”. Dalej oświadczenie głosi m. in.: „Prowadzimy jeszcze walkę z potężnymi przeciwnikami, walkę twardą, która wymaga najcięższych ofiar od narodu niemieckiego. Jest samo przez się zrozumiałe, że w tych okolicznościach, obszary, znajdujące się we władaniu Rzeszy, muszą odpowiednio przyczynić się do tych ofiar. To też nie należy się spodziewać, aby w ciągu dwóch lat swego istnienia „generalne gubernatorstwo” mogło być doprowadzone do takiego stanu, któryby pozwalał ludności na byt w czysto pokojowych warunkach”.

W dalszym artykule sekretarz stanu Bühler omawia zasady wprowadzania „nowego porządku” na ziemiach „gubernatorstwa” oraz charakteryzuje organizację zarządu niemieckiego. Autor zaznacza m. in.: że w pracy swej administracja niemiecka posługuje się polskimi wójtami (Woita). Taki funkcjonariusz (nieczytelne) obejmującej 20-30 wiosek. Wójci muszą przekazywać rozkazy urzędników niemieckich sołtysom. Zdaniem autora, pełnienie zarządu tych ziem przez Niemców harmonizuje z przeszłością historyczną, tu bowiem ma się mieścić praojczyzna szczepów niemieckich, a wszędzie widać ślady dawnej pracy niemieckiej.

Inne artykuły zajmują się rozwojem rolnictwa, przemysłu, sprawami drogowymi itp. Wiele miejsca udzielono życiu zamieszkałych w gubernatorstwie Niemców i ich organizacji w ramach NSDAP. Wspomniano też, z okazji włączenia do „gubernatorstwa” Małopolski Wschodniej, o przychylnym stosunku Niemców do ludności ukraińskiej. Bardzo liczne zdjęcia ilustrują różne fragmenty życia w „gubernatorstwie”. Widzimy np. ogólny widok Krakowa z Wawelem i kościołem Mariackim, pałac Brühlowski w Warszawie, Wisłę pod Puławami, domy zdrojowe w Krynicy, Kasprowy Wierch z kolejką linową itd. Nie brak też fotografii głównych po Franku dostojników niemieckich „gubernatorstwa”: zastępca Franka sekretarz stanu Bühler, „SS-Obergruppenführer” i generał policji Krüger, szef SS i policji w „gubernatorstwie”, gubernatorzy dystryktowi – Wachter (Kraków), Fischer (Warszawa), Zörner (Lublin), Kundt (Radom), Lasch (Lwów) i inni. Dalej widzimy m. in. zdjęcie terenów stadniny państowej w Kozienicach; na zdjęciu – znany polski hodowca koni Zoppi przygląda się grupie żołnierzy niemieckich na białych koniach (zapewne krwi arabskiej). Z podpisu pod jednym z dalszych zdjęć dowiadujemy się, że spółdzielnie „Społem” funkcjonują nadal pod nazwą niemiecką „Arbeiter-Konsum-Genossenschaft”; że młodzież polska jest zatrudniona m. in. przy robotach nad Dunajcem, mających zapobiec wylewom; że zapora wodna pod Rożnowem jest wykańczana przez Niemców; że w Lanckoronie otwarto nowe ognisko niemieckie „Ostland”; że na dziedzińcu uniwersytetu Jagiellońskiego grywa przed dostojnikami niemiecka orkiestra symfoniczna, do której zaangażowano najlepszych pozostałych w kraju muzyków polskich pod batutą dyrygenta monachijskiego dr. Hansa Rohra. Widzimy wreszcie „ładnie urządzone nowe mieszkania niemieckie” w miastach polskich, a w podpisach pod zdjęciami różnych zabytków kulturalnych znajdujemy wywody na temat niemieckości Wita Stwosza i Mikołaja Kopernika.

Czasopismo polskie wychodzące w Budapeszcie w latach 1939 – 44. Podlegało Rządowi Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close