Mikado, cesarz i bóg Japonji

Reportaż amerykańskiego dziennikarza z dworu Japonji

Niedawno czytaliśmy depesze o dwóch Japończykach, którzy popełnili harakiri. Jeden z nich był szoferem i zmylił drogę, wioząc w samochodzie Mikada. Drugi był policjantem, odpowiedzialnym za dozór drogi. Kraj zawrzał oburzeniem, gdy dowiedziano się, że Mikado przejechał ulicą, która nie była należycie oczyszczona i wysypana pięknym, żółtym piaskiem, a z okien wysokich domów przyglądano się orszakowi cesarza.

Żaden Japończyk nie ośmieliłby się spojrzeć na Mikada inaczej, niż podnosząc wzrok ku górze. Przecież Mikado jest potomkiem Słońca i tak, jak w górę spoglądamy ku słońcu, taksamo nie wolno, by zwykły śmiertelnik patrzył z góry na cesarza Japonji. Mikado jest bezwątpienia najbardziej czczonym władcą na świecie. Japończycy ubóstwiają go poprostu fanatycznie i – nie zapominajmy – że według wierzeń japońskich cesarz jest w prostej linji potomkiem Słońca, uważanego w Japonji za bóstwo.

Ciekawe wiadomości o tem, jaki jest stosunek Japończyków do swego cesarza, przynosi nam jeden z ostatnich numerów „New York Times Magazine” w reportażu swego współpracownika Uptona Close.

Hirohito, 124 syn słońca

Obecny cesarz Japonji, Hirohito, jest 124 skolei potomkiem bóstwa Słońca i jako taki, stoi ponad każdym zwykłym człowiekiem. Konstytucja japońska z r. 1889 wyraźnie zaznacza, że Mikado jest ponad prawem. Mikado jest nietylko najbardziej czczonym monarchą na ziemi, ale także najbogatszym. Coprawda Hirohito, cesarz obecny, jest niezwykle skromny i słynie ze swych małych wymagań. Dzień swej pracy rozpoczyna cesarz Hirohito już przed 9-tą rano.

Przyjmuje najpierw ministrów, zaraz potem udaje się na krótkie modły, ażeby oddać cześć przodkom, następnie otrzymuje swój „żywy dziennik”. Specjalny urzędnik ma obowiązek przeglądania prasy i komunikowania następnie cesarzowi o najważniejszych wydarzeniach. Teraz dopiero nadchodzi godzina audjencyj.

Świętość Japonji

Nic tak przykro nie dotyka Japończyków, jak żarty, czy ataki pod adresem rodziny cesarskiej. Kiedy jeden z dzienników pekińskich zrobił nieostrożną aluzję do pewnego wypadku, związanego z chorobą zmarłego cesarza, Japończycy zagrozili dyrektorowi wydawnictwa, że zniszczą bombami siedzibę dziennika. Dziennik, drukowany w języku angielskim, przestał wychodzić. Jeden zaś z wydawców angielskich w Tokio został skazany na surową grzywną za zaniedbanie wydrukowania wielkiemi literami słów „Dom cesarski”.

Prawa strzegące majestatu cesarza są w Japonji szczególnie surowe. Nigdyby się nikt nie odważył krytykować osoby Mikada, ani nawet zajmować się historją Domu cesarskiego. Charakterystyczne, że dotychczas nie ma ani jednego studjum historycznego, ogłoszonego w Japonji, a zajmującego się krytyką dynastji, czy samej instytucji cesarstwa.

We wszystkich szkołach japońskich, w każdej klasie, na honorowem miejscu wisi portret cesarza. Nauczyciele i uczniowie uważają się za stróżów i opiekunów podobizny cesarskiej i pilnują jej, jak jakiejś relikwji. Każdego ranka uczniowie wchodząc do klasy zatrzymują się przed portretem i oddają głęboki ukłon. Częste są wypadki, że portretu Mikada z narażeniem życia broni się przed zniszczeniem. Zdarzyło się raz, że zagraniczny korespondent w Tokio zaatakował nauczyciela, który w czasie pożaru ratował przedewszystkiem portret cesarski, a nie dzieci. Skutek wystąpienia owego reportera był taki, że policja poprosiła go w sposób grzeczny, ale stanowczy o opuszczenie Japonji.

W każdym domu japońskim jest nisza, przeznaczona dla cesarza. Nie wolno stawiać tam żadnych sprzętów, conajmniej ozdabia się ją dziełami sztuki. Nikt jej nie zajmuje, bo Japończyk spodziewa się, że kiedyś może nadejść dzień, że Mikado, Syn Słońca, zechce odpocząć w jego domu.

Fortuna cesarska

Cesarz i rodzina cesarska żyją niewątpliwie wśród mniejszego przepychu, niż niejeden z magnatów japońskiego przemysłu, lecz za to wszystkie wystąpienia zewnętrzne są przygotowywane z niezwykłą wspaniałością. Japończycy niejako znajdują rewanż za swą bezgraniczną cześć dla cesarza w tem, że cesarz ukazuje im się niemal jak bóstwo. Opowiadają np. że koronacja obecnego cesarza Japonji kosztowała, trzysta miljonów yen.

Wydawany w latach 1926 – 1939 w Warszawie dziennik związany z ruchem narodowym; programowo antysemicki. Od 1934 roku związany z Obozem Narodowo-Radykalnym. Po delegalizacji ONR-u pismo stało się jego nieformalnym organem prasowym. Od roku 1935 wychodziło pod nazwą „ABC – Nowiny Codzienne” – było to wynikiem połączenia się tych dwóch dzienników. Pismo wielokrotnie cenzurowano i konfiskowano. Z jego niedzielnego, cotygodniowego dodatku kulturalnego powstał w 1935 roku tygodnik „Prosto z Mostu”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close