Jan Korolec

Bismarck jako człowiek

Książka Emila Ludwiga „Bismarck” jest na poziomie jego innych książek, t. zn. nie zasługiwałaby właściwie na omawianie. Jeśli się nią zajmujemy, to tylko dlatego, że daje ona nam sposobność zajęcia się tak interesującym, a u nas jednostronnie traktowanym tematem, jakim jest postać Bismarka.

Otto von Bismarck, 1881 rok (Bundesarchiv, Bild 146-1990-023-06A / CC-BY-SA)

Otto von Bismarck, 1881 rok (Bundesarchiv, Bild 146-1990-023-06A / CC-BY-SA)

Bo w Polsce bądź zachwycano się Bismarkiem, uważając go za wzór męża stanu, bądź też jaknajostrzej potępiano, stojąc na stanowisku, że jest on ideałem niemoralności w życiu publicznem. Nie chciano widzieć w Bismarku znakomitego niewątpliwie męża stanu, z zaletami i wadami, jakie każdy człowiek posiadać musi, nie chciano się zastanowić nad warunkami społecznemi i politycznemi, w jakich Bismark działał, bez czego zrozumienie postaci Bismarka jest zupełnie niemożliwe.

Bo przecież w okresie, gdy Bismark działał, nie było właściwie w nowoczesnym sensie narodu niemieckiego. Niemcy mieli patrjotyzm pruski, bawarski, austrjacki i t. p., oparty na podstawie dynastycznej. Niemcy, którzy by się poczuwali do patrjotyzmu ogólno-niemieckiego, należeli do wyjątków. W samym Bismarku powstawało dopiero poczucie, że nie jest tylko Prusakiem, ale również Niemcem. Zjednoczenie Niemiec rozumiał jedynie pod batutą Prus, a innym koncepcjom przeciwstawiał się jaknajostrzej.

Niemcy z przed roku 1870 miały oczywiście jednolitą i bogatą kulturę, nie miały jednak jedności kultury politycznej. Jednolita tradycja polityczna Rzeszy ginęła w pomroce dawnych wieków. Żywe i aktualne były lokalne tradycje poszczególnych państw i państewek, mających niewątpliwie szereg cech wspólnych, ale również wiele rozbieżności. Rozmaitość tradycyj politycznych i opierających się na nich patrjotyzmów była głównem źródłem rozbicia politycznego Niemiec.

Warto pod tym względem porównać Niemcy z Polską. Naród polski, walczący w 1863 r. z zaborcą, był o wiele bardziej jednolity politycznie od narodu niemieckiego, który w latach 1864 i 1866 przelewał krew bratnią na polach walki. Polacy podczas zaborów w ogromnej większości myśleli o Polsce, jako całości, nie o Galicji, Królestwie i t. p. Przeciętny Niemiec przed 1870 r. myślał przedewszystkiem o swej ciaśniejszej ojczyźnie i gotów był dla jej dobra przelewać krew Niemca, walczącego w obronie innej lokalnej ojczyzny. Warto więc sobie przy tej sposobności przypomnieć, że jesteśmy jednym z narodów europejskich o najbardziej jednolitej tradycji politycznej.

Proces politycznej unifikacji dopiero teraz dobiega swego końca, mając do przebycia jeszcze bardzo ciężką przeszkodę w postaci rozbicia politycznego. W tym sensie Hitler jest kontynuatorem Bismarka. Jak daleko jednak posunął się proces unifikacyjny: wystarczy porównać Niemcy dzisiejsze z Niemcami sprzed lat siedemdziesięciu.

Dopiero na tle początkowego procesu unifikacji Niemiec można zrozumieć Bismarka, tego Prusaka – w którym się budzi Niemiec. Niemiec jednak nie zabił w Bismarku pruskiego junkra, którym do końca swego życia pozostał żelazny kanclerz.

Typ junkra ukształtował się na dawnych ziemiach słowiańskich. Przeciętny junkier ma w sobie krew słowiańską. Przeciętny junkier, jakkolwiek przeszedł szkołę innej dyscypliny, zachował w sobie niektóre cechy słowiańskie.

Mimo dużych różnic zachodzą pewne analogje między takiemi formacjami społecznemi, jak szlachta polska i junkrowie. Warto przypomnieć dążenia wolnościowe szlachty wschodnio -pruskiej, zgniecionej dopiero po dłuższej walce przez absolutyzm Hohenzollernów, i wynikające stąd wśród junkrów sympatje dla Polski. Warto przypomnieć trwające jeszcze w XIX wieka frondowanie junkrów w stosunku do króla i biurokracji. Warto sobie zdać sprawę z pewnych wspólnych cech charakteru szlachcica polskiego i junkra pruskiego.

Bismark i pod tym względem był typowym junkrem pruskim. Posiada on szereg cech, przedewszystkiem wad, właściwych szlachcicowi polskiemu. Wady te jednak czynią go zupełnie ludzkim i sympatycznym.

Bismark miał silnie rozwinięte poczucie niezależności i niechęć podporządkowywania się komukolwiek zzewnątrz. Przejawia się to w jego zatargach, jako młodego urzędnika, z władzami. Przejawia się to w jego stosunku do króla, w którym niema nic niewolniczego. Przejawia się to w krytycznym stosunku do absolutyzmu królewskiego. Przejawia się to wreszcie w jego zatargu z Wilhelmem II.

Bismark był zaciętym przeciwnikiem biurokratyzmu. Pochodzi to z bezpośredniego zetknięcia się z biurokracją czy to w charakterze urzędnika czy też właściciela majątku. Bismark z ironją opowiada w swych pamiętnikach o radcy Pretoriusie, który drzemiąc stale na posiedzeniach przy głosowaniach, stale mówił „Ja głosuję, jak kolega Tempelhof”, a któremu raz zwrócono uwagę, że kol. Tempelhof jest dziś nieobecny.

Bismark posiadał prawdziwą szlachecką fantazję. Przejawia się ona w zabawach pierwszej młodości. Wywołała ona decyzję marszu na Berlin na czele wiernych królowi chłopów podczas rewolucji 1848 r. Zamiłowanie do polowania, konnej jazdy i tańca daje upust tej fantazji. Podczas jednego z polowań czterdziestoparoletni Bismark miał wypadek, który omal nie przypłacił życiem.

Otto von Bismarck, 1847 rok (domena publiczna)

Otto von Bismarck, 1847 rok (domena publiczna)

Bismark miał zamiłowanie do życia wiejskiego. W okresach najintensywniejszej pracy politycznej szukał wytchnienia u siebie na wsi. Bismark był wreszcie smakoszem. Pozwolimy sobie tu zacytować ustęp z książki Ferdynanda Filipa, radcy prawnego Bismarka, p. t. „Bismark Gespräche”, gdzie opisano w sposób następujący kolację 69-letniego kanclerza:

„Książe jadł znowu z dużem zadowoleniem i w dużych ilościach. Obserwowałem jak wziął 5 dużych łyżek kawioru. Gdy później przyniesiono śliwki, księżna prosiła go, by ich nie jadł i kazała je zabrać służącemu; zanim ten wykonał polecenie, Bismark zdążył wziąć jedną śliwkę”. „Książe pił również dużo szampana”.

Bismark, który w polityce kierował się rozumem, podlegał w życiu prywatnem silnym uczuciom. Głęboka miłość do żony, dzieci i wnuków oraz głębokie uczuciowe przywiązanie do swego starego pana Wilhelma I, odgrywały w jego życiu bardzo dużą rolę. Bismark miał w sobie coś z pieniacza. Najsilniej przejawiło się to po dymisji ze stanowiska kanclerza w jego stosunki do Wilhelma II. Bardzo ciekawe projekty Bismarka podaje cytowany wyżej jego radca prawny. Bismark obawiając się rewizji, któraby miała na celu odebranie szeregu listów, powiedział, że uważając ją za bezprawną niedopuściłby do jej przeprowadzenia. Zapytywał swego radcy prawnego, czy miałby prawo bronić dostępu do swego domu z pistoletem i szablą w ręku. Tak mówił siedemdziesięciopięcioletni Bismark. I dodawał:

– Jestem rojalistą i pozostanę wierny królowi, ale nie pozwolę na gwał w stosunku do swej osoby.

A jednocześnie głowił się, jakiegoby tu psikusa urządzić swemu młodemu władcy, np. żeby zrzec się obywatelstwa pruskiego i przyjąć obywatelstwo hamburskie.

Czyż te cechy nie przypominają nieco szlachcica polskiego, lubiącego rozkosze sielskiego żywota, rozmiłowanego w jedzenu, piciu, polowaniu, tańcach i konnej jeździe, zazdrośnie strzegącego swej niezależności i z pogardą odnoszącego się do gryzipiórków, w którego życiu pierwiastek uczuciowy tak wielką odgrywa rolę?

Jeśli te cechy życia osobistego nie występują jednakowo w postaci Bismarka, to dlatego, że my patrzymy ciągle nie na Bismarka – człowieka, ale na Bismarka – polityka. W tej zaś dziedzinie jego życia odbiły się cechy odziedziczone po rodzinie matki, starej profesorskiej i urzędniczej rodzinie Meuckenów. Bismark o trzeźwym rozumie i sprężystej energji zasłania nam Bismarka – szlachcica z wadami i zaletami, właściewemi dla tego stanu.

Przykład Bismarka nam wskazuje, ile daje spojrzenie na życie prywatne męża stanu. Człowiek nie jest maszyną do robienia polityki i dlatego jego życie prywatne wywiera duży wpływ na jego działalność publiczną.

Tygodnik literacko-artystyczny i polityczny o orientacji narodowo-katolickiej. Założony i redagowany przez Stanisława Piaseckiego, powstał w 1935 roku na bazie cotygodniowego dodatku literackiego do związanego z ONR dziennika „ABC”. Propagując hasła nacjonalistyczne i antysemickie, atakował kręgi liberalne i socjalistyczne oraz sanacyjne. Pismo było uważane za prawicową alternatywę dla liberalnych „Wiadomości Literackich”, a publikowali w nim min. Jan Mosdorf, Jan Dobraczyński, Józef Kisielewski, Alfred Łaszowski, Adolf Nowaczyński, Jerzy Zdziechowski, Karol Zbyszewski, Karol Irzykowski, Jerzy Andrzejewski czy Bolesław Miciński. Współpracownikami byli także Jerzy Waldorff oraz Tytus Czyżewski. Pismo było często cenzurowane i konfiskowane. Ostatni numer ukazał się 3 września 1939 roku.

Close