„Wolność słowa”

Konstytucja nasza wzorem kulturalnych państw zachodnich poręcza wolność prasy, t. j. słowa drukowanego, w pierwszym rzędzie gazet. Artykuł 105 Konstytucji brzmi:

„Poręcza się wolność prasy. Nie może być wprowadzona cenzura, ani system koncesyjny na wydawanie druków. Nie może być odjęty dziennikom i drukom krajowym debit pocztowy, ani ograniczone ich rozpowszechnianie na obszarze Rzeczypospolitej.

Ustawa osobno określi odpowiedzialność za nadużycie tej wolności”.

Zawieszanie powyższych przepisów na pewien czas i ograniczenie powyższych wolności może nastąpić wedle Konstytucji tylko wrazie ogłoszenia stanu wojennego lub wprowadzenia stanu wyjątkowego.

Tak postanawia Konstytucja. I słusznie! Bo prawo wypowiadania swych przekonań w słowie drukowanem, prawo kontroli i prawo krytyki – to najważniejsze prawa obywatela, bez których staje się poddanym, niewolnikiem.

A teraz popatrzmy na praktykę!

Wedle oświadczenia ministra spraw wewnętrznych, p. Pierackiego, w ciągu r. 1931 dokonały władze 2100 konfiskat. Podzielmy sobie powyższą liczbę przez 365 dni w roku, a otrzymamy, że przeciętnie zarządzono dziennie prawie 6 konfiskat, mimo że każdy z nas piszących do gazety cenzuruje skrupulatnie sam siebie, zanim odda artykuł do druku, by nie narażać pisma na konfiskaty, i na straty; Z góry już wie się, że takiej, a takiej rzeczy nie można puścić, takiego a takiego faktu nie można podawać, mimo że jest prawdziwy, bo, jeśli się napisze, to pozostaną z tego białe plamy. Mimo tego – powtarzam – było w ciągu roku 2100 konfiskat, z tego na sam „Zielony Sztandar” przypadło aż 14.

Oto „wolność prasy” zagwarantowana Konstytucją!

Tygodnik społeczno-kulturalny pod redakcją Macieja Rataja, wydawany w Warszawie w latach 1931 – 1939. Naczelny organ Stronnictwa Ludowego.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close