Cenzura prasy pod zaborami nie była wyłącznie zewnętrznym przymusem władz carskich. O publikowanym tekście decydowali także redaktorzy, wydawcy, rynek i czytelnicy. Obok cenzury państwowej działała więc „druga cenzura” – wewnątrzredakcyjna – oraz cenzura społeczna, nazywana narodową lub patriotyczną.
Mechanizmy cenzury państwowej
W zaborze rosyjskim prasa funkcjonowała w ramach systemu, który zakładał kontrolę treści jeszcze przed ich rozpowszechnieniem. Cenzura prewencyjna polegała na przedstawianiu numerów czasopism, artykułów lub innych druków urzędnikom przed publikacją. Warszawski Komitet Cenzury oceniał, czy materiał może trafić do odbiorców, wymaga skrócenia, czy też powinien zostać całkowicie zatrzymany.
Wydawca musiał działać nie tylko zgodnie z przepisami dotyczącymi treści, lecz także w ramach przyznanej koncesji. Znaczenie miało to, kto formalnie odpowiadał za pismo, jaki miało ono profil i czy korzystało z przywilejów ograniczających zakres kontroli uprzedniej. Złamanie zasad mogło oznaczać skreślenia, zatrzymanie nakładu, opóźnienie publikacji, karę finansową, a w skrajnych przypadkach zawieszenie lub zamknięcie pisma.
Taki system wymuszał ostrożność, ale nie przesądzał automatycznie o każdym skreśleniu. Cenzor państwowy był jednym z uczestników procesu, w którym swoje interesy mieli także redaktor, właściciel wydawnictwa, autor i odbiorcy. Dlatego sprowadzanie każdej ingerencji do prostego schematu „autor i redaktor przeciw cenzorowi” zaciera rzeczywisty przebieg pracy nad tekstem.
„Druga cenzura” – kiedy redaktor stawał się cenzorem
Cenzura redaktorska oznaczała zmiany lub skreślenia, które nie wynikały bezpośrednio z decyzji urzędnika, lecz z polityki samej redakcji. Redaktor mógł usunąć fragment uznany za zbyt ryzykowny politycznie, obyczajowo lub społecznie, nawet jeśli nie było pewności, że państwowy cenzor rzeczywiście by go zakwestionował.
Eliza Orzeszkowa opisała ten problem w liście do Józefa Sikorskiego z 1868 roku. Jej zdaniem redaktor miał prawo oceniać ogólną tendencję utworu i odrzucić tekst niezgodny z profilem pisma, ale nie powinien nadmiernie poprawiać jego szczegółów. Takie działanie nazywała „drugą cenzurą”, cięższą od pierwszej, ponieważ redaktor usuwał nawet tę część przekazu, na którą zezwoliła cenzura rządowa.
W praktyce decyzje redakcyjne wynikały z kilku nakładających się powodów:
- Ryzyko rynkowe – redakcja obawiała się utraty prenumeratorów, czytelników lub reklamodawców po publikacji materiału uznanego za zbyt kontrowersyjny.
- Profil ideowy i obyczajowy – tekst mógł zostać zmieniony, ponieważ nie pasował do poglądów wydawcy albo gustu grupy odbiorców.
- Obawa przed represjami – redaktorzy próbowali uprzedzić możliwą decyzję urzędnika i ochronić pismo przed zatrzymaniem nakładu lub zamknięciem.
- Odpowiedzialność wydawnicza – osoba kierująca pismem reprezentowała nie tylko autora, ale też interesy całego przedsiębiorstwa.
Przykłady dotyczące twórczości Władysława Stanisława Reymonta pokazują, że redakcja mogła usuwać zarówno treści polityczne, jak i obyczajowe. W pierwodruku Chłopów na łamach Tygodnika Ilustrowanego wykreślono między innymi fragmenty dotyczące przemocy seksualnej wobec służącej, dosadne wyrażenia chłopskiej mowy, przyśpiewki oraz aluzje do powstania styczniowego. Tomasz Jodełka-Burzecki wiązał te zmiany z praktykami redakcji, przypisywanymi Ignacemu Matuszewskiemu.
Istotne jest porównanie wersji prasowej z późniejszym wydaniem książkowym. Niektóre fragmenty, które usunięto z publikacji odcinkowej, znalazły się później w książce i przeszły przez cenzurę państwową. Sugeruje to, że przynajmniej część zmian wynikała z ostrożności redakcji i przewidywanego niezadowolenia konserwatywnych odbiorców, a nie z bezpośredniego nakazu urzędnika.
Podobny mechanizm widać w pracy Bolesława Prusa dla Kuriera Warszawskiego. Pisarz wspominał, że redakcja usuwała fragmenty jego kronik, gdy uznawała je za niezgodne z własnymi interesami lub sympatiami. Uzasadnieniem miała być groźba utraty prenumeratorów. Nieopublikowane kroniki Prusa pokazują, że „czerwony ołówek” redakcji dotykał także komentarzy politycznych i gospodarczych, nie tylko treści, które mogły zainteresować cenzurę carską.
W przypadku noweli Reymonta Z pamiętnika panny Hali, jej „Pa” i „Ma” zmieniono między innymi fragmenty dotyczące relacji polsko-żydowskich, zesłania na Syberię i polskiej symboliki narodowej. Część poprawek została później przywrócona przez autora w wydaniu książkowym. Tego rodzaju różnice pokazują, że redakcja mogła kierować się napięciami społecznymi i przewidywanym gustem odbiorców, nawet gdy państwowy cenzor nie musiałby ingerować w tekst.
Czym była „cenzura narodowa”?
Cenzura narodowa, nazywana także patriotyczną, oznaczała nacisk zbiorowości na utrzymywanie jednolitego obrazu historii, kultury i postaw politycznych. W takim ujęciu polska prasa miała przedstawiać społeczeństwo jako wspólnotę zgodnie przeciwstawiającą się zaborcy. Informacje o kompromisach, zależności od władz lub wewnętrznych konfliktach mogły zostać uznane za szkodliwe dla narodowej jedności.
Ten nacisk wpływał także na późniejsze wspomnienia i badania. Autorzy opisywali relację z cenzorem jako walkę Polaków z zewnętrznym przeciwnikiem, a własne lub redakcyjne skreślenia przypisywali przede wszystkim „uciskowi cenzuralnemu”. Taki obraz był zrozumiałą strategią podtrzymywania wspólnoty, ale utrwalał mit antyrosyjskiego monolitu.
W rzeczywistości redakcje różniły się programem, sytuacją finansową i stosunkiem do władzy. Jedne wybierały daleko posuniętą ostrożność, inne próbowały wykorzystywać luki w systemie. Cenzura państwowa mogła też wpływać na spory między polskimi obozami. Władze carskie czasem łagodniej traktowały pisma krytykujące szlachtę i tradycję powstańczą, ponieważ osłabiało to środowiska postrzegane jako zagrożenie dla imperium.
Strategie przetrwania – od ostrożności do gry z cenzurą
Różnice między redakcjami dobrze pokazują przykłady Tygodnika Ilustrowanego, Kuriera Warszawskiego i Przeglądu Tygodniowego. Spółka Gebethner i Wolff, wydająca między innymi dwa pierwsze tytuły, budowała stabilne przedsięwzięcie o szerokim rynku odbiorców. Taka pozycja sprzyjała ostrożności i dostosowywaniu treści do oczekiwań czytelników.
Przegląd Tygodniowy, związany z Adamem Wiślickim i Aleksandrem Świętochowskim, przyjmował inną strategię. Pismo chciało kształtować opinię publiczną, propagować wiedzę i „pracę u podstaw”, a także podejmować tematy społeczne, które mogły wywoływać sprzeciw. Próba publikowania takich treści oznaczała balansowanie na granicy przepisów i ryzyko zatrzymania nakładu.
| Wydawnictwo lub pismo | Strategia | Ryzyko | Cel |
|---|---|---|---|
| Kurier Warszawski | Ostrożna selekcja materiałów i dostosowanie ich do oczekiwań odbiorców | Utrata części prenumeratorów przy zbyt śmiałej publikacji, ale także ograniczenie treści przez nadmierną ostrożność | Utrzymanie nakładu, pozycji rynkowej i stabilności pisma |
| Tygodnik Ilustrowany | Łagodzenie treści obyczajowych i politycznych przed publikacją | Okaleczenie tekstu oraz przesunięcie granicy między redakcją a cenzurą | Ochrona konserwatywnego profilu i zaufania czytelników |
| Przegląd Tygodniowy | Próby publikowania materiałów społecznych i politycznie ryzykownych, także z użyciem mowy ezopowej | Skreślenia, opóźnienia, straty finansowe, a nawet groźba zamknięcia pisma | Przesuwanie granic debaty i realizacja programu pozytywistycznego |
| Gebethner i Wolff | Długofalowa ostrożność wydawnicza i dopasowanie oferty do rynku | Ograniczenie śmiałości programowej w zamian za większą przewidywalność | Przetrwanie zmian przepisów i utrzymanie przedsiębiorstwa |
Strategia Przeglądu Tygodniowego nie oznaczała pełnej swobody. Poemat Jana Kasprowicza Aryman i Oromaz został zablokowany, ponieważ jego rewolucyjna wymowa okazała się zbyt czytelna mimo zastosowania maski odwołującej się do starożytnej kultury Indii. Z kolei teksty o literaturze rosyjskiej mogły początkowo przejść przez kontrolę, lecz później zakazywano kontynuowania serii, gdy cenzor uznał, że pod pozorem informacji literackich szerzy ona treści opozycyjne.
Władze nie zawsze reagowały jednakowo. Tolerowanie krytyki szlachty lub dawnych tradycji powstańczych mogło służyć polityce dzielenia polskiego społeczeństwa. Z tego powodu cenzura stawała się czasem narzędziem rywalizacji między „starymi” i „młodymi”. Obie strony oskarżały się wzajemnie o wykorzystywanie decyzji carskich przeciw konkurencyjnym redakcjom. Nie oznaczało to, że Polacy kontrolowali system, lecz że w określonych warunkach mogli próbować wpływać na jego działanie i korzystać z różnic w polityce władz.
Oceniając decyzję redaktora, nie należy automatycznie przypisywać każdej ingerencji serwilizmowi ani każdej próbie obejścia przepisów heroizmu. Znaczenie mają konkretne warunki ekonomiczne, program pisma, relacje z urzędami i przewidywana reakcja odbiorców.
Jak badać ingerencje redakcji?
Ustalenie, kto dokonał danego skreślenia, często jest trudne. Ten sam fragment mógł zostać usunięty przez autora, redaktora albo cenzora państwowego, a zachowana dokumentacja nie zawsze pozwala rozstrzygnąć sprawę. Dlatego badacz porównuje kolejne wydania, rękopisy, korekty, korespondencję i dokumenty urzędowe, zamiast opierać się wyłącznie na późniejszych wspomnieniach.
Przy analizie konkretnego przypadku pomocne są następujące kryteria:
- Prawo prasowe – przepisy, dekrety, wytyczne i zmiany dotyczące kontroli druku w danym momencie.
- Profil prawny wydawnictwa – rodzaj koncesji, osoba formalnie odpowiedzialna za pismo oraz ewentualne przywileje dotyczące kontroli uprzedniej.
- Profil ideowy redakcji – deklarowane cele pisma i sposób ich realizowania w praktyce.
- Relacje z urzędnikami – kontakty z Warszawskim Komitetem Cenzury, konkretnymi cenzorami i innymi przedstawicielami administracji.
- Grupa odbiorców – jej poglądy, oczekiwania obyczajowe i znaczenie dla finansowania pisma.
- Pozycja autora – jego renoma, siła negocjacyjna i zależność od konkretnego wydawcy.
Takie podejście pozwala zobaczyć redaktora jako samodzielnego uczestnika procesu wydawniczego, a nie wyłącznie pośrednika między autorem i carskim cenzorem. Cenzura prasy w zaborach była więc jednocześnie systemem represji, narzędziem polityki państwowej, praktyką redakcyjną i formą presji społecznej. Dopiero uwzględnienie wszystkich tych poziomów wyjaśnia, dlaczego jeden tekst zatrzymywano, drugi skracano, a trzeci publikowano mimo jego pozornej kontrowersyjności.
Najtrafniej mówić nie o jednym mechanizmie cenzury, lecz o sieci decyzji. Państwowe przepisy wyznaczały granice, ale redakcje samodzielnie decydowały, jak blisko tych granic chcą się znaleźć i jakie koszty są gotowe ponieść.